#2SXrK
Jako że była godzina bardzo wczesna, coś po 6 rano, oparta o szybę sobie przysypiałam. Nagle poczułam na ramieniu dotyk czyjejś ręki. Odwróciłam się w tym kierunku i nie wyjmując słuchawek z uszu spojrzałam na stojącego przede mną mężczyznę w średnim wieku. Myślałam, że chce usiąść, więc zdjęłam torbę z siedzenia obok i położyłam na kolanach. Po czym odwróciłam się z powrotem do okna i zamknęłam oczy.
Po chwili znów poczułam dotyk na ramieniu. Odwracam się, patrzę... a ten facet nadal tam stoi i wyraźnie wkurzony patrzy na mnie! Zaczynałam się powoli bać, no bo co ten facet możne ode mnie chcieć. Ale myślę sobie: "No nic niech się patrzy, jak go zignoruję to się odczepi". Tłumiąc strach ponownie odwróciłam się do okna.
Gościu znowu mnie złapał za ramię, lecz tym razem gwałtowniej! Ja już lekko wkurzona wyciągam z uszu słuchawki i podnosząc głos buntowniczym tonem pytam "Mogę w czymś pomoc?". Nie muszę chyba mówić jaka cisza nastąpiła w autobusie, a zaraz po niej wszechobecny śmiech gdy mężczyzna odparł "Poproszę bilet do kontroli ".
Tak myślałam, że będzie chodziło o bilety :D
Już myślałam, że przespalaś przystanek :D
Kultura osobista wymagalaby zdjecia sluchawek od razu. Ale co ja tam wie
Ja też..:D
Calamitas, niektórym brakuje tej kultury. Ja nie powiem, często słucham muzyki na full, ale jak widzę że ktoś coś do mnie mówi, to wyjmuje i ewentualnie proszę, aby powtórzył, to czego nie usłyszałam
Ja rowniez. Ale byla zaspana i mozna tym troche wytlumaczyc jej zachowanie, bo do wiekszosci kobiet z rana to najlepiej nie podchodzic :D tak czy siak komiczna sytuacja
Kiedyś będąc w Olsztynie jechałem autobusem komunikacji miejskiej od brata z akademika do ciotki w celu przyzwoitszego noclegu. Stałem sobie i podczas jazdy patrzyłem przez okno. Ciotka mieszkała parę przystanków przed końcowym. Nie obczajałem jeszcze do końca co, gdzie i jak, tym bardziej, że było już ciemno, a ja, przyznaję, byłem po kilku piwach. Wiedziałem tylko, że naprzeciw przystanku, na którym miałem wysiadać ma być salon ślubny. Po kilku minutach jazdy autobus stanął i nie zapowiadało się na to, by zamierzał ruszyć dalej. Patrzę przez okno wnikliwie - nie widzę salonu ślubnego. Rozglądam się - nikogo nie ma, zero pasażerów. W autobusie zgasły światła, a paliło się jedynie światełko nad kierowcą. Podszedłem do niego, by zapytać czy otworzy mi drzwi. Do dziś szkoda mi tego kierowcy. Biedny tak podskoczył, łapiąc się za serce, że wypadły mu z rąk bilety i drobne pieniądze, które zapewne podliczał po zakończeniu trasy. Nie spodziewał się, że ma jeszcze jakiegoś towarzysza. Drzwi otworzył, już nie pamiętam, czy coś mi powiedział, a ja no tak - przegapiłem ten przeklęty salon ślubny i zarazem swój przystanek.
dlaczego zamiast zapytać o co chodzi, zignorowałaś go? nie miałaś się czego bać, był dzien i pewnie nie byłaś sama w autobusie
Nie była sama, ludzie się z niej śmiali XD
a ja myślałam, że masz ściszyć muzykę hahah
Miałam tak samo. :)
Ale kanar ma chyba zakaz targania kogos w autobusie z tego co slyszalem
A jak ma zwrócić uwagę kogoś kto ma muzykę w uszach i przysypia? :D
Ja kiedyś tak słuchałam muzyki i patrzyłam za okno. Szanowna pani kanar zamiast mnie tyrpnąć lub coś w ten deseń przywaliła mi w ramię tym urządzonkiem do sprawdzania biletów:)
Ooo, pani kanar? Rzadkie zjawisko ;)
Wiedziałem, że kanar!
to już nie mógł sobie odpuścic xD
Błagam
Zostań kanarem i odpuszczaj tak każdej osobie która cie będzie ignorowała. Z chęcią pojeździłbym sobie za darmo
hahah, miałam identyczną sytuację.. :D