#3jMHB
Po powrocie do domu zapoznałam się dokładnie z instrukcją. Ten, kto kiedykolwiek trzymał w dłoni farbę wie, że wszędzie, i na opakowaniu, i w ulotce piszą, aby przeprowadzić próbę uczuleniową przed przystąpieniem do farbowania. Z tego co wiem mało kto przeprowadza takie testy, więc i ja stwierdziłam "młody organizm, nie mam praktycznie na nic alergii, więc czemu miałabym mieć na to, a phi". Dodam, że wcześniej parę razy malowałam włosy zmywalnymi farbami, tzw. szamponetkami i nic nigdy mnie nie uczuliło, więc czemu niby tym razem miałoby być inaczej?
Tak że szczęśliwa i zrelaksowana przystąpiłam do dzieła. Wszystko było super.
Było. Aż do następnego ranka, kiedy budząc się uświadomiłam sobie, że swędzi mnie cała skóra głowy. Myślę sobie "to pewnie dlatego, że słabo farbę spłukałam" i wstaję udając się do łazienki, by z porannego smoka przeistoczyć się w dzienną królewnę. Wchodzę pewnie do łazienki, patrzę sobie w lustro, a tam istny armagedon na głowie. Wszystkie włosy w inna stronę. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo mam krótkie włosy i tak czasami jest, gdyby nie to, że część tych włosów była sztywna, jakby spryskana lakierem. Macając skórę głowy wyczułam parę miejsc, z których sączył się płyn i już wiedziałam, że coś jest nie tak.
W ciągu dnia płyn ciągle leciał z tych paru miejsc, a do tego doszła opuchlizna skroni. Myślę sobie "no trudno, mam uczulenie, pomęczę się parę dni i przejdzie, gorzej już chyba wyglądać nie będę" (wyglądałam jak dziecko z wodogłowiem). Och, jak bardzo się myliłam...
Następnego ranka nie wyglądałam już jak dziecko z wodogłowiem, tylko jakbym przytyła 50 kg, a do tego była żulem spod Żabki. Pięknie, mówię wam. Cała spuchnięta. Z mamą pojechałyśmy na pogotowie, dostałam receptę na maść i lek na alergię. "Dobra, teraz już gorzej na pewno nie będzie". Zgadnijcie, kto był w błędzie po raz kolejny?
Wieczorem moja twarz wyglądała już jakbym przytyła 100 kilo, opuchlizna cały czas rosła i rodzice stwierdzili, że teraz pora na izbę przyjęć. Przyjechaliśmy i szybko przyjęli mnie na oddział, dostałam zastrzyk z jakimiś sterydami, tabletki i kroplówkę.
Teraz jest 2 dzień mojego pobytu w szpitalu i dostaję 3 kroplówkę, a do was, anonimowcy, apel! Wykonujcie próby alergiczne, reakcje alergiczne są naprawdę niebezpieczne, w moim przypadku nie było tak źle, ale słyszałam o przypadku śmiertelnym, również po malowaniu włosów.
PS Jeśli jesteście ciekawi jak wyglądam, wpiszcie w Google "reakcja alergiczna spuchnięta twarz". Tak, jestem takim Chińczykiem aktualnie.
Szkoda, że potrzeba było Ci takiej przygody żeby dojść do tego, że warto robić próby alergiczne. Ale przynajmniej jesteś mądrzejsza o to jedno doświadczenie :)
A tak przy okazji - czytałam ostatnio na jakiejś stronie dla kobiet opinie o pewnej farbie do włosów. Większość z nich była pozytywna, a jedna totalnie negatywna - jej autorka skrytykowała tę farbę dlatego, że swędziała ją po niej skóra i wypadły jej włosy. Przy tym przyznała, że próby alergicznej nie zrobiła, ale według niej skoro inne farby ją nie uczuliły to ta też nie powinna więc na pewno jest coś z nią nie tak i dlatego daje złą opinię.
Ja się pytam: jaką kretynką trzeba być, żeby za własne lenistwo (głupotę?) winić produkt?
Jak to jest jak się idzie do salonu na farbowanie? Nigdy nie spotkałam się z tym, żeby fryzjer robił próbę uczuleniową.
Dołączam siędo pytania :)
Z uczuleniami niema żartów, jako że astmę i alergię (głównie na pyłki) to wystrzegam się również kilku leków bez recepty. A były to min: złożony lek na objawy grypy (o czym dane było mi się przekonać po spożyciu leku, kiedy moja spuchnięta twarz wyglądała jak księżyc w pełni). Jeśli na opakowaniu jest ostrzeżenie o alergii, to ignorowanie go to czysta głupota.
Miałam niemal identycznie :) Jako 15latka pofarbowałam pierwszy raz całą głowę - wcześniej robiłam tylko pasemka, a jak wiadomo robi się je na folię i w zasadzie nie dotykają skóry głowy. Następnego dnia zauważyłam, że stopniowo puchnie mi czoło - opuchlizna była tak duża, że wyraźnie się odznaczała. Też wylądowałam w szpitalu i karmiono mnie sterydami. Po czasie opuchlizna zeszła na całą twarz tak bardzo, że nie byłam w stanie założyć okularów na twarz, a moje oczy przypominały szparki.
Najprawdopodobniej masz uczulenie na to co ja - PPD, sztuczną hennę, która jest składnikiem każdej permanentnej farby. Amoniak myślę, że nie ma tu nic do rzeczy, bo mnie uczuliła farba bez amoniaku. Robiłam też próby uczuleniowe z innymi farbami, niż ta, którą użyłam i też miejscowo skóra robiła się opuchnięta i zaropiała na 10 razy większym obszarze, niż ten, na który położyłam farbę. Co najlepsze, wykosztowałam się raz na farbę dla alergików - mimo wszystko wykonałam próbę i co? Uczuliło mnie :) :) :)
Co jak co ale apel to mogłaś darować.
Tylko nie apel...
Wybacz autorko ale Twoje podejście do reakcji alergicznej zwalilo mnie z nóg. Czekalas 2 dni na to aż samo przejdzie? Gdybyś zareagowała od razu obyloby się bez wizyty w szpitalu. Dziwię się, ze nie wypadły Ci wszystkie włosy bez możliwości odrosniecia.
Sratatata
Selekcja naturalna
Brakuje najważniejszego: jaka to farba?!
To nie jest ważne. Możesz parę lat używać farby i za którymś razem obudzić się jak autorka wyznania. Próba uczuleniowa nie zabiera bardzo dużo czasu, więc zawsze lepiej wykonać :)
Przestańcie z tym brakiem najważniejszej informacji, to bylo zabawne pół roku temu, teraz """brakujacymi najważniejszymi informacjami""" są największe pierdoły
1. Albo to wyznanie jest zmyślone, żeby ostrzegać młodzież. 2. Jesteś skończoną kretynką, a twoja matka jest nieodpowiedzialna.
Nie przesadzajmy, większość nie robi próby uczuleniowej. Farbuję się od 6 lat i może raz taką próbę wykonałam, nie pamiętam. Po prostu nie chce mi się i większość wychodzi z założenia "mi się to nie zdarzy". Farbuję się kilka razy w roku i nigdy (odpukać) nie przyjemności z tym związanych nie miałam. Może to i głupie, ale wątpię, że po przeczytaniu tego coś się zmieni i następnym razem zrobię jakąkolwiek próbę.
Jeśli korzystasz z tej farby kilka lat to okej, ale te pŕoby po coś są...