#0RmUE
Czy te same osoby mówiłyby tak w przypadku osób transseksualnych? Ile z nich nalegałoby jednak, by przy nawiązywaniu relacji z innymi informować o swojej „przemianie”? Mimo że część z was pewnie chciałaby o tym wiedzieć, twierdzę, że mało który transseksualista chciałby, bądź byłby w stanie wam taką informację przekazać.
Codziennie walczę o akceptację samego siebie. Codziennie czuję obawę, że nowo poznana osoba dowie się o mojej biologicznej płci, czego za wszelką cenę unikam. Po odcięciu się od fizycznej płci, którą dostałem przy urodzeniu, naprawdę nie chciałbym wracać do przeszłości. Zwyczajnie mnie to brzydzi. Nie chcę, by było pomiędzy mną, a „tym” jakiekolwiek powiązanie. Proszę, nie nalegajcie, bym was o tym informowano.
Proszę, nie myślcie, że wszystko to jest zmyślone. Że to tylko moda bądź chęć pokazania się w świetle odmienności. Nie, kiedy pięcioletnie dziecko pragnie zachorować na raka piersi aby je stracić. Zapewniam, że nikt nie przyjąłby tego trudu jedynie dlatego, że tak sobie postanowił. To nie jest moja wola. Nie zgotowałem sobie takiego losu na własne życzenie.
Proszę, nie każcie mi akceptować siebie takim jakim jestem. Argumenty, że bóg chciał, bym jednak był kobietą, nie działają. Wyobraźcie sobie siebie w ciele płci przeciwnej. Akceptowalibyście to? Postawcie się na moment w mojej sytuacji, gdzie w każdej chwili możecie zostać wyśmiani za bycie sobą.
Proszę, nie zwracajcie się do mnie moim starym imieniem bądź żeńskim rodzajnikiem. Pragnę uciec od tego, jak mnie natura stworzyła i nie chcę do tego w żaden sposób wracać. Nie bądźcie także źli, jeżeli ktoś się na was za to oburzy. Może być po prostu tak, że ma dość codziennych starań o lepszą wersję siebie i bolesnych zderzeń z faktem, że to nadal nic nie daje. Nikogo nie usprawiedliwiam, ale staram się wziąć pod uwagę jak najwięcej czynników wpływających na takie zachowanie.
Nie zaglądajcie nikomu w majtki. To nie jest wina chorego, że ma raka, tak samo to nie jest moja wina, że jestem transseksualistą. Staram się wpasować w jakiś schemat mężczyzny, choć mam świadomość, że nigdy nie będę doskonały. Że zawsze znajdzie się ktoś, kto mnie obrzuci gównem. Mam czasami ochotę zakończyć to wszystko, w końcu moje pragnienia są nieosiągalne. I tak pewnie większość z was nie weźmie mnie za stuprocentowego faceta.
Przepraszam za chaotyczność tego wyznania. Jedyne co chcę przekazać, to nie oceniajcie, bo łatwo się mówi. Bardzo łatwo. Miłego dnia! :)
A ja mimo całej swojej tolerancji uważam, że partnera powinno się o czymś takim informować. Dlaczego? Choćby dlatego, że niektórzy bardzo chcą mieć dzieci biologiczne i najprościej rzecz ujmując powinni wiedzieć na czym stoją.
Zgadzam się, chodziło mi o przeciętnych znajomych:)
no tu nie widze otrzeby, po 1 nie kazdemu "znajomemu" sie takie rzeczy mowi, po 2 jesli slabom ich znasz nie wiesz, czy ci nie dowala- po co?
jesli masz przyjaciol sprzed comming outu to raczej beda wiedzieli, jesli zaprzyjasnisz sie po co, to twoj wybor, komu te tajemnice powierzyc
natomiast partnerce mow, ze jestes bezplodny- to tak naporawde najwazniejsze z punktu widzenia zwiazku i budowania rodziny, dzieci miec nie bedziesz ( jelsi wszystkie operacje zostaly przeprowadzone)- zwykla uczciwosc w sotsunku do tej osoby
Pamiętam wybory z 2011 roku, gdzie do Sejmu kandydowała Anna Grodzka. Jak pierwszy raz zobaczyłam jej osobę w telewizji, to zobaczyłam kobietę. Niezbyt może urodziwą, ale kobietę. Dopiero po jakimś czasie doszło do mnie, że to mężczyzna po operacji zmiany płci.
Annę poznałam. Jestem drobna, niska. Ania, bądźmy szczerzy. To tak jak w jednej ze scen w pierwszej części Harry'ego Pottera - Harry stoi obok Hagrida albo gdy Ron widzi po raz pierwszy Hagrida.
Ale do czego zmierzam. W ciągu tych siedmiu lat z Anią nie raz miałam styczność. Wspanialszej osoby (tak ciepłej, przyjaznej, sympatycznej) nie poznałam chyba. I nie widzę w niej mężczyzny, nawet o tym nie pamiętam tak naprawdę.
Kogo widzę? Widzę człowieka. Człowieka serdecznego płci żeńskiej.
