#1hHw6

Wyznanie będzie o tym, jak jakiś dzieciak prawie mnie zabił. Jechałam samochodem przez niewielką wioskę, ale bocznymi drogami. Nie przekraczałam prędkości, jechałam zgodnie z przepisami. W pewnym momencie na drogę wybiegło kilkuletnie dziecko. Tak zupełnie nagle, nawet nie widziałam go wcześniej na poboczu drogi, bo to był teren otoczony polami, drzewami i łąkami, więc jakieś krzaki mogły je zasłaniać. To były ułamki sekund i w ostatniej chwili zdążyłam skręcić w bok. Wjechałam w drzewa. Ostatnie co pamiętam to krzyki (jak się potem okazało) matki dziecka "Maciuś! Maciuś!". Potem urwał mi się film i obudziłam się dopiero w szpitalu.

Szczęście miałam ogromne, bo wyszłam z tego wypadku tylko z kilkoma złamaniami, blizną na twarzy i wstrząsem mózgu, a mogło być znacznie gorzej, gdyż niewiele brakowało i po prostu kawałek drzewa wbiłby mi się w głowę. Sprawa oczywiście skończyła się w sądzie, ale tam to był prawdziwy kabaret. Matka "Maciusia" próbowała zrzucić winę na mnie, jakobym przekraczała prędkość, ale to zostało sprawdzone i jej zarzuty natychmiast odrzucono. Za to bardzo pomogli mieszkańcy owej wioski, którzy zeznali w sądzie, że dzieci pani P. często biegają po tej ulicy, bo mieszkają blisko drogi, a ich rodzice wychodzą z założenia, że skoro droga mało uczęszczana, to dzieci mogą sobie biegać. Zeznawał nawet sąsiad tej rodziny, który podzielił się podobnym doświadczeniem, tylko że on zdążył wyhamować, gdy jeden bachor wyskoczył mu na ulicę.

Sprawę oczywiście wygrałam. Jednak zdarzali się ludzie, którzy mimo wyroku stwierdzili, że to moja wina, bo mogłam się DOMYŚLIĆ, że ktoś może wybiec na drogę i że teraz rozwaliłam biedną rodzinę, bo opieka społeczna się zainteresowała zaniedbaniem dzieci pani P. I te biedne dzieci skrzywdziłam, idąc z tym do sądu. Nie wiem, co kieruje tymi ludźmi, ważne, że sprawa dobrze się dla mnie skończyła. Ale przyznam, że od tego czasu boję się wsiadać za kółko i nawet nie kupiłam nowego samochodu. Może mi jeszcze przejdzie.
livanir Odpowiedz

Jak mnie irytuje ten typ ludzi:
"Mogłeś sie domyśleć, ze ktoś wybiegnie za tego drzewa!"
"To i wina pieszego, ze nie zachował specjalnej ostrożności! "
"Co z tego, że ścieżka rowerowa, to są tylko dzieci i nie zawsze rodzic domyśli się co dziecko wymyśli!"
"Twoja wina, ze próbował cie zgwałcić, mogłaś nie chodzić tak późno w nocy"
Jak można na ofiarę zrzucać winę za wypadek/przestępstwo. Dla mnie jeśli coś nie było w afekcie(Np. ktoś odskoczył na drogę rowerowa, bo jakiś pies próbował na niego wskoczyć), to całość winy leży po stronie osoby, która złamała przepisy.

Shadowcat7

Mam takie same odczucia. Ten typ ludzi lubi też dodatkowo pogrążać ofiarę za zgłoszenie sprawy na policję. Bo jak to tak wysyłać kogoś do więzienia i psuć mu życie.

Etanolansodu

Co do twojego przykładu. Wypadki chodzą po ludziach i niezawsze ktoś jest winny. Gdyby pies byłby na smyczy i w kagańcu, ale próbował skoczyć na kogoś i ten ktoś odskoczyłby na drogę rowerową, a rowerzysta potrąciłby tego pieszego, to wina nie jest nikogo, no chyba, że psa. Ale jeśli pies byłby nie na smyczy i bez kagańca (jeśli byłby agresywny, bo może też skakać z radości) to wina właściciela psa. Starałam się napisać jasno, przepraszam jeśli ktoś nie rozumie.

