Hej ale wiecie że pracownicy w handlu mieli po prostu inny dzień wolny zamiast niedzieli? Bo brzmi jakby oni do tej pory musieli pracować 7 dni w tygodniu co jest całkowita nieprawda.
Dodatkowo, czym gorsi są lekarze, kierowcy, policja, pracownicy kin i restauracji, ochroniarze czy strażacy, że oni mogą w niedzielę pracować a kasjerzy nie?
AmziToIzma
Moja mama pracuje w sklepie u tzw. prywaciarza. Do tej pory miała jeden dzień wolny na trzy tygodnie pracy. Więc tak, przez trzy tygodnie pracowała 7 dni pod rząd, by dostać dzień wolnego. I albo pracujesz albo wylatujesz. Tak działa wielu prywaciarzy. Dla kobiet przed pięćdziesiątką niestety pracy jak na pęczki nie ma, tym bardziej w mieście liczącym ledwo 3tys mieszkańców.
Druga sprawa, w moim rodzinnym mieście ośrodek zdrowia jest zamknięty w weekend. Lekarze i pielęgniarki mają wolne dwa dni. Jak coś mi się stanie, zachoruję, muszę jechać do innego miasta, gdzie na 30tys mieszkańców, w weekend otwarty jest tylko jeden ośrodek zdrowia i przyjmują do 20:00. W szpitalu, w którym miałam praktyki, wszyscy terapeuci (fizjoterapeuci od rehabilitacji, fizykoterapeuci od maszyn typu laser, prądy itd.) mieli wolny weekend. Lekarzy było kilku na oddziale, pielęgniarek tak samo, zmieniali się w dyżurach tak, aby mieć co drugi weekend wolny.
Strażacy w tym samym mieście (mam wśród nich znajomego) mają dyżur 24h, a następne 24h mają wolne. Więc tak źle nie mieli ani lekarze, ani strażacy, żaden z nich nie pracował 3tyg pod rząd, jak pracuje wiele osób w sklepach ;)
TruSQL
Dlatego, że państwo wspiera osoby niewykształcone oraz niezaradne życiowo.
AmziToIzma
Niezaradni życiowo, jak widać po ostatnich tygodniach, są ci, którzy jeden dzień bez zakupów nie są w stanie przeżyć i tylko sieroty z siebie robią. Ich powinno się w takim wypadku wspierać.
SpinkaJustynka
Amzi, zaraz się okaże, że pogotowie i straż pożarna ma wolne w twoim mieście. Tak, po to wymyślono dyżury i zarówno lekarze jak i pielęgniarki, strażacy, policja itp muszą pracować co któryś weekend ale też w dni wolne od pracy- święta, nowy rok czy Wielkanoc.
A jeżeli pracodawca twojej mamy łamie prawo, to zgłoście go do PIP. Skoro jest tak źle jak piszesz to na pewno inni pracownicy też narzekają więc czemu wspólnie nie zareagujecie? Lepiej narzekać na zły los? Rząd i ogolnokrajowe przepisy zakazujace handlu w niedzielę nei są po to żeby rozwiązywać sytuację nieuczciwych pracodawców.
AmziToIzma
O straży, szpitalu i ośrodkach zdrowia napisałam już w poprzednim komentarzu, nie widzę sensu, by to powtarzać ;)
Swoją drogą, zastanawia mnie, jak wy wytrzymywaliście wszystkie święta wolne od pracy? Zarówno państwowe jak i kościelne? 1 i 3 maja? 25, 26 grudnia itd.?
SpinkaJustynka
Amzi, ale dlaczego my mamy cokolwiek wytrzymywac? Pracuję, zarabiam, mam ochotę wydać moje pieniądze w niedzielę (przy okazji zasilić budżet państwa podatkiem), a mi się tego zakazuje? W imię czego?
Idąc twoim tokiem rozumowania równie dobrze można zamknąć kina i restauracje - nikt nie umrze. Zrobić wolne od handlu soboty. I piątki. I czwartki. Też nikt nie umrze.
AmziToIzma
Taka histeria, jakby ktoś was zabić chciał. Tak tak, za pół roku nie będzie nic, pustynia, a niej biedne korpoludki jedzące piach.
SpinkaJustynka
Amzi - to jest odpowiedź na moje pytanie dlaczego zakazuje mi się wydawać moich własnych pieniędzy?
Chyba argumenty się skończyly....
No i nie ma to jak posługiwać się słynnym sformułowaniem "korpo ludki". To ma kogoś obrażać? Rozumiem że lepiej pracować u tego złego "prywaciarza"? Przynajmniej można ponarzekac...
