#3BzL7

Wkurza mnie typowe podeście do zdrady.

Dwie sytuacje (teoretyczne, płeć wybrana przypadkowo): Żonaty facet. Żona jest spoko, nic się nie psuje, jest aż nudno, niby jest OK, ale brakuje "tego czegoś". Facet poznaje kobietę. Jest nią zafascynowany. Pełno nowych tematów do rozmów, więc coraz częściej "zostaje dłużej w pracy", tłumacząc to nowymi projektami czy brakiem ludzi. Spędza czas z inną, nową przyjaciółką. Do niczego intymnego nie dochodzi, ale nie chce mówić o nowej przyjaźni, bo żona pewnie nie zrozumie, będzie zazdrosna, zaczną się kłócić, a na co to komu. Żona przypadkiem się dowiaduje i jest wściekła. Mąż utwierdza się w przekonaniu, że ona go nie rozumie. Poza tym to nie zdrada, oni tylko rozmawiali. Pomija fakt, że przy nowej koleżance serce mu mocniej bije i tylko bycie mężem powstrzymuje go przed podjęciem jakichkolwiek kroków. Podobnie koleżanka, powstrzymuje ją fakt, że przyjaciel ma żonę. Żonę, na którą coraz więcej narzeka....

Sytuacja druga: kobieta idzie na imprezę, za dużo wypija i pozwala na za dużo nowo poznanemu facetowi. Wie, że nie powinna, ma męża, ale nie potrafi się powstrzymać. Następnego dnia brzydzi się siebie, tego co zrobiła, płacze, bo zdradziła męża. Zdradziła z nieznajomym, który nic nie znaczy.

Te dwie sytuacje pokazują typowe podejścia do zdrady, a jakie ja mam? Pierwsza sytuacja jest dla mnie dużo większą zdradą niż druga. W pierwszej sytuacji ktoś poznaje nową osobę i angażuje się emocjonalnie. Co z tego, że do niczego nie doszło? Człowiek ukrywa część swojego życia i kłamie. Dla mnie właśnie to jest prawdziwą zdradą.

Sytuacja druga? Owszem, zachowanie niedopuszczalne, ale stało się. Człowiek uczy się na swoich błędach i jeżeli po takim wyskoku wie, że już nigdy tego nie zrobi, to według mnie można dać szansę. Gorzej jak ktoś się notorycznie zapomina i po alkoholu lgnie do każdego, bo to zupełnie inna bajka. Jednak zdrada fizyczna jest dla mnie mniej istotna niż emocjonalna.

Denerwuje mnie podejście "do niczego nie doszło, zdrady nie ma". Nie jestem osobą zazdrosną, ale jak ktoś ukrywa jakąś znajomość albo poziom zażyłości, to jest dla mnie równoznaczne ze zdradą i to bardziej bolesną niż jednorazowy skok w bok.
Velasco Odpowiedz

Sytuacja pierwsza - jeśli do niczego nie doszło, facet pomimo że zakochał się w innej zachowuje się honorowo i kończy się tylko na przyjaźni i rozmowach - to nie jest zdrada.
Sytuacja druga - laska puściła się na imprezie nie wiadomo z kim, co z tego że ma go gdzieś (może nawet zna jego imię), ale doszło do stosunku - to jest zdrada. I to czy później tego żałuje, czy nie, nie ma już żadnego znaczenia.
Jeżeli to nie są tylko teoretyczne dywagacje, tylko historia z twojego związku, to współczuję facetowi.

Kris2020

@Velasco W dodatku w przypadku kobiety może to oznaczać sytuację powtarzalną, zwłaszcza że kolejne zdrady mogą przychodzić coraz łatwiej i powodować coraz mniejsze wyrzuty sumienia.

XDDyy

W przypadku facetów już nie? Czemu?

Kris2020

@XDDyy Bo facet poluje a kobieta przyzwala. W związku z tym facet musi mieć już pewne nastawienie idąc na imprezę, a kobieta podejmuje decyzje impulsywnie, gdy zainteresuje ją podrywacz. Pomijam sytuację, gdy kobieta idzie na imprezę już z nastawieniem szukania szybkiego seksu.

Roslinozernaroslina

Pierwsza sytuacja to jest zdrada, emocjonalna, o wiele poważniejsza, bo już nie ma co zbierać. Kocha inną, co z tego, że z nią nie sypia?