Valadilajne

Z autopsji wiem, ze czasem policja stwierdza ze wina leży po środku np. na czerwonym świetle wbiega na pasy pieszy a samochód w tym miejscu jedzie nie 50 a 70 na godzinę, mundurowi karzą mandatem dwie osoby. Pieszy za wtargniecie na przejście na czerwonym świetle a kierowca za nadmierna prędkość i brak ostrożności przy przejściu dla pieszych (historia pewnej osoby z rodziny). Inna sytuacja, samochód chciał skrecic w lewo, przecinając dwa pasy ruchu. Kierowca na wewnętrznym pasie mial koreczek wiec zostawił miejsce dla osób skrecajacych, mój samochód jechał pasem zewnętrznym gdzie było luźno. Kierowca auta skrecajacego w lewo zaczął wykonywać manewr skrętu nie sprawdzając czy ktoś porusza się pasem po ktorym jechało moje auto i w nie wjechał. Policja na miejscu ukarala tylko sprawcę kolizji, ale kierowca mojego samochodu dostał pouczenie, bo mógł jechać 30 na godzinę a nie do 50 zgodnie z przepisami (chociaż prędkość była już wytracana ze względu na oddalone o ok 50 metrów skrzyżowanie ze swiatlami).

Shadowcat7

Tak mówicie? A gdyby tutaj staruszka przechodziła do domu starców, a tego domu wczoraj by jeszcze nie było, a dzisiaj już by był, to wy byście staruszkę przejechali, tak? A to może być wasza matka!

Aile

To się nazywa teoria świata sprawiedliwego.

wergil

Życie jest trochę bardziej skomplikowane niż prosta wina. Nierzadko pieszy sam przyczynia się do wypadku (nie patrząc na drogę i wychodząc zza krzaków).

livanir

Tutaj mamy klarowną sytuacje i o takich piszę. Dokładniej: Gdy jedna osoba przestrzega przepisów, a druga je łamie.
@Valadilajne W pierwszej sytuacji oboje sa winni, bo oboje złamali przepisy. W drugiej to przykład ludzi którzy mnie właśnie irytują.
@wergil Jakby nie patrzeć to pieszy też złamał przepisy, bo jego obowiązkiem(o ile nie ma świateł, ale wtedy też dobrze by było) jest się rozejrzeć.
@Etanolansodu Tak, wina właściciela. Taka sama jak rodziców, którzy nie upilnowali 3 latka.

NoName99

Fajną odpowiedzią w sytuacjach, gdy ktoś ci mówi "Mogłeś się domyślić" jest "Gdybym wiedział, że się przewróce, to bym się położył". Glupie, proste ale skuteczne :'D

BlaszanyDrwal

Cóż, akurat czasem JEST to wina pieszego.
Sytuacja z dzisiaj:
stoję za autobusem, wychodzą z niego ludzie, ok, czekam. Włazi mi przed maskę grupa dzieciaków w wieku późne gimnazjum/wczesne liceum i przebiega na drugą stronę nie patrząc nawet czy z przeciwnej strony jadą auta.
Sytuacja sprzed paru dni:
skręcam w prawo, na szczęście bardzo powoli, bo na przejście, które za zakrętem wchodzi dziewczyna, totalnie bez refleksji czy może jedzie auto, ale za to wpatrzona w telefon. Inna sytuacja - jadę sobie spokojnie 40, koleś idzie chodnikiem i w momencie gdy dzieli nas naprawdę niewiele włazi na jezdnię, gapiąc się oczywiście w komórkę. I co, wtedy też wina kierowcy? O wiele łatwiej nie wleźć na drogę niż zahamować pojazdem ważącym kilkaset kilogramów. Ludzie, serio. Zanim zaczęłam jeździć autem, nogi byly moim głównym środkiem lokomocji, i w życiu nie przyszłoby mi do głowy żeby wchodzić na drogę (nieważne czy na przejściu czy nie) bez uprzedniego upewnienia się, że mogę to zrobić bezpiecznie. Sorry, piesi to nie swięte krowy, a fakt, ze w jakimś miejscu są pasy, nie oznacza, ze można na nie tak po prostu wleźć.

