#YlWhC
Niedoszacowałam temperatury i ubrałam się na ciepło. Kierowca nie oszczędzał ogrzewania i chwała mu za to, mi jednak po dwóch minutach zrobiło się nieznośnie gorąco. Zdjęłam więc bluzę i trzymałam na kolanach. Po chwili dosiadła się obok mnie jakaś babka w wieku starszym, nie zwracałam na nią szczególnej uwagi, zatopiona w otchłaniach internetu.
Po chwili czuję, że bluza próbuje wyemigrować z kolan. Pozwolenia na zmianę pobytu jej nie wydałam, patrzę więc, a tu obcy czynnik chce dokonać aneksji mojej własności niczym Rosjanie Krymu. A konkretnie jest to owa baba, która z wielkim zacięciem na twarzy szarpie za materiał. Uprzejmie (jeszcze) się pytam, co ona wyprawia. Odpowiedź powaliłaby mnie z nóg, gdybym nie siedziała: skoro odłożyłam, to znaczy, że jej nie potrzebuję, więc może sobie wziąć.
Tu mnie wkurzyła ostro, powiedziałam, że dojazd do Caritasu tą a tą linią, a co moje, niech zostawi w spokoju. Fuknęła, że brak szacunku do starszych i nikt mi na starość kubka wody nie da (łot?). Na szczęście nie musiałam się przepychać, wysiadła szybciej ode mnie. Strach się bać, co by było, gdyby musiało być odwrotnie - cło w postaci czapki?
#3fE8V
Po dłuższej chwili odpisała: "jesteśmy rozwiedzeni".
#hIcUJ
#XsYOU
Klasa prawie samych dziewczyn, hormony szaleją, a połowa nudzi się w domu na zdalnym nauczaniu, więc nawet mnie to nie dziwi.
W tym jestem ja. Dzieci nienawidzę, nie chcę ich mieć, całkowicie inaczej widzę swoją przyszłość (chłopaka nie mam i w sumie ten aspekt życia przestał mnie obchodzić).
Nie mogę się pogodzić z tym, że moje ciało dąży do posiadania dziecka. Zdarzają się dziewczyny, które nie potrafią pogodzić się z oznakami dojrzewania, ja chyba nigdy się z tym nie pogodzę. Głupi problem, ale ja przeryczałam już kilka nocy.
Tłumaczę sobie, że to tylko biologia i nic więcej, ale i tak mnie to mocno frustruje.
#psbz2
Nikt nie wie, że każdego dnia miałam opracowany inny plan na zabicie swojego ojca. Nie zrobiłam tego tylko dlatego, że nie chciałam iść w razie czego do więzienia i zmarnować sobie życie.
#HcppT
Zostałem upomniany przez panią, że nie sprzątnąłem, więc żeby nie psioczyła dalej, posprzątałem po moim psie.
Wracając tą samą drogą widzę, jak pani wysadza dziecko do załatwienia się, nawet nie w jakimś dyskretnym miejscu.
Widząc to, po tym, jak już dziecko się załatwiło, podszedłem do pani i zasugerowałem, że odchody to odchody i po dziecku też wypada sprzątnąć i wręczyłem jej woreczek.
Mina tej pani była warta wszystkiego :D
#XUWvk
Ile starowinka się musiała nasłuchać, jaką to ma wyrodną wnuczę, jaką niedobrą, co rodziny się wstydzi, że oni mnie wydziedziczą (heh, nie wiem z czego, z długów?), i oni koniecznie muszą mnie zobaczyć, wypić ze mną wódkę i bawić się do białego rana. Przy takim podejściu nie dostali adresu, wydębili go jednak od babci - zapomniała, że miała go nie dawać. Trudno, jakoś przeżyję. Jak się okazało, nie do końca...
Prezenty od gości przenieśliśmy do samochodu teścia, miał nas z mężem odwieźć po ślubie do mieszkania - abstynent z wyboru i się uparł, nie będziemy narzekać :D Idziemy sobie do restauracji, w której ma być wesele (jakieś 5 minut na piechotę z kościoła), gdy rozlega się alarm samochodu. Nietypowe, bo sobotnie popołudnie, żadnej burzy nie ma, boisko do piłki nożnej co prawda obok, ale ogrodzone naprawdę wysoką siatką... Świadek i kuzyn poszli zobaczyć, co się dzieje. Po paru minutach dostaję telefon, że natychmiast mamy przychodzić, a po drodze kupić coś na uspokojenie.
Gdy docieramy na miejsce, naszym oczom ukazuje się straszny widok. Samochód teściów z rozbitą szybą, obok stoi brat babci, trzymany mocno przez tych, którzy poszli zobaczyć, co się stało. Obok leży jakaś rura, którą najprawdopodobniej wybił okno, stąd alarm. Telefon na policję oraz karetkę - siostra niedoszłego złodzieja zemdlała (nie dziwię się jej).
Co się okazało? Szanowny krewny postanowił się zemścić. Stwierdził, że jest stratny brakiem zabawy, więc my - jako że bogatsi (nieprawda, przez pierwsze trzy lata żyliśmy od pierwszego do pierwszego) - musimy być proporcjonalnie stratni. I postanowił ukraść nam prezenty... Alkohol wyżarł mu mózg tak bardzo, że nie pomyślał, że usłyszymy to i zareagujemy, albo sądził, że zdoła zabrać chociaż parę i się ulotnić.
Efekt - on w więzieniu, nie miał z czego zapłacić za szkody, bo bezrobotny. Teściowie wymienili samochód, bo koszt wymiany przewyższał jego wartość. Babci na szczęście nic się nie stało, my bawiliśmy się mimo wszystko w miarę dobrze. Tylko wciąż zastanawiam się, jak można być tak głupim...