I "my" ani "korpoludki" nei będziemy jeść piachu tylko pójdziemy do restauracji póki dobry rząd tego nie zakazał w niedzielę :)
YurioPlisetsky
Etanoladsodu, nie porównuj bogatych krajów Europy Zachodniej do Polski, proszę cię xD
Niemcy także przyjmowali uchodźców, mają zalegalizowane związki partnerskie i masę innych rzeczy których Polska nie chce. Ekhem "nie chce".
Więc jak mamy iść w podobieństwo Europy Zachodniej to może na całego?
SpinkaJustynka
Etanolan, na twoim przykładzie doskonale widać, że zakaz handlu w niedzielę szkodzi. Nie mogłaś kupić sobie meliski i musisz się pieklić na anonimowych :)
Póki co to ty masz problem, jeżeli ci pasuje państwo zakazujące i nakazujące wszystkiego, to szkoda, że nie mogłaś żyć w PRL. I już przestań z tymi kasjerami, bo jak się zaczniemy przerzucać czym oni są lepsi od pracowników kin, kelnerów, kierowców, maszynistów, taksówkarzy czy lekarzy, to ci się argumenty skończą :)
Mnie zastanawia coś innego,skąd ten cały hejt na pracowników sklepów zamkniętych w niedziele,jestem pracownikiem Biedronki który szczerze ubolewa nad wolnymi niedzielami.Masz jeden dzień wolny w wybrane dni,wszystko fajnie tyle ze to ile latasz przed tym dniem jest poezja,to ze odebrali nam w ten sposób np randomowy wolny wtorek w który możesz iść do lekarza. Nie ciesze się z wolnej niedzieli,wadzi mi ona,ba ja nawet nie znam innej kasjerki która by się z tego cieszyła.
Halusia
@wergil Właśnie trafiłeś w sedno problemu pracy w handlu.
A ja lubie robić zakupy w niedziele. Bo w inne dni pracuje po 10h plus dojazd i nie mam sił na supermarkety. Ale na swoje szczęście mieszkam w kraju, gdzie władza nie ogranicza ludzi przez wiare. :)
lessthan3
Jakim myśleniu o pracownikach? W co Ty wierzysz? Nie da się kogoś zmusić do spędzania czasu z rodziną. Jeśli ktoś lubi spędzać czas ze swoją rodziną to spędzi każdy dzień aktywnie, nawet po pracy. A jeśli ktoś ma wywalone na rodzinę to wybacz, ale wolna niedziela tego nie zmieni. Rodzice zasiądą przed tv, dziecko do laptopa i tyle ze wspólnego czasu.
Angeel
Te niedziele są po to by ludzie do kościółka chodzili zamiast do galerii handlowych.
Niewiemijuz
Ty po pracy nie masz siły zrobić zakupów, ale taki pracownik pp 6 dniach w pracy musi znaleźć siłę żeby iść do pracy jeszcze w niedzielę.. A i wcale nikt nie mówi że Ci ludzie muszą spędzać ten wolny czas z rodziną. Niech go sobie spędzi jak chce, ale niech ma ten dzień wolny. Kiedyś walczyli o wolne soboty, a teraz muszą nawet o niedzielę.. :D
Maszkarada
A ja mieszkam w kraju gdzie nikt na wolne niedziele nie narzeka. Kazdy jest zadowolony i faktycznie widać rodziny z dziećmi w parkach, knajpkach lub spedzaja czas aktywnie.. tylko u nas takie zamieszanie. Do wszystkiego mozna sie przyzwyczaić, nawet do wolnej niedzieli
Poroniec
To jest ograniczanie ludzi przez wiarę. Osobiście mi to nie przeszkadza, w końcu akurat ja mogę zrobić zakupy w inny dzień, ale...są osoby, które mogą pracować tylko w weekendy. Poza tym - jeżeli ktoś pracuje w niedzielę ma wolny inny dzień i wtedy może spędzić czas z rodziną.
I niby jacy pracownicy? Przecież to dotyczy tylko sprzedawców w sklepie. Niech każdy ma wolne! Policjant, strażak, kierowca autobusu, kelner itp. Ja lubiłam pracować w niedzielę. Miałam wtedy wolny inny dzień i tyle. Dla mnie ten pomysł jest totalnie z dupy.
livanir
@Maszkarada Skoro nikt nie narzeka na wolne niedziele i są one takie świetne, to czemu np. Węgry wycofały się z tego pomysłu?
@Niewiemijuz Jeśli pracownik przez 6 dni pracuje, a potem jeszcze każą mu w niedziele przyjść, to jest naruszenie kodeksu pracy, a nie wina pracujących niedziel.
