#H4LM3
Pół roku później byłem na masażu erotycznym i to była zupełnie inna liga.
Niecały rok później poznałem moją obecną żonę. Nigdy jej się do tego nie przyznałem. Powiedziała mi kiedyś, że gdybym z takich usług skorzystał, to by się w życiu ze mną nie związała i brzydzi się takimi facetami. Nigdy jej się do tego nie przyznam. Z drugiej strony jest to nieuczciwe, bo np. ona mi wyznała już na samym początku związku, że kiedyś po trawce i piwie dała się koledze ze szkoły namówić i poszła do niego w wiadomym celu, choć nic ich nie łączyło. Podobno spanikowała i uciekła, gdy zaczynali. Teraz mówi, że żałuje tamtej sytuacji, ale to nie ma znaczenia, tym bardziej że najpierw mówiła mi, że jestem jej pierwszym partnerem, a nie do końca tak było. Mimo wszystko czuję się źle z tym, że ona odważyła mi się do tego przyznać, a ja nigdy nie wyjawiłem jej całej prawdy o swojej przeszłości,
#EA9Ge
Nie miałam wielu okazji kupowania ubrań dla córki, bo dostałam z drugiej ręki i po dziewczynkach, i po chłopcach. Ostatnio koleżance, która ma syna trochę starszego od mojej, spodobało się jej białe body z obrazkiem kota. Weszłam na stronę producenta i nie znalazłam, więc pomyślałam, że takie się skończyły. Ale nie, trzeba było kliknąć artykuły dziewczęce i się pojawiło. Nie wiem, co w tym body dziewczęcego.
Wczoraj poszłam z młodą kupić czapkę, bo tak się złożyło, że z dwóch w tym samym rozmiarze jedna była za mała, a druga za duża. Ekspedientka nie znalazła nic odpowiedniego, ale pokazałam jej jeden model z wystawy. Spojrzała na mnie wrogo i mruknęła, że to dla chłopca. Był rozmiar, więc i tak wzięłam. To, że czapka jest ciemnozielona, naprawdę nie znaczy, że dziewczynka nie powinna jej nosić.
Co innego starsze dzieci, kiedy w przedszkolu stają się częścią grupy i chcą być jak rówieśnicy, ale niemowlętom jest wszystko jedno, a rodzicom powinno zależeć, żeby ubrania były wygodne i praktyczne, zresztą starczają na jakieś 3 miesiące i trzeba całą garderobę wymieniać. Po co dodatkowe ograniczenia?
#aTHYV
Zacznijmy od tego, że Marcelek, 10 lat, idzie do 4 klasy, pierwsze oceny itp. I porypana presja ze strony rodziców, żeby zawsze była szóstka, babcia też każe się uczyć: „Masz być najlepszy we wszystkim, będziesz lekarzem”. Pisałem test, dostawałem szóstkę minus i był smutek i żal, a potem zaczęło to przechodzić na każdy aspekt mojego życia. Za każdym razem, jak przegrałem, miałem wrażenie tego obrzydliwego wzroku innych, doszło do tego, że pomyślałem, że każdy mnie nienawidzi. Dziś? 19 lat, depresja od ponad 5, od paru miesięcy psychiatra i psycholog, na szczęście jest coraz lepiej. Pozdrawiam wszystkich ludzi dobrej woli, odpuśćcie sobie troszkę. Ta chęć bycia najlepszym we wszystkim to najgorsze, co możecie zrobić. Uzależnianie poczucia własnej wartości od osiągnięć, niedawanie sobie czasu i przestrzeni – konieczna jest tutaj umiejętność dystansowania się od świata i rzeczy, na które nie mamy wpływu. Miejcie balans, jest nas prawie 9 miliardów (albo już przekroczyliśmy tę liczbę) i zawsze będzie ktoś z lepszym startem. Jebnijcie się na wyro, otwórzcie paczkę czipsów, zapalcie szluga, wypijcie piwo i posłuchajcie dźwięków ukulele, po czym obejrzycie sobie komedie (czasami trzeba, żeby nie zwariować).
#y5w2a
#gkNNK
Do tego momentu historia nie dotyczyła jakoś bardzo mnie i mojej żony, oprócz tego, że trzy pary naszych znajomych rozwodzą się jednocześnie. Jednak moja żona, która w nie do końca uświadomiony sposób uważała się za atrakcyjniejszą niż sąsiadki, utraciła swoją pewność siebie i nosi w sobie jakąś zadrę, że sąsiad nawet nie próbował niczego z nią. Mimo całego jej rozsądku gdzieś w środku ją to dotyka i to jeszcze bardziej podkopuje jej pewność siebie, bo jak sama twierdzi, jak to może być, że „dorosła kobieta ma focha, że facet, który jej nigdy nie interesował, nie próbował z nią nawiązać romansu”.
Kulminacją anonimowości jest to, że próbował nawiązać romans ze mną, ale tak mnie to zawstydziło i zniesmaczyło, że nikomu o tym nie mówiłem.