Aleksandrowska987 Odpowiedz

Psycholog, zaświadczenie o traumie i odszkodowanie

Kinster

Czy u Was wszystko musi się sprowadzać do pieniędzy? 😥 jeszcze kilka wyznań temu narzekaliście na karyne co chce odszkodowania, ato dzisiaj sami to proponujecie. Hipokryci.

lahierba

@Kinster, rozumiem, że dokładnie zapamiętałeś, kto narzekał pod tamtym wyznaniem i @Aleksandrowska987 była wśród tych osób? I w ogóle to czemu zwracasz się do jednej osoby w liczbie mnogiej? 🤔

BlachazRdza Odpowiedz

Najpierw puszczają dzieci samopas - lataj gdzie chcesz. Potem mają pretensje, jak coś się stanie, winę zwalając na innych. Gdzie rozum takich rodziców, gdzie jakaś odpowiedzialność za swoją pociechę/pociechy? Robisz sobie dziecko = umiej o nie zadbać i je wychować! To proste. Nie decyduj się na dziecko, gdy nie będziesz umiał zapewnić mu odpowiednich warunków czy być odpowiedzialnym rodzicem.

Xdpr Odpowiedz

A propos tego domyślania się. Na moich pierwszym egzaminie na prawo jazdy oblałam bo kobieta jadąca z naprzeciwka stwierdziła,że skręci sobie bez użycia kierunkowskazu (skręcając w lewo miała pierwszeństwo) Egzaminator stwierdził,że powinnam się domyślić, iż kobieta może zechciec skręcić bez wcześniejszego informowania o tym...

Przekliniak

Tak wlasnie zarabiają kasę... Wkurza mnie ti

Etanolansodu

Ten egzaminator to jakiś chory człowiek. Kogo obchodzą przepisy? Trzeba domyślać się co zrobią idioci i na nich uważać.

wergil

Nie twierdzę, że egzaminator miał rację ale na drodze musisz się domyślić co ktoś chce zrobić. Czy pieszy wejdzie na drogę, czy jednak nie?

livanir

Z góry mówie, ze nie weryfikowałam tej informacji, słyszałam ją na jazdach:
Na kursach zadałam to pytanie. Dostałam odpowiedź, ze jeśli nie zdamy z powodu błędu innej osoby, możemy na drodze cywilnej rządać od takiej osoby zapłacenia za nowy egzamin(Np. gdy wypadek jest nie z naszej winy). Nie wiem czy twój przykład pod to się kwalifikuje, ale dla upartego...

wergil

Niby można ale trzeba zapłacić opłatę sądową, łazić po sądach i nie wiadomo czy się wygra.

ZapomnialamHaslaZnow

Też tak miałam. Usłyszałam na jazdach że powinnam myśleć co może za chwilę zrobić rowerzysta, pieszy itd. Hmm to dlaczego ja muszę sygnalizowac manewr, a z takim rowerzysta mam się cackac? Skoro ktoś porusza się jezdnią rowerem, hulajnoga czy czymkolwiek obowiązują to te same przepisy. Podobna sytuacja miała miejsce ze znajomą. Jechała skuterem (prawko nie jest wymagane) i na skrzyżowaniu miała "male" bum! Przecież pancia nie wie kto ma pierwszeństwo, bo ona tylko na skuterku i prawa jazdy nie musi mieć. Wszyscy powinni się domyśleć że ktoś poruszający się jezdnia może ich nie znać 😂 Pół biedy jak taka osoba uszkodzi tylko siebie, ale aż żal gdy komuś coś się stanie przez ignorancję innych.