Kris2020

@Roslinozernaroslina Ciekawe w takim razie, dlaczego była taka kobieca gówno burza, jak facet pisał o wizycie u prostytutki. No już mniej emocjonalnie się nie da.......

quashi

@Velasco Czyli według Ciebie jeśli facet mówiłby tej kobiecie, że ją kocha, że jest dla niego najważniejsza, że nigdy do nikogo nie czuł czegoś takiego, to wciąż nie byłaby to zdrada?
Czy jeśli wysyłaliby sobie nagie zdjęcia to wciąż nie byłaby to zdrada?
Czy jeśliby pisali sprośne wiadomości, to wciąż nie byłaby to zdrada?

Natomiast często taki "brak zdrady" jest o wiele gorszy niż gdy ktoś nawalił się, że ledwo kontaktował i przespał z przypadkową osobą.

Kris2020

@quashi nawalił i zaszedł w ciążę również?

Serwatka31

Roslinozernaroslina

Tylko, że nawet jeśli "zdrada emocjonalna" może boleć nawet bardziej niż prawdziwa zdrada, to nie ma tu elementu celowości, zawiedzenia czyjegoś zaufania (które jest w ogóle powodem, czemu sypianie z innym nazywamy zdradą).

Nawet jeśli boli bardziej, nie ma zawieszenia zaufania i winy.

Inna sprawa, że i w pierwszej sytuacji, była zdrada, tylko nie w znaczeniu seksualnym. Ale zdradzenie czyjegoś zaufania. Specjalnie zataił informacje przed żoną wiedząc, że to nie jest dla niej obojętna informacja. Jest różnica między nie powiedzeniem czegoś drugiej połówce, bo się nie pomyśli, że wolałaby wiedzieć, a zatajeniem celowo.

Przemiel3258

Serwatka31 Tylko zazwyczaj zdrady emocjonalne bardziej ranią kobiety, a zdrady cielesne mężczyzn

quashi

@Serwatka31 Jak niby w zdradzie emocjonalnej nie ma celowości?

W historii z wyznania facet spędzał czas z tą przyjaciółką mimowolnie? Spotykając się z nią nie miał celu spotkania?

Zdrada emocjonalna też ma elementy celowości. Teoretycznie można założyć, że nie miał na celu "zafascynować się". Jednak gdy zauważył przesłanki do tego, że jest "zafascynowany", to mógł ograniczyć kontakt albo z niego zrezygnować.

I jak niby w zdradzie emocjonalnej nie ma zawiedzenia czyjegoś zaufania?

Czy jeśli twój partner/partnerka zachowywałby się tak jak mężczyzna z pierwszej historii, to nie zawiódłby twojego zaufania?

Zobacz więcej odpowiedzi (1)
antonizelazo Odpowiedz

Tu się się właśnie odje...o?

Czy ja właśnie przeczytałem, że ktoś uważa wsadzenie jakiegoś innego penisa w pochwę mniejszą zdradą niż niepowiedzenie o kimś z kim się dobrze rozmawia obecnemu partnerowi?!

Proszę o jakiś protip jak to odzobaczyc...

Teraz na poważnie:
Moja perspektywa jest zupełnie odwrotna. Co nie zmienia faktu że obie wersje zasługują na potępienie.
W pierwszej facet powinien być szczery z partnerka życiowa.
W drugiej kobieta nie powinna myśleć narządami płciowymi zamiast głową.

Umbriel Odpowiedz

Według mojego punktu widzenia, obie sytuacje są zdradą. Zdrada to złamanie zaufania, okłamanie kochanej osoby, zrobienie czegoś wbrew jej wiedzy i woli. Niezależnie od tego, czy w grę wchodzi przypadkowy seks, czy bliska, platoniczna relacja.

livanir

Zjadłam dzisiaj prince polo, choć obiecałam, że nie kupie sobie słodyczy, bo ostatnio za dużo zjadłam. Idę się rozwieść

Umbriel

Powodzenia.

chlef123

zjedzenie prince polo, kiedy twój partner od dawna nalega, byś schudła, a ty robisz to po kryjomu i przed nim udajesz, że trzymasz dietę, to zdrada. wydawanie po kryjomu wspólnych pieniedzy to zdrada. obsmarowywanie partnera w towarzystwie lub przy rodzinie to zdrada. generalnie okłamywanie partnera w sposób, który nastawia was przeciw sobie, to zdrada.

