Miałem kolegę, który jakiś czas temu miał wypadek na motocyklu.
Jego ciało wyglądało na tyle tragicznie, że został skremowany.
Pechowo mieszkał naprzeciwko cmentarza w małej wsi.
Aktualnie mieszka naprzeciwko domu.
Z tego, co słyszałam, niektórzy motocykliści przywiązują sobie do szyi jakieś żyłki/linki/sznurki(?), by w razie wypadku umrzeć na miejscu, niż być do końca życia warzywem. W mojej miejscowości, jakieś dwa lata temu, taki motocyklista wyłożył się na rondzie. Zginął na miejscu właśnie przez tę żyłkę, czy coś, ale sam wypadek był tak nieszkodliwy, że gdyby nie ta żyłka, to z wypadku wyszedłby cało, ewentualnie ze złamaniem/zwichnięciem ręki... Mógł żyć, a umarł.
Omikro
Jesli ktos cos dopisze, to chetnie zobacze na ten temat. Taktyczny komentarz obserwowania tematu.
Shido
To mit, jakiś debil rzucił kiedyś taki dumny pomysł i sie rozpowrzechniło. Zapewne byl to jakiś przeciwnik motocykli, a miał być to argument przeciwko motocyklistom.
Niestety jak to bywa z debilnymi pomysłami, znajda sie tacy debile co tak zrobią, a wtedy durny pomysł przestaje być mitem, a staje sie rzeczywistością...
99% motocyklistów tak nie robi, a i tak pójdą plotki przy róznych wypadkach rozsiane prżez inteligentów ze to była żyłka czy co innego.
Pozdrawiam, motocyklista.
Lewa w górę ;)
LadyAnnoG
Dokładnie Shido. Kretyński mit który miał przedstawić motocyklistów jako osoby niestabilne.
GlennRhee
Mit przerodził się w rzeczywistość, bo znam osobiście typka, który tak robi. No, ale on jest z szemranego środowiska, więc coś z nim nie tak.
icstond
Jak to działa?
78FS
Ale... Jak ma w ogóle wyglądać takie przywiązanie żyłki do siebie/motoru? Jak ktoś na kogoś zastawi pułapkę w lesie, to rozumiem, ale w tej sytuacji nie potrafię.
ZywiecZdrojxD
Mit. Wyżej już ktoś wytłumaczył dodam tylko, że tacy ludzie to przypadki są niespotykane.
Nie wiem ilu znam motocyklistów 100/200? I nikt z nich takich rzeczy nie praktykuje. A osoby znam bliżej też takich nie znają. Dobry kombinezon kask itd i można znieść bardzo dużo. Ale debile są i będą.
Niektórzy przyczepiaja sobie zrywki lub mają kable (słuchawki, mikrofony, ładowarki) które tak wyglądają. Ale wszystko to w razie wypadku odpada. Chociaż niektórzy ludzie wierzący w te linki utwierdzaja się w tym.
ZywiecZdrojxD
Icstond
W teorii masz takie coś związane na szyi, a koniec do motocykla. Wtf samo w sobie bo jak zejść? Do każdego sklepu takie gowno ściągać? Każdy postój? No bez sensu tu już ten mit nma słaby punkt.
Ale wracając...
Motocyklista przy uderzeniu spada z motocykla nie ważne jakie to uderzenie czy słabe czy mocne. A skoro taka linka go przy nim trzyma to odcina głowę w teorii. W praktyce musiałby być naprawdę mocna. Chociaż co ma przeciąć to przetnie.
Vstorm
Jako motocyklista powiem, że to jest mit.
Wyłożyłem się kilka razy na motocyklu. Tylko się potłukłem, a taka żyłka? Obcięła by mi łeb. Masa motocykla plus moja. W dodatku siła bezwładności i nawet przy małej prędkości, gdzie by mi się nic stało. Po prostu by zszedł z tego świata. Jakbym coś takiego sobie zakładał.
