Mój wychowawca w liceum był zupełnie łysy, a do tego lubił sobie pożartować. Pewnego razu coś robił w dzienniku i poprosił dziewczynę z pierwszej ławki, aby mu pożyczyła gumkę. Ona siedziała zamyślona, pytanie wyrwało ją z drzemki i zanim zdążyła się ogarnąć spytała "Ale jaką gumkę?". Nauczyciel popatrzył na nią i odpowiedział "Oczywiście gumkę do włosów, grzywka wpada mi do oczu".
Dodaj anonimowe wyznanie
Hahaha szczerze mówiąc spodziewałam się innej odpowiedzi ?