livanir

@chlef123 Czyli tak jak mówiłam- zdradziłam partnera, wiec idę się rozwieść. Skad wzięłaś resztę o schudnięciu itd to nie wiem.
A tak poważniej, to gdyby z byle błahostki ludzie mieli się rozwodzić, to nie byłoby żadnego małżeństwa. Tak jak z przemocą psychiczną- foch i ciche dni żony, to też przemoc. Powiedzenie przez męża "To se kurła idź" też uważane za przemoc...

chlef123

ja tylko opisuję, czym moim zdaniem jest zdrada. zdrada zdradzie nierówna, nie każda musi być pretekstem do rozwodu. a to, w jakich okolicznościach konkretnie ty zjadlaś swoje konkretne prince polo mnie nie obchodzi.

bazienka

chlef partner to niech sobie sie wezmie za siebie a nie nalega, zeby babka schudla
zazwyczaj nalegaja zapuszczeni Janusze by sie sami usprawiedliwic patrzeiem na mlode i jedrne
rozumiem, ze zapuszczenie sie jest zle, ale kurcze nakazywanie komus jak ma wygladac jest slabe

bezdomna Odpowiedz

Ja za to nie rozumiem podejścia ludzi, dla których to zdrada jest najgorszym przestępstwem na świecie.
Jest małżeństwo, on alkoholik, bije, przepija pieniądze, od wielu lat nie przytulił, nie powiedział miłego słowa. Ona w końcu kogoś poznaję i zdradza.
Większość ludzi będzie widziała tylko tę zdradę. Będą umoralniać i pouczać, że mogła najpierw odejść, rozwieść się, zakończyć zły związek, a nie zdradzać. Jakby to była największą zbrodnia, jaką można wyrządzić drugiemu człowiekowi.
Owszem, jeśli wyrządza się ją człowiekowi, który cię kocha, dba o ciebie, robi wszystko byś był/a szczęśliw*. Ja zawsze powtarzam, że świat nie jest czarno-biały. I uważam, że w takim przypadku ocenianie w pierwszej kolejności kobiety jest głupie i podłe.

Awers

Co za bzdury. Jak się coś nie podoba w małżeństwie to się je przerywa.

bazienka

problemy sie rozwiazuje lub konczy zwiazek a nie skacze na boki
od bijacego i alkusa sie ucieka
rozumiem, ze to nie musi byc latwe , oczywiscie, to skomplikowane problemy emocjonalnie
ale nadal nie mam usprawiedliwienia dla zdrady
nie pasuje ci zwiazek? to go skoncz. a nie lataj na boki

KlaraBarbara

Zgadzam się, z przedmówcami, przerażające jak wiele zgadza się z tym komentarzem bezdomnej

Szwendacz

W tym przypadku wina za rozpad małżeństwa zdecydowanie leży po stronie zdradzającego. To on postanowił wpuścić do relacji kogoś trzeciego. Nie była to ich wspólna decyzja. Osoba powinna się wpierw rozstać. I wtedy wina była by po stronie alkoholika.

bezdomna

Mnie przeraża jak bardzo płasko patrzycie na życie. Jak łatwo wam powiedzieć "wystarczy się rozstać, odejść od alkusa". Jak bardzo nie rozumiecie ludzkiej psychiki i skomplikowanych mechanizmów, które nie pozwalają tak po prostu odejść.
Przeraża mnie właśnie to co napisałam, że dla was to zdrada jest najgorszą zbrodnią.

Dla mnie do zdrady dochodzi tam, gdzie jest miłość, czułość, dbanie o drugą osobę, zaufanie.
Zdradzenie fizyczne lub psychiczne człowieka, z którym jedyne co nas łączy to związek małżeński, nie jest zdradą. Nie można zdradzić kogoś, kto ma nas w dupie, nawet jeśli mieszka się pod jednym dachem i dzieli łóżko.

bezdomna

A stwierdzenie, że facet może pić i bić, ale jeśli kobieta zdradzi to ona jest odpowiedzialna za rozpad małżeństwa jest tak głupie, że aż brak mi słów.

bazienka

nie bezdomna, facet nie moze pic i bic
ale kobieta powinna od niego w takim wypadku ODEJSC a nie zdradzac
to jest clue naszej wypowiedzi
jestesmy przeciwni takiemu usprawiedliwianiu zdrady

bazienka

"Zdradzenie fizyczne lub psychiczne człowieka, z którym jedyne co nas łączy to związek małżeński, nie jest zdradą. Nie można zdradzić kogoś, kto ma nas w dupie, nawet jeśli mieszka się pod jednym dachem i dzieli łóżko."