AmziToIzma
Cóż, być może rzeczywiście jest to mit, napisałam tylko, że tak słyszałam, a przypadek w mojej miejscowości był prawdziwy, być może był to człowiek, który sam uwierzył, że motocykliści tak robią, więc i sobie tę linkę założył. Albo był zwyczajnie głupi, nie mam pojęcia, dlaczego to zrobił. Może planował swoją śmierć, coś na rodzaj samobójstwa, no ciężko stwierdzić, dlaczego ją założył...
Motory powinny zakazane tak samo ja narkotyki. jakos nigdy nie slyszalam o smiertelnym wypadku na rowerze. a od wypadkow motorowych az sie roi. z reszta moze to i dobrze ze ci debile zycie traca, przynajmniej jest z kogo narzady brac .
puszekokruszek
W moim mieście jeden rowerzysta na ścieżce rowerowej przy wyprzedzaniu zahaczył o drugiego i umarł.
Marysia85
Taaa pewnie o wypadku śmiertelnym pieszego też nie słyszałeś?
UpadlyKociak
To prawda, ja jeszcze nigdy nie umarłem na rowerze.
NiebieskaSzafa
Wbrew powszechnemu mniemaniu mało ofiar wypadków komunikacyjnych nadaje się jako dawcy narządów. Szczególnie motocykliści - człowieka w samochodzie chroni blacha, motocyklisty nie i po poważnym wypadku (takim, po którym ofiara ląduje w szpitalu ze stwierdzoną śmiercią mózgową) zwykle mamy do czynienia z tzw. urazem wielonarządowym - co oznacza, że "w środku" wszystko jest połamane, popękane i uszkodzone, a zatem nie nadaje się do pobrania na przeszczep.
Vstorm
Miałem coś napisać na ten temat, dać mocne argumenty, ale zobaczyłem, że ten śmieć ludzki napisał. Cóż, nie będę strzępił klawiatury.
Z tego, co słyszałam, niektórzy motocykliści przywiązują sobie do szyi jakieś żyłki/linki/sznurki(?), by w razie wypadku umrzeć na miejscu, niż być do końca życia warzywem. W mojej miejscowości, jakieś dwa lata temu, taki motocyklista wyłożył się na rondzie. Zginął na miejscu właśnie przez tę żyłkę, czy coś, ale sam wypadek był tak nieszkodliwy, że gdyby nie ta żyłka, to z wypadku wyszedłby cało, ewentualnie ze złamaniem/zwichnięciem ręki... Mógł żyć, a umarł.
Jesli ktos cos dopisze, to chetnie zobacze na ten temat. Taktyczny komentarz obserwowania tematu.
To mit, jakiś debil rzucił kiedyś taki dumny pomysł i sie rozpowrzechniło. Zapewne byl to jakiś przeciwnik motocykli, a miał być to argument przeciwko motocyklistom.
Niestety jak to bywa z debilnymi pomysłami, znajda sie tacy debile co tak zrobią, a wtedy durny pomysł przestaje być mitem, a staje sie rzeczywistością...
99% motocyklistów tak nie robi, a i tak pójdą plotki przy róznych wypadkach rozsiane prżez inteligentów ze to była żyłka czy co innego.
Pozdrawiam, motocyklista.
Lewa w górę ;)
Dokładnie Shido. Kretyński mit który miał przedstawić motocyklistów jako osoby niestabilne.
Mit przerodził się w rzeczywistość, bo znam osobiście typka, który tak robi. No, ale on jest z szemranego środowiska, więc coś z nim nie tak.
Jak to działa?
Ale... Jak ma w ogóle wyglądać takie przywiązanie żyłki do siebie/motoru? Jak ktoś na kogoś zastawi pułapkę w lesie, to rozumiem, ale w tej sytuacji nie potrafię.
Mit. Wyżej już ktoś wytłumaczył dodam tylko, że tacy ludzie to przypadki są niespotykane.