Batalia, którą muszą stoczyć osoby transseksualne jest ciężka, więc jedynie można życzyć Ci powodzenia. I wiedz, że jeśli kiedyś się spotkamy: będę najpierw widziała w Tobie człowieka. Dopiero po chwili nadejdzie świadomość o Twojej płci.
Życzę powodzenia i szczęścia, które wywalczyłeś.
,,Krzysiek nie wyglupiaj się! "
Przyznam, że chociaż nigdy osobiście nie poznałam pani Grodzkiej to jednak od budzi ona we mnie sympatię. Wydaje się taką ciepłą i miłą osobą, a poza tym podziwiam ją za odwagę do bycia sobą.
Rozumiem, że czujesz się mężczyzną i szanuję to. Dlaczego nie szanujesz tego, że ludzie chcą wiedzieć z kim się wiążą? Piszesz żeby ludzie nie zaglądali Tobie w majtki. Nie należy tego robić dopóki nie jest się w związku. Jednak zakładam, że chciałbyś wstąpić w związek jako mężczyzna. Abstrahuje w tym momencie czy z kobietą czy mężczyzną, ale w związkach zdarza się ludziom uprawiać seks, i w momencie gdy nie przeszedłeś operacji genitaliów, osoba, z którą byłbyś w związku uprawniałaby seks... z kobietą. Fakt, że czujesz się mężczyzną jest w porzadku, ale osoba, z która chcesz stworzyć związek powinna wiedzieć o tego typu sprawach. To kwestia zaufania, planowania przyszłości, rodziny oraz samego aktu cielesnego.
Myślę że autorowi chodzi o to że często obcy ludzie 'zaglądają w majtki'. Nie o wszystkim trzeba mówić np. znajomym.
„Proszę, nie nalegajcie, bym was o tym informowano.”
Gdy chce się stworzyć głębszą relację, informacje tego typu są NIEZBĘDNE.
Nie rozumiem ludzi, którzy właśnie zaglądają innym do majtek i łóżek... Nie rozumiem nagonki na transseksualistów i osób z otoczenia LGBT - noż ludzie, przecież nikogo tym nie krzywdzą, na luj się ich czepiać i potępiać na każdym kroku... Chyba każdy z nas ma prawo do szczęścia...
A ja nie rozumiem tego, ze te osoby chca byc akceptowane przez innych, a sami nie zaakceptowali kim sa. Hipokryzja jednym slowem
"nikogo tym nie krzywdzą" A to dobre ;)
@remrem to nie takie hop siup jak się wydaje...
@Arushat przepraszam, czy odczuwasz w fizyczny sposób to, że 2 dziewczyny czy 2 chłopców jest razem? Robią jakieś ustawki przeciwko osobom heteroseksualnym? Obrzucają Cię błotem i obelgami? Jeśli tak, to problem leży chyba w troszeczkę innej sferze....
Tak czy siak, tak jak pisałam wyżej⬆ Jeśli są szczęśliwi dajcie Wy im wszyscy święty spokój. :)
Nie mam nic do osób transseksualnych, ale nie chciałabym być w związku i uprawiać seks z osobą, która wcześniej była kobietą, brzydziło by mnie to. Uważam, że jednak powinno się o tym informować.
"Proszę, nie każcie mi akceptować siebie takim jakim jestem."
A więc i Ty nie każ mi akceptować Ciebie ; )
Sama siebie nie zaakceptowałaś, a teraz żądasz aby inni Cię akceptowali.
Najlepszy komentarz
A ty dalej nie umiesz czytać i nie rozumiesz.
Autor wyznania jest mężczyzną. Masz błędy w komentarzu.
Aż mnie głowa boli od facepalmów.
Czyli analogicznie, na osobę z niskim poczuciem własnej wartości można pluć i wmawiać jej, że jest najgorsza?
Hinshi a czy osoba z niskim poczuciem własnej wartości rozpowiada wszędzie jaka ona nieszczęśliwa i każe aby inni byli również nieszczęśliwi ?
Wiesz... Fajnie by było z czasem się dowiedzieć. Albo dać jakiś znak. Szczególnie, jeśli dana osoba wiąże jakieś plany na przyszłość z Tobą. Nie znaczy to, że musisz latać i mówić wszystkim, że jesteś transem.
Zresztą po większości transseksualistów widać oryginalną płeć.
"Nie, kiedy pięcioletnie dziecko pragnie zachorować na raka piersi aby je stracić." - wszystkie pięciolatki mają takie same "piersi". Czy to chłopcy, czy dziewczynki. Naciągany dramatyzm. Nie mówiąc o tym, że pięciolatek nie wie czym jest rak piersi.
Zwyczajnie miałem świadomość tego, jak będą wyglądać w przyszłości. W wiadomościach była mowa o raku piersi i mastektomii, połączyłem fakty że trzeba mieć raka by pozbyć się tej części ciała.
Naciągane czepianie się.
Cóż, pięciolatki nie myślą w tych kategoriach. Ale wymyślaj dalej, może ktoś uwierzy.
