#E7ARK
Od pewnego czasu męczy mnie ta choroba i chciałbym się z wami podzielić swoimi "wrażeniami" z nią związanymi.
Słowem wstępu widzę, słyszę i czuję niestworzone rzeczy, tylko dla mnie rzeczywiste. Wydaje mi się, że jestem śledzony, obserwowany, idąc spać słyszę jak mnie bliżej nieznane stworki obgadują albo jakieś dzikie pokemony na sterydach stoją nade mną jak śpię.
Unikam luster, bo jest w nich "on", taki drugi ja, tyle że z twarzy tragedia (a myślałem, że gorzej być nie może) - szyderczy uśmiech, czerwone oczy i w ogóle jakiś demon czy coś w tym stylu.
Najgorsze jest w tym wszystkim to, że te głosy są zawsze, w każdym momencie. W toalecie, na sprawdzianie z matmy, rozmowie z dziewczynami i zawsze mówią coś, co mi się nie przyda w tym momencie :/
Większość osób uważa nas za świry, które w trybie natychmiastowym należy zamknąć w psychiatryku... Osobiście uważam, że da się z tym żyć, przynajmniej ja daję radę i wszyscy się dziwią, że w ogóle coś mi dolega. Zawsze uśmiechnięty, pomocny, taki pozytywnie zakręcony chłopak.
Pamiętajcie, że wasze zrozumienie i wsparcie jest dla nas najważniejsze, nie odrzucajcie kogoś, bo jest w pewnym sensie inny. Jesteśmy tylko ludźmi.
Pierwsza osoba ze schizofrenią, która dobrze sobie z tym radzi
Nie pierwsza, z tym da się żyć :) Co prawda głosy nigdy nie milkną, obrażają nas albo podpowiadają jak to ktoś chce nas otruć, ale osobiście myśle, że da się przyzwyczaić, jako tako.
Było wyznanie o tym, że komuś wystarczały leki i miał normalną posadę mimo schizofrenii
Moim zdaniem schizofrenia to ludzka glupota,,nic innego . Ludziom sie nudzi i wymyslaja sobie glupie choroby . Patrzcie co stworzyliscie .
@Fanmagdygessler wiarygodności dodają te spacje między kropkami. :,)
Jasne, ludzie wszystko sobie wymyślili. ADHD, dysleksja, schizofrenia. Raka też sami sobie wymyślili, wszystkie niepełnosprawności też. Ech, ludzie.
Patrzę z dystansem na powyższe wyznanie. Byłam świadkiem, jak spokojny i świetny chłopak przez tę chorobę mówił, że głosy nakazują mu zabić brata, jak próbował przez nie skoczyć pod tira i jak kilkoro pielęgniarzy nie miało siły, by go utrzymać. Dlatego, cóż, na pewno da się z tym żyć, ale nie zawsze bez leków. A nawet z nimi czasem jest ciężko.
Gdyby choroba nie istniała (nie byłoby zmian patologicznych w tkankach i procesach biochemicznych), to nie dałoby jej się leczyć lekami, które na "wymysły" mają podobną skuteczność co placebo.
Moja dziewczyna ma schizofrenię. Opowiadała mi, że kiedyś w nocy wstała, wzięła nóż i chciała zabić mamę. Była jakiś czas w szpitalu psychiatrycznym, nafaszerowali lekami i teraz dobrze z tym sobie radzi. Czasem boi się "tego strasznego pana koło szafy" i prosi żebym z nią rozmawiał przez telefon póki nie zaśnie, ale oprócz tego nie jest jakoś specjalnie źle.
Chyba jednak oni mieli rację, że to schizofrenia...
Głosy w schizofrenii nigdy nie milkną? No patrz a u mej siory ze zdiagnozowaną schizofrenią paranoidalną milną i jeszcze lekarze się dziwią czemu je w ogóle miewa skoro bierze leki. Wy już lepiej nie piszcie nic o zaburzeniach psychicznych ani nawet o chorobach fizycznych bo nie macie o nich pojęcia i wprowadzacie społeczeństwo w błąd sugerując że każdy przypadek jest taki jak wasz czy kogoś tam innego.
A co do radzenia sobie ze schizofrenią to istnieje nawet psychiatra ze zdiagnozowanią schizofrenią.
Generalnie schizofrenię uważam za straszna chorobę. Dlatego Cię podziwiam.
Ale widocznie jesteś tym z nielicznych którzy sobie radzą. Nie mam nikogo bliskiego z tą chorobą, ale z widzenia znam takich ludzi którzy wgl sobie nie radzą. Ja akurat nie należę do ludzi bojaźliwych, ale nie dziwie sie jak inni ludzie sie boja. Wielki szacunek dla Ciebie!
Siora ma ze zdiagnozowaną schizofrenią lepiej sobie radzi niż ja bez zdiagnozowanej schizofrenii. Na to wiele czynników się składa. W mym przypadku to jest tak że rodzice zawsze ją lepiej traktowali. Jeszcze teraz mam przerąbane bo sobie wymyślili że przeze mnie ma schizofrenię. Ja myślę że jest duże prawdopodobieństwo przez ojca paranoika gadającego różne bzdury np. o czipach w szczepionkach przeciwcovidowych. Ona w niego niestety jest bardzo wsłuchana.