Nie wiem ilu znam motocyklistów 100/200? I nikt z nich takich rzeczy nie praktykuje. A osoby znam bliżej też takich nie znają. Dobry kombinezon kask itd i można znieść bardzo dużo. Ale debile są i będą.
Niektórzy przyczepiaja sobie zrywki lub mają kable (słuchawki, mikrofony, ładowarki) które tak wyglądają. Ale wszystko to w razie wypadku odpada. Chociaż niektórzy ludzie wierzący w te linki utwierdzaja się w tym.
Icstond
W teorii masz takie coś związane na szyi, a koniec do motocykla. Wtf samo w sobie bo jak zejść? Do każdego sklepu takie gowno ściągać? Każdy postój? No bez sensu tu już ten mit nma słaby punkt.
Ale wracając...
Motocyklista przy uderzeniu spada z motocykla nie ważne jakie to uderzenie czy słabe czy mocne. A skoro taka linka go przy nim trzyma to odcina głowę w teorii. W praktyce musiałby być naprawdę mocna. Chociaż co ma przeciąć to przetnie.
Jako motocyklista powiem, że to jest mit.
Wyłożyłem się kilka razy na motocyklu. Tylko się potłukłem, a taka żyłka? Obcięła by mi łeb. Masa motocykla plus moja. W dodatku siła bezwładności i nawet przy małej prędkości, gdzie by mi się nic stało. Po prostu by zszedł z tego świata. Jakbym coś takiego sobie zakładał.
Cóż, być może rzeczywiście jest to mit, napisałam tylko, że tak słyszałam, a przypadek w mojej miejscowości był prawdziwy, być może był to człowiek, który sam uwierzył, że motocykliści tak robią, więc i sobie tę linkę założył. Albo był zwyczajnie głupi, nie mam pojęcia, dlaczego to zrobił. Może planował swoją śmierć, coś na rodzaj samobójstwa, no ciężko stwierdzić, dlaczego ją założył...
Aż mi się przypomniała piosenka Malina-Niebieskie autostrady
szkoda chłopaka :(
Znałam Mateusza z widzenia... Teraz czasami przejeżdżam obok miejsca wypadku.
Nie zrozumiałam nic z tego tekstu, a czytam go już chyba 8 raz. Wytłumaczy ktoś?
Motocyklista miał dom przy cmentarzu. Teraz tam leży, czyli koło domu. Chyba, że coś źle zrozumiałem.
No taki żart z internetu śmieszny przeklejony.
Lwg...
Masz w ogóle pojęcie o czym piszesz? I co znaczy ten skrót?
Motory powinny zakazane tak samo ja narkotyki. jakos nigdy nie slyszalam o smiertelnym wypadku na rowerze. a od wypadkow motorowych az sie roi. z reszta moze to i dobrze ze ci debile zycie traca, przynajmniej jest z kogo narzady brac .
W moim mieście jeden rowerzysta na ścieżce rowerowej przy wyprzedzaniu zahaczył o drugiego i umarł.
Taaa pewnie o wypadku śmiertelnym pieszego też nie słyszałeś?
To prawda, ja jeszcze nigdy nie umarłem na rowerze.
Wbrew powszechnemu mniemaniu mało ofiar wypadków komunikacyjnych nadaje się jako dawcy narządów. Szczególnie motocykliści - człowieka w samochodzie chroni blacha, motocyklisty nie i po poważnym wypadku (takim, po którym ofiara ląduje w szpitalu ze stwierdzoną śmiercią mózgową) zwykle mamy do czynienia z tzw. urazem wielonarządowym - co oznacza, że "w środku" wszystko jest połamane, popękane i uszkodzone, a zatem nie nadaje się do pobrania na przeszczep.
Miałem coś napisać na ten temat, dać mocne argumenty, ale zobaczyłem, że ten śmieć ludzki napisał. Cóż, nie będę strzępił klawiatury.