hahahahahahah no kutwa blagam xd
mieszkasz z typem? zyjecie na wspolnym budzecie? jestes z nim w zwiazku (niekoniecznie malzenskim)? to JEST TO ZDRADA do jasnej cholery
co innego sytuacja- para postanawia o rozstaniu i decyduje sie mieszkac razem do rozwodu i spieniezenia wspolnej chaty a potem podziela sie pieniedzmi. pozew poszedl, POWIEDZIELI SOBIE,ZE SIE ROZSTAJA, ze juz nic ich nie laczy, dali sobie wolna reke- ok
a nie sa w zwiazku ale jedno nie kocha to moze latac na boku
DOPOKI NIE MA OFICJALNEGO ROZSTANIA TO JEST TO ZDRADA

bezdomna

A dlaczego to facet nie odejdzie, gdy mu coś nie pasuje, tylko bije, znęca się? To on jest winny rozpadowi związku, jeśli pierwszy krzywdzi bez względu czy to zdrada, czy przemoc.

Wciąż uważam, że zdrada jest wtedy, gdy w związku są uczucia. Tak samo jak dziecko nie ma obowiązku szanować znęcającego się rodzica, tylko dlatego, że łącza ich więzy krwi i mieszkają pod tym samym dachem, tak samo żona/mąż nie ma obowiązku szanować znęcającego się partnera, tylko dlatego, że łączy ich przysięga małżeństwa i mieszkają pod wspólnym dachem.

bezdomna

I owszem, kobieta powinna odejść, głównie dla jej własnego dobra, ale w życiu nie zawsze wszystko jest łatwe i kolorowe. Nie każdy ma tak silny charakter jak ty. Nie każdy ma tyle odwagi. Nie zawsze robimy to, co się powinno.

Zobacz więcej odpowiedzi (8)
Vito857 Odpowiedz

Może źle mi się wydaje, ale mam wrażenie Autorko, że próbujesz się nam tu usprawiedliwiać...

AleksanderV

Chyba najbardziej to sama sobie chce wmówić, że nie jest puszczalska.

MartyMcFly

Z czego to wywnioskowaliście, geniusze?

Vito857

MartyMcFly a pokaż mi drugą osobę, która będzie przekonywać, że większa zdrada jest wtedy, gdy facet zawiera jakąś więź z inną kobietą - okej, jest to słabe, że to ukrywa, ale ostatecznie do niczego nie dochodzi, mając w rekontrze przygodny seks po pijaku na imprezie

Wiaderny

I oto jestem, inną osobą. Prosze bardzo. Ja też uważam, że fizyczność ma mniejsze znaczenie niż emocje

MartyMcFly

Przecież jak się w kimś zakochał to już po związku. Jak by się puścił też. Nie ma różnicy, ale chyba to pierwsze boli bardziej, bo w drugim przypadku wiesz, że byłaś z debilem.

PotluczonaCma

I ja też uważam zdradę emocjonalną za gorszą. Serio, mniej mnie bolało, jak się raz przespał z inną, niż jak przez cały związek ukrywał "przyjaciółkę".

Vito857

Kochani, umówmy się co do jednego - obie sytuacje są zdecydowanie nie w porządku. A która jest gorsza - to już subiektywna ocena każdego.

Chao

MartyMcFly we wstępie autorka podkreśla, że sytuacje są teoretyczne, a płeć wybrana jest przypadkowo, co ma ukryć fakt, że opisuje znane jej sytuacje (jej albo kogoś znajomego, bliskiego). Może też po prostu wybielać swoją płeć, ale to już nie na temat. Nigdy nic nie jest robione przypadkowo - wtedy wchodzi na scenę podświadomość.

Drugim argumentem jest opis zdrad:
- pierwsza: długa, szczegółowa, "żona jest spoko", dużo jadu w stronę zdradzającego
- druga: krótka, brak szczegółów, nic o partnerze, brak oceniana zdradzającej
Można odnieść wrażenie, że podejście autorki do drugiej zdrady jest w stylu "zdradziła to zdradziła, na c**j drążyć temat", a pierwszą uznaje za niewybaczalną i potworną.

