#0IOgu
Czekam w kolejce, ciągle powtarzam. Moja kolej, powtarzam ostatni raz. No i powiedziałam: "Poproszę pastę na krwawiące jądra.". Skąd akurat to słowo mi przyszło do głowy, nie wiem. Widziałam, że babeczka powstrzymuje śmiech, ale grzecznie poprosiła, żebym powtórzyła, bo nie usłyszała. Tym razem powiedziałam dobrze, ale kiedy już kupiłam, prawie wybiegłam z tej apteki.
Hahaha, moja ciocia kiedyś poszła do apteki po "maść na odsłonięte szyjki MACICY". Oczywiście chodziło o szyjki zębowe ?
A po co znak zapytania?
ja też zawsze się stresuję, że coś palnę, bo zdarza mi się to bardzo często.. i z tego stresu czasem się jąkam ;d
mam to samo :)
haha ja kiedyś miałam iść do sklepu po koncentrat pomidorowy i doładowanie do t-mobile dla siostry. Ja nie wiem o czym myśląc idę i mówię: ,, poproszę koncentrat z t-mobile''. Myślałam, że padne ze wstydu. :')
Mnie też często się to zdarza - już ze trzy razy prosiłam w rybnym o "mangę"...
Kiedyś miałam odwrotną sytuację w sklepie. Po zapłaceniu za zakupy pani ekspedientka o coś mnie spytała, a jako, że było dość głośno, nie dosłyszałam i poprosiłam o powtórzenie. Jakie było moje zdziwienie, kiedy słyszę pytanie: "Czy pani mi dała gówno?". W lekkim szoku powiedziałam tylko "słucham?". I znowu: "Gówno. Czy pani mi dała gówno?". Zbliżyłam się bliżej już całkiem zdezorientowana i kolejny raz proszę o powtórzenie i wreszcie pada: "Bo nie wiem czy miałam coś pani wydać, czy pani mi zapłaciła RÓWNO".
Ze mną było podobnie. Stalam w oolejce w warzywniaku i powtarzalam ale.... gdy w koncu przyszla moja kolej powiedzialam i zaczelam sie jakac: pooprosze peczek ce ce ce ce.
-cebuli. Dokonczyla dprzefawczyni. Wtedy sie odblokowalam i ulga wypuscilam:
- nie. Rzodkiewki.
Za starych dobrych studenckich czasów, po zajęciach poszedłem z kolegą do galerii handlowej by zjeść coś w restauracji typu FAST FOOD pod szyldem NORTH FISH. Kolega ma podobny problem co opisany w wyznaniu - stres, gdy musi coś kupić/zamówić.
Podszedł do uśmiechniętej pani obsługującej i mówi:
-POPROSZĘ TILAPIĘ Z KURCZAKA.
To prawie tak, jakby poprosił o np. indyka z tuńczyka.
Ja ryknąłem śmiechem, a uśmiechnięta pani była jeszcze bardziej uśmiechnięta, a wręcz roześmiana.
Pomyśleć można: skąd pomysł, by zamawiać cokolwiek z kurczaka w 'restauracji' serwującej dania rybne, na co sama nazwa NORTH FISH wskazuje, ale no rozumiem - STRES ; ]
Kiedyś w małym sklepiku przy plaży zapytałam sprzedawcę "czy są może żumy do gucia". Facet z bananem na twarzy odpowiedział " nie ma, ale wiem o co Pani chodzi" :D
Pracuję w aptece. Hitem był syrop pośladkowy zamiast prawoślazowy :D
Kuzyn mojego lubego, poszedl do apteki i poprosil o masc na........WYMIONA.... Tak , jego zona urodzila i chciala by kupil jej masc na bolace sutki:)