#1cXOt

W wyznaniu #qWifB pisałem o moich nocnych zmorach, odwiedzinach "demonów" w czasie paraliżu przysennego i odwołuję do tego wyznania, jeśli ktoś chce mieć cały pogląd na aktualne wyznanie.

W poprzednim napisałem, że wiem, dlaczego te zmory się zaczęły i wiem, dlaczego się skończyły. I o tym chciałem teraz napisać.

W czasie gimnazjum przechodziłem okres buntu religijnego. Twierdziłem, że jestem ateistą (chociaż byłem bardziej agnostykiem) i zagorzałym antyklerykałem. Przy tym wierzyłem w świat pozazmysłowy, w byty niecielesne. Do tego wszystkiego słuchałem metalu, głównie black metalu, który najbardziej z wszystkich odmian jest ukierunkowany na "satanizm". Nie uważałem się za "satanistę" (daję w cudzysłowie, bo prawdziwy satanizm to bardziej filozofia hedonistyczna niż "czczenie diaboła"), ale w jakiś chory sposób interesowało mnie wszystko, co mroczne.

W pewnym momencie złapałem dziwną zajawkę. Mianowicie zacząłem zbierać cyrografy. Miałem ich bodajże siedem. Moi znajomi sprzedawali mi dusze w zamian za konkretne rzeczy. Perfidnie przekręcałem obietnice, aby były zgodne z treścią umowy, ale niekoniecznie z intencjami sprzedającego. Na przykład jedna z dziewczyn chciała mieć stały dostęp do internetu. Po konsultacji z moim "adwokatem", który również podpisywał każdy cyrograf, stwierdziłem, że kafejki internetowe zapewniają stały dostęp do internetu. Nie było powiedziane, że ma być u niej w domu i za darmo. Wiem, perfidne.

Ogólnie były to żarty, ale jakoś z tyłu głowy miałem, że JEŻELI piekło istnieje i do niego trafię, to będę miał niezłą walutę przetargową dla lepszych warunków.

Pewnego dnia stwierdziłem, że sam bym podpisał taki cyrograf w zamian za kilka rzeczy... Sporządziłem więc odpowiedni, zapieczętowałem go imionami demonów odpowiedzialnych za interesujące mnie przywileje i podpisałem własną krwią.

Niedługo po tym zdarzeniu zaczęły się owe "nocne zmory".

Najdziwniejsze jest to, że wszystkie rzeczy, o które "prosiłem" w cyrografie się spełniały...

Minęło wieele lat. I gdy już miałem dość tych nocnych zmor, a wiedziałem, że takowa nadchodzi, przyszło mi coś do głowy. Pomyślałem sobie jak biedne i nieszczęśliwe są te demony. W ciągłym gniewie, w ciągłym cierpieniu, w braku nadziei i jakiejkolwiek miłości.

Zrobiło mi się ich żal. Zacząłem im współczuć. Szczerze współczuć. Do tego stopnia, że kiedy zdałem sobie sprawę z ich cierpienia, rozpłakałem się. Było mi naprawdę przykro.

Usłyszałem coś w stylu zduszonego jęku i zamiast zmory nocnej porządnie się wyspałem.

Od tamtej chwili nie zdarzyła się żadna nocna napaść demona.

Czasem sobie o tym przypominam. Dyskutowałem o tym z niejednym psychologiem. Żaden nie podszedł do tego mega sceptycznie. Byłem na egzorcyzmach... (nic nie dały). Okazało się, że lekarstwem jest empatia. Miłość :)

Pozdrawiam.
czarnykangur Odpowiedz

Jeśli te rzeczy, o które prosiłeś serio się spełniły, to mnie zaintrygowałeś

To nie było spełnienie na zasadzie "pstryknięcia palcami", raczej proces spełniania... Byłem wtedy strasznie zakompleksiony i w dość szybkim czasie wiele rzeczy się zmieniło na lepsze. Może to przypadek, że się spełniało, może to po prostu ja i moja osobowość to spowodowały, ale fakt faktem - dostałem, co chciałem. Efekt często był przewrotnie nieszczęśliwy, jak to zwykle z diabłem bywa. ;)

Maniok420 Odpowiedz

W sumie, zastanawia mnie czemu źli ludzie mają się bać piekła? Skoro są źli to szatan, powinien ich ugoscić, tak jak Bóg ugości tych dobrych. Jeżeli jednak szatan krzywdzi złych ludzi. To chyba jest niejako ich karą, co za tym idzie też nie lubi zła i jest w sumie dobry. Taka myśl mnie naszła, ale może się mylę nie wiem :D.

kapelusz

Jeśli iść za tym, co twierdzi kościół, Szatan ludzi nienawidzi (z zazdrości że takie wypierdki mogą iść do nieba a on się tego przywileju sam pozbawił, a był największym z aniołów).
I z czystej perfidii ściąga ludzi do siebie, by ich gnębić do woli, tam, gdzie ich już Bóg nie broni.

"Jam jest cząstką tej siły, która zawsze złego pragnąc, zawsze dobro czyni" ;)

Ale powiedzenie, że złego diabli nie wezmą to bujda. Straszna. Właściwie z drugiej strony nie muszą brać, bo i tak jest zły a karma wróci.

YuriNaLodzie Odpowiedz

Podpisalbym taki cyrografik masz moze jeszcze jakies ?

JestemSzczera

Wiem, że nie na temat, ale na widok Twojego nicku moja koleżanka popłakałaby się chyba z radości

glodnykornik

Moje dwie koleżanki także ;)

Czajniczek

Moja koleżanka raczej zabiłaby, nie cierpi tego XD

PaniczFoch

Can you hear my heartbeat?~

YuriNaLodzie

No cóż xd w sumie tez bym płakał z radości gdyby jakas dziewczyna sie mną zainteresowała ;>>>>

Axolotl

A ze smutku?

FallenAngelinTheDark

Myślę, że są dziewczyny które się Tobą interesują:D Ale nie koniecznie w ten sposób który ty chcesz:c

Sorry, straciłem kontakty tam - na dole. :P

81311 Odpowiedz

Jeśli wierzyłeś w byty pozaludzkie, to nie byłeś ani ateistą, ani agnostykiem, według definicji. I nie wiem czy wiesz, ale jest coś takiego jak ateizm agnostyczny.

Ciekawe. Poczytam na temat. Całe życie człowiek się uczy. Dzięki, pozdrawiam.

dwadziesciasiedem Odpowiedz

Czy tylko mi wyskakuje 404 na wyznaniu, które autor podaje?

SweetChildOMine Odpowiedz

Miłość do walki ze złem, mówisz? Czyli Dumbledore miał rację :)

pozbawiony Odpowiedz

a wystarczyło poprosić o nieśmiertelność... nie ma zgonu = nie ma piekła :D

DarkPsychopath

I wieczną młodość. Zawsze sie prosi o te dwie rzeczy na raz.

kapelusz

To by było sprzeczne, bo to dusza ma iść do nieba, a by nie mogła, bo by była we władzy już nie człowieka a tego, komu ją sprzedał :D Tez miewam dziwne rozkminy.

Rillianne Odpowiedz

Jeszcze nie wiem czego mogłabym chcieć, ale jeżeli cyrografy działają to niech mi ktoś powie jak taki sporządzić.

Fanth99 Odpowiedz

Ciekawa historia. Są na tym świecie rzeczy....

PaniczFoch Odpowiedz

Jedno z najciekawszych wyznań, które tu ostatnio czytałam ;)

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie