Trochę szkoda że przez brak mózgu sąsiadki kotu stała się krzywda
Cherrycoke
Może nie brak mózgu, kot mógł uciec dosłownie chwilę przed zdarzeniem, jeśli dotarł jedynie do sąsiada. Mogła nie zauważyć, że się wymknął.
Ookami
Oznacza to że nie przypilnowała należycie swojego zwierzęcia. Naprawdę przykra sprawa i szczerze współczuję ale to wina sąsiadki i jej zaniedbania
Shireal
Nie wiadomo czy aytor mieszka na wsi, czy w mieście. Jeśli na wsi, to naprawdę myślisz, że koty są tam pilnowane..?
sihill
@Shireal no nie są i widzimy tego efekty. Mieszkanie na wsi zwalnia z obowiązku dbania o bezpieczeństwo swojego zwierzęcia?
Niestety tak się kończy wypuszczanie kota samopas. Jak nie pies, to auto przejedzie, spadną z wysokości (nie, kot nie zawsze "spada na cztery łapy "), zostaną otrute albo po prostu zagubią się gdzieś i padną z wycienczenia. Albo obróżka, która ci durni właściciele zakładają kotom sądząc, że to zwiekszy ich bezpieczeństwo, zaczepi się gdzieś i kot się na niej powiesi. Bajeczne życie kota wychodzącego.
Shireal
@sihill
To nie tak, że nie przyznaję Ci racji jeśli chodzi o kota domowego, który jest z niego wypuszczany. Zauważ natomiast, że w wyznaniu nie ma informacji, gdzie właścicielka kota go trzyma ;d Całe dzieciństwo mieszkałem na wsi i możesz mi wierzyć, że sytuacje, kiedy koty trzymane są przez cały czas na zewnątrz, a nocują najczęściej w chlewach, budynkach gospodarczych czy robionych własnoręcznie "domkach dla kota" są na porządku dziennym. Nie znam dosłownie nikogo, kto pilnowałby kota, bo o ile w przypadku psa wystarczy dokładne ogrodzenie posesji, tak jeśli chodzi o kota, to musiałbyś go trzymać na sznurku (zakładając, że nie w domu) :P
Swoją drogą, dlaczego mam wrażenie, że jest ostatnio trend na doszukiwanie się wszędzie zaniedbywania zwierząt domowych. Nie mówię tutaj o stuacjach ewidentnych: bicie, kopanie, głodzenie czy okaleczanie, ale już nawet zwyczajne wypuszczenie kota z domu (albo nawet nie, bo nie wiemy czy kot z wyznania w domu buł trzymany) podnoszone jest do ranki jakiegoś złamania prawa zwierząt. Osoby w komentarzach czepiały się, że autor napisał o "przeciąganiu liny". To tylko moja subiektywna opinia, ale nie widzę tutaj żadnych elementów prześmiewczych, jeśli czarny humor, to znikomy. Strata pupila jest często dla właściciela tragedią, ale wydaje mi się, że omawiając kwestię howodli i opieki nad zwierzętami zapominamy o pewnych podstawowych prawach natury, które w poróbwaniu do tego co chcemy i uważamy są jednak nadrzędne...
sihill
@Shireal kota można wyprowadzać na smyczy (niemożliwe? a jednak!) albo zbudować mu takie fajne coś, co nazywa się WOLIERA. I tam kotek może do woli sobie siedzieć na dworze, bezpieczny od zagrożeń, które na niego czyhają. Już nie mówiąc o tym, że kot wcale nie potrzebuje wychodzić na dwór, jego rozmiary umożliwiają zapewnienie odpowiedniej dawki ruchu w mieszkaniu. Do tego osiatkowane okno lub balkon do obserwacji ptaszków i mamy przepis na zadowolonego i BEZPIECZNEGO kota.
Dla mnie koty śpiące w stodołach i na strychach, to koty wolnożyjące, dokarmiane jedynie przez właściciela (budynku, nie kota - taki kot nie ma właściciela, tylko dokarmiacza).
Masz zwierzę - jestes odpowiedzialny za jego życie i zdrowie - nie wypuszczasz kota (psa również!) samopas, bo wtedy nie możesz sprawować nad nim kontroli i zapewnić bezpieczeństwa. Jeżeli komuś za trudno zapewnić bezpieczeństwo swojemu kotu, to niech nie ma kota, tylko psa - tu wystarczy zazwyczaj zwykły płot.
Nie rozumiem, dlaczego w mentalności wielu osób kot to dalej "gorsze" zwierzę, ktore wymaga mniej opieki od psa i jest "łatwo wymienne" na nowego kota, jak jednemu coś się stanie.
I ja nie mówię, że autor się znęcał czy coś. Ani on tu nie był winny, ani psy, tylko durna właścicielka kota, która nie pilnowała kota, a on przypłacił to życiem.
A później sprzątałeś ogródek z wnętrzności?
Tam już pewnie nie było co zbierać
Zostawił jako nawóz :D
Zabawne w ch*j.
Dla sąsiadki zwłaszcza
@AzucarMoreno No nie ? Też się śmiałem
Czy ktoś się śmieje?
@nata tak, autor.
Nie widzę tu nigdzie śmiechu.
Na serio? Jegi psy rozszarpały na strzępy inne zwierzę, a on to opisuje jako "zabawę w przeciąganie liny". I myśli, że to śmieszne.
Ja parsknąłem ;)
AzucarMoreno ale on nigdzie nie napisał, że to śmieszne. A opisał to jako "zabawę w przeciąganie liny" bo dla psów z pewnością to była właśnie zabawa.
@Kejn ja też :D
Szczerze mówiąc, gdy to sobie wyobraziłem, to ledwo powstrzymałem śmiech.
bolesna śmierć zwierzęcia taka zabawna ;---D
Trochę szkoda że przez brak mózgu sąsiadki kotu stała się krzywda
Może nie brak mózgu, kot mógł uciec dosłownie chwilę przed zdarzeniem, jeśli dotarł jedynie do sąsiada. Mogła nie zauważyć, że się wymknął.
Oznacza to że nie przypilnowała należycie swojego zwierzęcia. Naprawdę przykra sprawa i szczerze współczuję ale to wina sąsiadki i jej zaniedbania
Nie wiadomo czy aytor mieszka na wsi, czy w mieście. Jeśli na wsi, to naprawdę myślisz, że koty są tam pilnowane..?
@Shireal no nie są i widzimy tego efekty. Mieszkanie na wsi zwalnia z obowiązku dbania o bezpieczeństwo swojego zwierzęcia?
Niestety tak się kończy wypuszczanie kota samopas. Jak nie pies, to auto przejedzie, spadną z wysokości (nie, kot nie zawsze "spada na cztery łapy "), zostaną otrute albo po prostu zagubią się gdzieś i padną z wycienczenia. Albo obróżka, która ci durni właściciele zakładają kotom sądząc, że to zwiekszy ich bezpieczeństwo, zaczepi się gdzieś i kot się na niej powiesi. Bajeczne życie kota wychodzącego.
@sihill
To nie tak, że nie przyznaję Ci racji jeśli chodzi o kota domowego, który jest z niego wypuszczany. Zauważ natomiast, że w wyznaniu nie ma informacji, gdzie właścicielka kota go trzyma ;d Całe dzieciństwo mieszkałem na wsi i możesz mi wierzyć, że sytuacje, kiedy koty trzymane są przez cały czas na zewnątrz, a nocują najczęściej w chlewach, budynkach gospodarczych czy robionych własnoręcznie "domkach dla kota" są na porządku dziennym. Nie znam dosłownie nikogo, kto pilnowałby kota, bo o ile w przypadku psa wystarczy dokładne ogrodzenie posesji, tak jeśli chodzi o kota, to musiałbyś go trzymać na sznurku (zakładając, że nie w domu) :P
Swoją drogą, dlaczego mam wrażenie, że jest ostatnio trend na doszukiwanie się wszędzie zaniedbywania zwierząt domowych. Nie mówię tutaj o stuacjach ewidentnych: bicie, kopanie, głodzenie czy okaleczanie, ale już nawet zwyczajne wypuszczenie kota z domu (albo nawet nie, bo nie wiemy czy kot z wyznania w domu buł trzymany) podnoszone jest do ranki jakiegoś złamania prawa zwierząt. Osoby w komentarzach czepiały się, że autor napisał o "przeciąganiu liny". To tylko moja subiektywna opinia, ale nie widzę tutaj żadnych elementów prześmiewczych, jeśli czarny humor, to znikomy. Strata pupila jest często dla właściciela tragedią, ale wydaje mi się, że omawiając kwestię howodli i opieki nad zwierzętami zapominamy o pewnych podstawowych prawach natury, które w poróbwaniu do tego co chcemy i uważamy są jednak nadrzędne...
@Shireal kota można wyprowadzać na smyczy (niemożliwe? a jednak!) albo zbudować mu takie fajne coś, co nazywa się WOLIERA. I tam kotek może do woli sobie siedzieć na dworze, bezpieczny od zagrożeń, które na niego czyhają. Już nie mówiąc o tym, że kot wcale nie potrzebuje wychodzić na dwór, jego rozmiary umożliwiają zapewnienie odpowiedniej dawki ruchu w mieszkaniu. Do tego osiatkowane okno lub balkon do obserwacji ptaszków i mamy przepis na zadowolonego i BEZPIECZNEGO kota.
Dla mnie koty śpiące w stodołach i na strychach, to koty wolnożyjące, dokarmiane jedynie przez właściciela (budynku, nie kota - taki kot nie ma właściciela, tylko dokarmiacza).
Masz zwierzę - jestes odpowiedzialny za jego życie i zdrowie - nie wypuszczasz kota (psa również!) samopas, bo wtedy nie możesz sprawować nad nim kontroli i zapewnić bezpieczeństwa. Jeżeli komuś za trudno zapewnić bezpieczeństwo swojemu kotu, to niech nie ma kota, tylko psa - tu wystarczy zazwyczaj zwykły płot.
Nie rozumiem, dlaczego w mentalności wielu osób kot to dalej "gorsze" zwierzę, ktore wymaga mniej opieki od psa i jest "łatwo wymienne" na nowego kota, jak jednemu coś się stanie.
I ja nie mówię, że autor się znęcał czy coś. Ani on tu nie był winny, ani psy, tylko durna właścicielka kota, która nie pilnowała kota, a on przypłacił to życiem.
I co zrobiłeś z tym faktem?
Zrobił pogadankę psom, że nieładnie się zachowały.
Nie wiem po co to silenie się na żarty. Gdyby to bylo dziecko też byś smieszkował że hehe przeciąganie liny?
Jak jej to wytłumaczyłeś?
Pokazałabym to wyzwanie każdemu kto twierdzi, że wypuszczanie kotów jest dobre i że nic im się nie stanie, bo "zawsze wracaly".
To co? Dachowce mają siedzieć zamknięte w domu całe życie?
Ale każdy złapał za swoją łapę? Czy jakoś inaczej?
Hahaha XD