#2ndrT
W końcu podstawówkę opuściłam i przyszedł czas na gimnazjum. Tam od nowa – jestem Ukrainką. Starając się zdementować tę „plotkę”, zadałam chyba niewłaściwe pytanie.
– Czy ja ci wyglądam na Ukrainkę? – zapytałam chłopaka, który od razu się z tym wyrwał. Spojrzał na mnie uważnie i w końcu powiedział słowa, które na zawsze zmieniły moje życie.
– W sumie nie... Ukrainki są podobno akurat ładne – odpowiedział.
Wszyscy to podłapali i chyba uznali, że jestem za brzydka na Ukrainkę...
PS Niepolskie brzmienie nazwiska bierze się z czeskich przodków, ale bardzo dalekich, a wymowa... cóż, mam po prostu wadę szczęki i mówiąc „cz”, „sz” bardziej je akcentuję, przez co brzmią nienaturalnie.
Nazwisko z gwary też daje w kość.