Jestem osobą wierzącą, ale normalną, nie jakąś fanatyczką. Po paru miłosnych "błędach" obiecałam najlepszemu przyjacielowi, że następny chłopak będzie wierzący. (Poprzedni mieli duże "ale" co do wiary)
Po tej obietnicy pierwszy chłopak, z którym zaczęłam się spotykać poszedł do seminarium. Drugi niedawno wyjechał do zakonu.
Ze skrajności w skrajność?
Dodaj anonimowe wyznanie
Hmmm to Ci faceci nie mówili o swoich planach na przyszłość, tylko ładowali się w związek?
Zwykle w takich sytuacjach nie są pewni swojej decyzji. Nawet w seminarium na pierwszym roku większość (podobno) ma dziewczyny.
Dwie sroki za ogon?
Nie wiem, ale kurcze, z szacunku do drugiej osoby powiedziałabym o tym, żeby było wiadomo na co się człowiek pisze.
W każdym razie autorka.. no ma pecha
Może nie byli pewni, autorka im się spodobała, pomyśleli że chcą z nią być, a dopiero potem wyszło szydło z worka i w trakcie związku sobie uświadomili ze czują "powołanie"
@kotecka I niektórzy wcale się ich nie pozbywają :)
Poprostu chcielie jeszcze poruchać...
Ty się lepiej przyjrzyj temu "najlepszemu przyjacielowi"
Przyjaciel jest już księdzem od dawna :D I Jest jak starszy brat.
Może to Autorka tak wpływa na życiowe decyzje mężczyzn;p
To się ciesz, pomogłaś im podjąć ważną życiową decyzję :D Ja zacząłem teraz szukać kobiety która jest wierząca i praktykująca i ciężko mi znaleźć wolną :D
O, to dla mnie jest nadzieja, że znajdę wierzącego i praktykującego chłopaka :D
odezwij się na [email protected] :D
I tak źle i tak niedobrze 😂
Co ma wspólnego Ferdynand Kiepski i Rydzyk? Babka dawaj rentę!
Może ten przyjaciel ich przymusił :D Jesli nie ma dziewczyny, to może właśnie na Tobie mu zalezy :)
A ten najlepszy przyjaciel?
Jeśli obiecujesz komuś ,że TWÓJ chłopak będzie wierzący (w co?) to podchodzi to jednak po jakiś fanatyzm. :)))
Bardziej chodziło żeby mieć podobne poglądy, wiara w Boga pomaga się zgrać.