#2CZnR

W pierwszej klasie podstawówki uległam w szkole wypadkowi. Ktoś mnie popchnął i uderzyłam głową o betonowy chodnik. Straciłam przytomność, a gdy się ocknęłam strasznie bolała mnie głowa i wymiotowałam. Wezwano karetkę, lekarz stwierdził podejrzenie wstrząśnienie mózgu i zabrano mnie do szpitala. 

Moich rodziców miała powiadomić szkoła. Były to czasy, gdy na wsi był jeden telefon (zwykle u sołtysa), a o komórkach nikt nie słyszał. Ze szkoły zadzwonili więc do naszej sąsiadki, by ta przekazała wiadomość mojej mamie. Nie wiem czy z przejęcia, czy z roztargnienia, ale sąsiadka wszystko źle zrozumiała i przekazała mojej mamie, że nie żyję. 

Gdy moja mama to usłyszała runęła jak długa na betonowy chodnik przed domem. Uderzyła się w głowę i straciła przytomność. Sąsiadka wezwała karetkę, a tam lekarz stwierdził podejrzenie wstrząśnienia mózgu. I tak oto obie wylądowaliśmy w szpitalu z tego samego powodu. Ja na oddziale dziecięcym, a mama na tym dla dorosłych.
akinum Odpowiedz

Wstyd, ale się z tego śmieję

Dodaj anonimowe wyznanie