Na koniec chciałbym podkreślić, że ten komentarz nie ma na celu obrażania autorki, jedynie odpowiedź na pytanie zadane w poprzednim komentarzu.

Zmineralizowana Odpowiedz

Moim zdaniem podejście do zdrady to sprawa osób, które są ze sobą w związku. Każdy ma swoje granice i potrzeby, grunt to komunikować to jasno we wczesnej fazie relacji. A z ciekawostek - STATYSTYCZNIE dla kobiet większe znaczenie ma zdrada emocjonalna, czyli podobnie, jak w Twoim przypadku, natomiast u mężczyzn jest odwrotnie - statystycznie większą wagę przywiązują do zdrady fizycznej.

tramwajowe

@Zmineralizowana Dlatego w pierwszej opisanej sytuacji mężczyzna uważa że nie zdradził. Chociaż sie zaangażowł, to sie pilnował by bo zdrady nie doszło. A żona gdy się dowiedziałam miała inne zdanie.

tramwajowe

@bazienka Oczywiście. Dwóch konkretnych osób w związku. Ja w komentarzu odniosłem się do statystyki. A to wyznanie jest bardzo wpasowane w tą statystykę.
Z drugiej strony bardzo mało par rozmawia o tym czym według nich jest wierność i zdrada.

karolina92 Odpowiedz

Zgadzam się z autorką. Dla mnie byłoby gorsze, gdyby mój facet zaangażował się emocjonalnie w inny związek i miałabym świadomość, że kocha inną, ale jest ze mną, bo nie wypada mu odejść, niż gdyby zdradził mnie jeden jedyny raz po alkoholu i ten jeden raz nie miał dla niego żadnego znaczenia.

juan1717

To twoja subiektywna ocena i masz do niej prawo. Ale to drugie to zwierzęcość, można nad nią panować. To drugie to uczucie, które nie zawsze pojawia się jak chcemy plus jeżeli nie ma fizyczności to jednak ta osoba się kontroluje.

Przemiel3258

To twój kobiecy punkt widzenia na temat zdrady, dla typowego mężczyzny 2 rodzaj zdrady jest bardziej krzywdzący, bo inny koleś w ciągu jednego wieczora dokonał tego o co ty starałeś się długi okres czasu, ponadto mężczyźni nawet do seksu podchodzą w sposób bardziej materialny, niżeli emocjonalny, dla kobiet stosunek jest sygnałem, że w relacji doszło do kroku wprzód, dla mężczyzny niekoniecznie, skąd nieraz rozczarowanie kobiet

montana8419 Odpowiedz

Facet odbiera to trochę inaczej. Dla facetów bardziej istotna jest zdrada fizyczna. On jeszcze nie zrobił nic złego - pomimo że bardzo by chciał, ale nie doszło do niczego poza rozmową. Ty zrobiłaś - i to że wiesz, że postąpiłaś źle, masz z tego powodu wyrzuty sumienia nie ma tu żadnego znaczenia. Porozmawiaj z nim, wyjaśnijcie sobie wszystko i nie miej do niego pretensji jak odejdzie.

ad13 Odpowiedz

Co kogo bardziej boli, to chyba kwestia indywidualna, nie wiem czy mają sens takie dywagacje, lub dyskusje.

Przemiel3258

Kobiety emocjonalnie podchodzą do zdrad, typowi mężczyźni bardziej materialnie jednak, stąd dla mężczyzn 2 sytuacja bywa gorsza

dnoiwodorosty Odpowiedz

Ja jestem pragmatyczna i pierwsze o czym myślę w kontekście zdrad to choroby przenoszone drogą płciową. Z tej perspektywy jedna z powyżej opisanych sytuacji wymaga interwencji lekarza ;)

Corazwiecejpustki

Ja widze 3 sytuacje, dlatego nie jestem pewien. Masz na mysli dermatologa/wenerologa czy tez psychiatre?

dnoiwodorosty

@Pustka dermatolog / wenerolog (u kobiet wszystko ogarnia gin). Jeszcze nie słyszałam o psychicznych przenoszonych drogą płciową, ale ciągle się uczę ;)

Waniliowabeza

Obie, pierwsza psychologa/terapeuty, druga ginekologa i w sumie tez psychologa 😋
Dobra psycholog i ginekolog dla wszystkich zdradzonych i zdradzających 😂

Zobacz więcej komentarzy (38)
Dodaj anonimowe wyznanie