#0Vope
Absolutnie nie wyobrażam sobie siebie w roli matki, nie znoszę dzieci i nie potrafię obdarzyć ich jakimkolwiek innym od obrzydzenia uczuciem. Mnóstwo razy już słyszałam, że mi to kiedyś minie, że jeszcze mam czas itd. Nikt nie potrafił zrozumieć, że ja po prostu nie chcę mieć dzieci.
Dzięki zaostrzeniu zakazu aborcji zamiast tłumaczyć po raz tysięczny, że nie chcę mieć dzieci, nie potrafiłabym ich kochać i że mi się nie zmieni, mówię, że po prostu boję się zachodzić w ciążę, żeby nie być później skazaną na patrzenie na ewentualną śmierć własnego dziecka.
Dla niektórych może to się wydać okrutne, ale zrozumcie w końcu, że nie każdy ma taki sam światopogląd jak wy. Nie znacie sytuacji drugiej osoby, więc nie oceniajcie i nie próbujcie wciskać komuś swoich racji.
Kiedy jakiś "lewak" chce dokonać aborcji to jest to morderstwo.
Kiedy jakiś "prawak" dokonuje aborcji to jest to wyjątkowa sytuacja.
Hipokryzja level Polska
Właśnie. I zwróćmy uwagę na to jakie grupy społeczne najczęściej protestują przeciwko aborcji (widziałam na FB filmik z protestów pod szpitalem w Lubaniu, który zatrudnił dr Jagielską i nie zauważyłam tam nikogo spoza tych grup, żadnej młodej kobiety) - faceci, których to nie dotyczy i kobiety po wieku rozrodczym, których w związku z tym już to nie dotyczy i wiele z nich w młodości pewnie same miały niejedną aborcję, gdy w Polsce była aborcja na życzenie i wtedy nie protestowały.
„ wiele z nich w młodości pewnie same miały niejedną aborcję” - co? Ty myślisz, że ktoś aborcję traktował jako antykoncepcję?
Statystycznie większość kobiet w Polsce nie miała aborcji - czy to młodszych, czy tych starszych. To mniejszość tak robiła. Nawet gdyby to było trochę mniej niż połowa, to nadal mniejszość. Choć podejrzewam, że to wyznanie mogło wyjść spod pióra naszego bajkopisarza.
@Peggy: Nie wiem co masz na myśli pisząc "tych starszych" ale jeszcze w latach 80 ginekolog nie pytał się czy pacjentka miała skrobankę lecz ile ich było.
Postac, nie, chociaż niektóre pewnie owszem. Pamiętajmy że wtedy antykoncepcja była tematem tabu, a jeśli już wiedziano o istnieniu antykoncepcji, to jej nie stosowano, bo to ,,grzech". Jedynie kalendarzyk jak już (a kalendarzyk jako metoda antykoncepcji też była kiedyś grzechem, póki Paweł VI na to nie pozwolił, jako na naturalną regulację poczęć. Sztucznej antykoncepcji kościół nadal zakazuje, chyba że ze względów zdrowotnych. Dzisiaj ludzie są mądrzejsi i nie słuchają ślepo facetów w kieckach, którzy nigdy nie będą (a przynajmniej nie powinni, bo celibat) mieć dzieci, ale kiedyś słowo księdza/zdanie kościoła było święte. Tak więc pewnie były kobiety, które współżyły bez antykoncepcji, bo to ,,grzech", a jak zaszły i nie chciały rodzić, to miały potajemnie aborcję. Mężowie nawet nie musieli się o niczym dowiedzieć. Pewnie szczególnie na wsi było to powszechne, w biednych rodzinach, gdzie kobiety nie chciały sprowadzać na świat kolejnej gęby do wykarmienia. To by w sumie tłumaczyło myślenie pro life'owców, że jak zalegalizują aborcję na życzenie, to Polki ruszą masowo robić aborcję. Mimo że w krajach, gdzie jest aborcja na życzenie kobiety jakoś tak nie robią.
Pytanie całkowicie poważne do tych co piszą że wszystkim muszą się tłumaczyć z braku posiadania dziecka czy czują się linczowani z tego powodu (chyba korwin-piotrowska tak twierdziła). SERIO?! Mam 30+ lat, nie mam dzieci i jak ktoś sie pyta czy mam lub planuję to mówię "nie" i koniec tematu. Gdzie i z kim wy wchodzicie w takie dyskusje?
"Gardzę dziećmi i jestem przeciwna aborcji. Gdyby zaszła w ciążę, to bym usunęła. W innym przypadku, to czyste zło".
Kolejna zakłamana konserwatystka?
Logika strasznie pokrętna - z jednej strony jesteś przeciwnikiem prawa do aborcji, a z drugiej nawołujesz do zrozumienia gdy ktoś ma inny światopogląd. Jak byś jeszcze napisała na początku, że masz neutralne stanowisko to może byłabyś spójna. Kogo tak naprawdę obchodzi czemu nie chcesz mieć dzieci oprócz Twoich rodziców i partnera? Normalni ludzie nie karzą się nikomu tłumaczyć z takich decyzji - to jest tylko w Twojej głowie. W dzisiejszych czasach to żaden z Ciebie wyjątkowy płatek śniegu z takimi poglądami.
"Logika strasznie pokrętna - z jednej strony jesteś przeciwnikiem prawa do aborcji, a z drugiej nawołujesz do zrozumienia gdy ktoś ma inny światopogląd."
Dlaczego "pokrętna"? Według mnie to chyba pewna forma tolerancji.
Ja np. nie znoszę disco-polo, uciekam przed tą muzyką jak mogę, ale... skoro inni to lubią, to dlaczego mają tego nie słuchać, dlaczego miałbym i tego zabraniać?
Nie rozumiem clue tego wyznania. Dobrze, że jest zakaz aborcji, bo chcesz mieć wymówkę do nieposiadania dzieci? Po prostu odpowiadaj, że nie chcesz dzieci, jak ktoś tego nie rozumie, to niech "ucieka na S". Chyba, że opowiadasz o rozmowach w grupie 14 latków, na których racjonalne argumenty nie działają.
Uważam, że po prostu nie musisz się tłumaczyć z tego, dlaczego nie chcesz dzieci. Masz prawo ich nie chcieć i nie mieć i kropka. Osobiście też póki co nie wyobrażam sobie siebie w roli matki (mam 26 lat).