Siora ma ze zdiagnozowaną schizofrenią lepiej sobie radzi niż ja bez zdiagnozowanej schizofrenii. Na to wiele czynników się składa. W mym przypadku to jest tak że rodzice zawsze ją lepiej traktowali. Jeszcze teraz mam przerąbane bo sobie wymyślili że przeze mnie ma schizofrenię. Ja myślę że jest duże prawdopodobieństwo że przez ojca paranoika gadającego różne bzdury np. o czipach w szczepionkach przeciwcovidowych. Ona w niego niestety jest bardzo wsłuchana.
Wybacz bo to powazne, ale okreslenie " dzikie pokemeny na sterydach " wygralo wszystko :D
Inny nie oznacza gorszy.
A co jeśli schizofrenik widzi i słyszy to co istnieje naprawdę ?
A my jesteśmy tylko w świecie złudzeń i iluzji niczym matrix ?
Nigdy nie zastanawialiście się nad tym skąd się to u danych osób bierze ?
<muzyczka z archiwum X w tle>
Haha, ostatni akapit wygrał :D
Rozumiem, że osoby z taką chorobą potrzebują zrozumienia i wsparcia, ale ja bym nie czuła się bezpiecznie przy takiej osobie. Bałabym się, że np. zamiast w lustrze, to zobaczysz we mnie jakiegoś demona czy cholera wie co, i może zechcesz z tym walczyć? Wolę trzymać się na dystans.
Jeśli bierze leki, to nie jest niebezpieczny.
Jeśli taka osoba chce się leczyć i robi to, wtedy nie uchodzi za niebezpieczną.. Może pracować robić wszystko co lubi, zmieniają ją tylko leki, które sprawiają że jest się sennym, zmęczonym i niestety musi często odpoczywać, niektórzy mogą uznać to za lenistwo ale to jedyna droga by przetrwać, spokój i odpoczynek
Równie dobrze przez ciągłą senność można oszaleć. Poza tym apatia też może być objawem schizofrenii.
Biorący leki może być niebezpieczny bo leki mogą wcale nie działać albo działać tak że jeszcze objawy pogarszają i ogólnie leki bez rozmów z terapeutą mogą być niewystarczające. Gdyby między ,,leki" a ,,bierze" byłoby ,,dobrze dobrane" a po ,,leki" ,,i ma kontakt ze specjalistą" to bym się zgodził.
Potrzeba częstego odpoczynku może powodować że nie można robić wszystkiego co się lubi. Ludzie myślcie! Bo wasza bezmyślność może boleć innych.
W mojej rodzinie jest schizofrenik i jest jebniety ze o siemasz wiktor. Dlatego jak czytam takie historie aż trudno mi uwierzyć że ludzie chorzy mogą sobie normalnie żyć. Tylko zastanawia mnie jedno, czy bierzesz leki? Bo bez leków to chyba tak nie można za długo pociągnąć? (Nie wiem, nie znam się nie denerwujcie się, ciekawa jestem po prostu)
Człowiek nieleczony, to człowiek stracony.
Niekoniecznie. Można mieć (zdiagnozowaną) schizofrenię i nie brać leków oraz ignorować słyszane głosy czy urojenia ale to się rzadko zdarza. I nie piszę wcale o ostatnio głośnym przypadku psychiatry ze schizofrenią bo on chyba akurat bierze leki.
Straceni to są ludzie przez to że niektórzy mają takie przekonanie jak ty i niektórym w żaden sposób się tego nie wybije z głowy.
Sama się nie znasz a się wymądrzasz.
Nie wiem czemu czytałem ,,nieleczony" a w głowie miałem ,,niebiorący leków" i stąd ma uwaga że niekoniecznie itd. Niepotrzebnie się na ciebie zdenerwowałem. Ostatecznie cię splusowałem.
Skąd takie choroby się biorą ;/.
Powodzenia
Czy to w ogóle są choroby?
Powodzenia.
moj chlopak ma schizofrenie. poza jazdami nieuzasadnionej zazdrosci i zarzucania roznych rzeczy to nie wydaje mi sie ze ma z tą choroba jakis wiekszy problem, chociaz opowiadal mi o tych maniach przesladowczych... odkad jestesmy razem nie wydaje mi sie zeby cokolwiek takiego przezywal. nie bierze tez tabletek... a tak serio, skoro juz zalozylam konto na anonimowych zeby napisac ten komentarz, to mysle ze moj chlopak nie jest chory na schizofrenie a mitomanie XD klamie non stop, zeby zwrocic na siebie uwage, zeby pokazac co to nie on, zeby mu czegos wspolczuc, ta schizofrenia tez wydaje mi sie podejrzana, a nie da sie z nim porozmawiac
A pokazał ci na papierze zdiagnozowaną schizofrenię?
Mam kumpla schizofrenika, który jeździ na tirach. Jak dostał prawo jazdy i kto go zatrudnił to nie wnikam. Ma rodzinę, żonę, dzieci i daje sobie radę. Koleś jest zakręcony jak ruski plecak, ale bardzo pozytywnie. Nikt z nim za bardzo nie da rady się dogadać, ale wszyscy go lubią. :D
Mógł dostać prawo jazdy a nawet pracę zanim zdiagnozowano u niego schizofrenię. Ale no właśnie jak to jest? Czy ludzie ze zdiagnozowaną schizofrenią mogą wyrobić sobie prawo jazdy? Ma schizofreniczna siora myśli że nie a ja mam wątpliwość czy słusznie.