Tak więc sobie żyjemy i czekamy na nowych sąsiadów. Chyba tym razem zachowamy większy dystans.
#fXyTF
Pewnego dnia tata poszedł sam, by z nią porozmawiać. Miałam wtedy 9 miesięcy. Znalazł ją na ulicy, już martwą. Po sekcji zwłok okazało się, że był to nieleczony tętniak. Tamten mężczyzna jak szybko się pojawił w jej życiu, tak znikł – to tata poinformował jej rodzinę o śmierci. Nie wiedzieli nawet o moim istnieniu.
Tata przez lata chodził ze mną do niej na cmentarz, mówiąc o niej same pozytywne rzeczy, że mnie kochała itd., nie mówiąc prawdy o tym, co się naprawdę wydarzyło. Zmarł, jak byłam nastolatką.
Prawdę odkryłam przypadkiem, gdy miałam 19 lat. Znalazłam w starych papierach wypisy z przychodni, w tym opisy ze szpitala w dniu moich narodzin, a później pielęgniarki środowiskowej. Co gorsze, niektórzy z rodziny wiedzieli i też milczeli przez te lata – a mi świat w momencie czytania tych dokumentów się zawalił. Elementy układanki ułożyły się w całość – dlatego nie miałam żadnych zdjęć z matką, dlatego nikt nic „nie wiedział” o matce, dlatego nie zostały po niej rzeczy.
Teraz mam 23 lata, robię się z twarzy strasznie podobna do niej, nienawidzę tego. Mam ochotę zrobić sobie operację plastyczną, byle by tylko usunąć wszystkie cechy mi o niej przypominające. Na cmentarz chodzę o wiele rzadziej niż przedtem. Czuję złość. Rodzina taty i ludzie, którym się zwierzam, mówią, żebym tego tak nie przeżywała – że to było lata temu, że mogła to być wspomniana depresja poporodowa. Że muszę wybaczyć. Nie potrafię. Nie chcę. Tata bardzo kochał mamę, kochał też mnie, a dla matki to nic nie znaczyło. Bo wychodzę z założenia, że skoro była w stanie pójść cztery miesiące po porodzie do innego mężczyzny, to była w stanie podejmować świadome decyzje. A „dzięki” jej decyzjom (ignorowaniu mojego płaczu, niechęci, aż w końcu zostawienia) po dziś dzień borykam się z ograniczonym zaufaniem i problemami w nawiązywaniu relacji – mimo że jej nie pamiętam. Nie życzę jej szczęśliwego dnia mamy.
#FmAcR
Mama odbiera, a mężczyzna w słuchawce pyta, czy może wejść na górę (mieszkaliśmy na pierwszym piętrze) i pożyczyć.... długopis! Mama powiedziała, że jeżeli potrzebuje długopisu, to niech kupi go sobie w sklepie naprzeciwko (akurat był tam sklep papierniczy, a obok spożywczy).
Miałyśmy to szczęście (i nieszczęście), że nasze okna wychodziły akurat z przodu budynku i mogłyśmy zobaczyć, kto stoi na dole i dzwoni domofonem. Wyjrzałyśmy dyskretnie, nie odsłaniając firanki. To było bardzo dziwne, bo ten facet stał tam cały czas i się kręcił, spacerował. Nie znałyśmy go. Trochę się martwiłyśmy, co to za typ, bo zdarzały się już dziwne akcje, że przychodzili do bloku różni ludzie i łapali za klamkę. My zawsze zamykaliśmy drzwi na klucz, nawet jak wszyscy byli w domu. Wam też radzę.
#dHbsP
Swoje teorie tłumaczyła tym, iż została obdarzona nadludzkimi pokładami empatii, o której uwielbiała opowiadać niezależnie od tego, czy ktoś chciał jej słuchać, czy nie.
Niedawno okazało się, że jej mąż miał krótki, aczkolwiek bardzo intensywny romans (na obronę „kochanki” muszę dodać, że dziewczyna nie miała bladego pojęcia o istnieniu żony, serio). Jak to w życiu bywa, koleżanka dowiedziała się o wszystkim bardzo szybko. Wiecie, co podziało się z jej empatią? Z mężem pogodziła się błyskawicznie „bo to tylko facet i jest głupi”. Ale to, co zrobiła dziewczynie, przeszło ludzkie pojęcie. Otóż znalazła ją na fb, napisała do jej wszystkich znajomych, jaką to dziewczyna nie jest dziwką, ale było jej mało, więc nawiedziła jej rodziców, zrobiła awanturę, jej matce nawrzucała, że jak w ogóle może patrzeć na siebie w lustrze, skoro taki czarci pomiot wydała na świat. A samą dziewczynę na koniec poszarpała.
Teraz będzie miała sprawę o napaść, ale o swojej nadprzyrodzonej empatii nie chce już mówić.