Cóż, to, że ty tak nie myślisz, nie znaczy, że to reguła;)
To są fakty, a nie moje widzimisię :)
A masz jakieś potwierdzenie tych faktów? :)
Katalizator - dlatego wiekszosc ma was dosyc, bo robicie wokol siebie dramy, licza sie tylko wy, wy, wy, nikt poza tym. Mnie nie obchodzi co kto nosi w spodniach, ale w zwiazku nie uwazalabym ciebie za prawdziwego faceta i tyle, bez wzgledu na to ile ckliwych apeli bedziecie slac.
Czyli mówisz, że nieswojo ci jest mówić o sobie w formie żeńskiej? Bo może twoim znajomym, którzy wcześniej znali cię jako kobietę, również nie jest łatwo stosować innego rodzajnika, czy innego imienia. Kwestia przyzwyczajenia. Nie możesz tego wymagać od innych, aby widzieli w tobie mężczyznę.
Nie wiem czy jesteś dziewczyną czy chłopakiem, ale nie byłoby ci miło gdyby inni używali w stosunku do ciebie formy płci przeciwnej...
Tylko że nic nie można na to poradzić. Mógłbyś np. teraz na mamę tak nagle zacząć mówić tata? Chodzi o to, że to coś zwyczajnie silniejszego, wiem bo sama mam wśród przyjaciół osobę transseksualną, ale ona w przeciwieństwie do autora to rozumie i na nikogo się nie obraża.
Toczytoja oczywiście przyzwyczajenia bywają silne. Ale jeśli ktoś nie stara się na siłe uprzykrzać komuś życia to da się przestawić
Mojemy transseksualnemu wujkowi PSYCHOLOG kazał zajść w ciążę przed operacją zmiany płci "bo zrodzi się instynkt macierzyński i zrozumie, że jest kobietą"... Urodził chłopca (aktualnie ma 30lat i rodzine), ale dla Remiego prawie skończyło się samobójstwem... Teraz jest szczęśliwy w swoim ciele, jako facet... Jasne, że musiało być im ciężko na poczatku, nagle miał 2 ojców, ale nie miało to na niego większego wpływu.
@Arbuzowamamba tylko mi nie chodziło o taką trudność, że pogodzenie się z tym, zaakceptowanie i w ogóle, tylko o samo stosowanie innego rodzajnika. Ale z psychologiem najwidoczniej coś nie tak było. Mi tam szczerze to nie robi różnicy czy mam przyjaciela czy przyjaciółkę, ale inne zwracanie się do niego jest męczące, zwłaszcza że za każdy razem muszę analizować, czy jesteśmy w miejscu publicznym, kto nas może usłyszeć, czy ktoś ze znajomych widzi wiadomość, którą do niego piszę.
@OhReally Zdecydowanie nie chcę nikomu uprzykrzać życia, to wychodzi samo z siebie i naprawdę nie wszyscy mają z tym taki wielki problem: źle się do mnie zwrócisz - foch.
Powiedzieć transseksualnemu mężczyźnie że nie jest PRAWDZIWYM mężczyzną, to tak jak powiedzieć gołębiowi ze złamanym skrzydłem, że nie jest PRAWDZIWYM ptakiem. Jesteś tym, za kogo się uważasz, Nie daj sobie kiedykolwiek wmówić, że jest inaczej. Trzymam za Ciebie kciuki, żeby udało Ci się wytrwać w tym świecie pełnym nienawiści i wredoty ❤
No chyba jednak nie. Jak za 1000 lat pobiore probke DNA ze skamieliny golebia to wyjdzie mi, ze to ptak. A jak bym pobral DNA od transseksualnego mezczyzny to jednak wyjdzie, ze to kobieta.
"Jesteś tym za kogo się uważasz" - jeśli ja uważam się za Elżbietę I to nią jestem? Nie czepiam się wyznania tylko komentarza.
xinvisiblex- nie do końca zawsze tak jest. Jakiś czas temu miałam zajęcia z panią doktor- genetykiem klinicznym, która zajmuje się między innymi takimi sprawami. Nawet niektóre kobiety, czujące się kobietami, o fenotypie żeńskim, mogą genotypowo być mężczyzną i wychodzi to na jaw w trakcie badań genetycznych robionych w zupełnie innym celu. Nie tylko X/Y decyduje o tym jakie narządy się rozwiną. Co więcej- każdy płód jest "nakierunkowany" na zostanie kobietą, więc jeśli z jakiegoś powodu nie zadziałają odpowiednie hormony (np. z powodu jakiejś wady wrodzonej), to u mężczyzny rozwijają się narządy żeńskie.
Mas - dziekuje za informacje. Pewnie sa to mocno odosobnione przypadki, ale rowniez maja miejsce. Czlowiek uczy sie cale zycie :7 Pozdrawiam!
Nie jesteś tym za kogo się uważasz. Nie ma sposobu na zmianę gatunku, wieku, pochodzenia czy biologicznej płci. Mógłbym czuć się 100 letnią czarną kobietą pochodzącą z Chin, ale moje poczucie nie doda mi wieku, nie zmieni chromosomów itd. A zgodnie z tym co napisałaś musisz mi uwierzyć, więc uważam Twój sposób określania ludzi za conajmniej niepoważny.