lahierba Odpowiedz

Ech, to tak jak tragedia ostatnio we Wrocławiu, kiedy to starsza pani zginęła pod tramwajem, bo weszła dosłownie w niego, w niedozwolonym miejscu, w momencie, kiedy ruszył, w dodatku wychylając się zza autobusu. A i tak są ludzie, którzy obwiniają motorniczego, mimo że facetowi pewnie i bez tego jest wystarczająco ciężko z tym, co się stało - niczego nie zauważył (no bo jak mocno można w tramwaju odczuć wpadnięcie pod niego niewielkiej staruszki, w dodatku na naszych już i tak trzęsących torowiskach, albo dostrzec to, kiedy ta wejdzie pod już jadący pojazd z jego boku?) i ciągnął fragmenty zwłok do następnego przystanku. Koleś zapewne jest w niezłym szoku, a niektórzy twierdzą, że to ZAPLANOWAŁ. Logiczne, każdy na swojej bucketliście ma zabicie bezmyślnej starej kobieciny wracającej z zakupów.

Leme Odpowiedz

Uwielbiam ludzi, którym wydaje się, że jeśli w sprawy rodziny pakuje się opieka społeczna, to dzieciom dzieje się krzywda. No kurde, może właśnie dzieciom nie stanie się krzywda jak ktoś się zainteresuje. Jeśli są zaniedbane to bardzo dobrze, że ktoś zaczął sprawdzać, co rodzice wyprawiają, zwłaszcza, że jak dzieciak non stop wybiega na ulicę to za którymś razem samochód nie wyhamuje, nie skręci, tylko wpakuje się w niego.

CDF Odpowiedz

Nigdy nie odbijać w bok jak coś tak z własnej winy wyleci na drogę. Sarna, dziecko, królik.. Wbijasz hamulec w podłogę (zakładając sprawny ABS) i lecisz prosto. Ilu kierowców zabiło siebie i pasażerów, bo spanikowali przed czymś żywym przed maską i polecieli w drzewa.

Pewnie mnie zjedziecie, że wkładam dziecko między zwierzęta na drodze, ale ja bym nie chciał stracić życia lub zdrowia (a już zwłaszcza pasażerów) na rzecz dziecka z nieuważnymi rodzicami.
W analogicznej sytuacji ze mną też bym wolał sam zginąć, niż spowodować śmierć niewinnego kierowcy.

Misiekbd3

Wiesz, łatwo sie mówi nie odbijać na bok jak coś wyskoczy na drodze, ale to jest ludzki normalny odruch. Wiem z własnego bolesnego doświadczenia. Bo wyskoczyło mi znikąd zwierze i miałem podobne doświadczenie co autorka. Tylko obyło się bez sądu :)

Wave19

Jak jest możliwość to ominąć, ale fakt czasem po prostu bezpieczniej walnąć bez skrętu. Tylko nie wiem czy wyrzuty sumienia pozwoliły by mi żyć potem. Co nie zmienia faktu że masz rację

Wave19 Odpowiedz

Super że udało Ci się wygrać sprawę, jestem za Tobą, bo już się bałam że na Ciebie spadnie cała odpowiedzialność. Może ten bachor i matka nauczą się że nie mieszkają sami na tym świecie.

ananas1ek Odpowiedz

Kochanie, to ciężkie ale im dłużej nie będziesz jeździć tym potem będzie gorzej. Pożycz auto od ojca o raz w tygodniu pojedź z nim na lody. Jeśli całkowicie odetniesz się od samochodu to za 3 lata już nie nie wrócisz do prowadzenia auta!
Ja po kilku miesięcznej przerwie miałam problem jeździć autem taty, które znam najlepiej. Kilka miesięcy regularnej jazdy i jest znowu ok.
A dziecko, pies czy sarna zawsze mogą wyskoczyć.

Redhairdontcare Odpowiedz

Raz gadałam z koleżanka, że ograniczenie prędkości na jednej wiosce jest bez sensu, bo przy drodze są tylko dwa domy a robią się korki (naprawdę, ja tam nigdy żadnego człowieka nie widziałam, a biegnie tam droga krajowa). A ona do mnie, że w takich miejscach trzeba uważać, bo może wybiec dziecko/pies, bo na wsi to NORMALNE, że można sobie od tak wybiegać na ulicę. Aha

Zobacz więcej komentarzy (7)
Dodaj anonimowe wyznanie