Pracując w handlu człowiek powinien sie z pracującymi niedzielami liczyć. Tak jak policjant z tym, ze będzie miał nocki. Tak jak np. informatyk w firmie,pracujący od 8-16 powinien się liczyć z tym, że jak chce załatwić coś po urzędach w np. środę, to musi wziąć wolne.
Zawsze mnei zastanawiało... Jaki problem jest, by pani z kasy w markecie poszła do kina w czwartek po porannej zmianie? Czemu akurat musi w niedziele?
Niewiemijuz
@livanir bo w Polsce naruszanie kodeksu pracy zwłaszcza u prywaciaza to taka nowość.. Weź mnie nie rozśmieszaj z takimi argumentami.
Tajemnica17
Jaki Wy macie ból dupy o te niedziele...Ludzie to tylko jeden dzień w tygodniu, nie umrzecie z głodu. A mówienie, że to po po to żeby ludzie poszli do kościoła jest jeszcze bardziej z dupy (może dlatego was boli).Są wolne niedziele, ale jakoś nawet do głowy mi nie przyszło iść do kościoła (Grażyno, czekam na Twój komentarz :D)
livanir
@Niewiemijuz To ciągle nie wina pracujących niedziel.
@Tajemnica17 Tak, to tylko jeden dzień. Tu jeden dzień bez zakupów, tam można kupić alkohol tylko do 22 i zaczynamy być coraz bardziej ograniczani(w moim mieście cos takiego wprowadzono, nie wiem czy już jest na całym Śląsku, ale były jakieś plany)
Dla Ciebie to jest jeden dzień, dla studenta jest to nawet stówa w plecy na czesne. 2 niedziele nie pracujące to już z 200zł. Z czasem planują podnieść do wszystkich niedziel, co w miesiącu daje już z 400zł.
Nie chodzi tylko o nie możliwość robienia zakupów... Sama swego czasu mogłam tylko w weekendy pracować.
Juz oczywiście pomijając, ze to faworyzowanie pewnej grupy społecznej: Widzimy tylko sprzedawców, którzy mają wolne niedziele. Ale przez to od poniedziałku od północy muszą jechać dostawcy, którzy mogliby to zrobić w niedziele, przez to zmienił się grafik na magazynie wielu matką, które w poniedziałek w nocy muszą przyjść na magazyn, by odrobić straty- z kim one mają dziecko zostawić? Jasne, dla CZĘŚCI sprzedawców to dobre, ale problemy ma przez to znacznie więcej osób. A te osoby zostały przyjmowane do pracy z myślą, ze będzie inaczej w przeciwieństwie do sprzedawców, którzy od początku wiedzieli jak przyjdzie im pracować.
Anitkaaa11
U nas w sklepie przez wolne niedzielę odcięli jeden etat, a przez to jedna osoba straciła pracę...
Z jednej strony - ci ludzie, którzy spędzają swój cały wolny czas w galerii handlowej są dla mnie strasznie ograniczeni, mam nawet takich znajomych, którzy spośród kina/teatru/kawiarni/spaceru/wycieczki rowerowej wybierają galerię i to jest dla mnie głupie. Bo nagle się okazuje, że w niedzielę sklepy zamknięte, a im odpierdala jak narkomanom na głodzie.
Z drugiej strony - to niby wolne dla pracujących w handlu to jest uszczęśliwianie ludzi na siłę. Ja jestem managerem regionalnym w pewnej firmie, która zalicza się do usług - póki co moi pracownicy muszą pracować w niedzielę (sama zresztą czasami pracuję w ten dzień - nie jestem katolikiem, dla mnie dzień jak każdy inny), ale wiem, że rząd już planuje zakaz pracy w niedzielę także dla punktów usługowych. Moi podwładni wcale nie są zadowoleni z tego pomysłu, bo i oni i ja wiemy, że kosztem tej wolnej niedzieli będą musieli pracować dłużej w inne dni. Oprócz tego nie będą mogli sobie odebrać w dni powszednie tych przepracowanych niedziel. Jak to mówi powiedzenie - nadgroliwość jest gorsza od faszyzmu.
Whiteknight
Tu nawet nie chodzi o spędzania dnia w galerii. W niedzielę skończy mi się papier toaletowy, kupione dzień wcześniej mięso okaże się zepsute dopiero po otwarciu, zwyczajnie zapomnę kupić chleba czy wody mineralnej. Zostaje mi stacja benzynowa, a tam kolejka wychodząca ze sklepu, ceny kosmiczne i brak połowy artykułów, które są mi akurat potrzebne. Nie podoba mi się to odgórne ograniczanie wszystkiego po kolei, to zmierza w bardzo złą stronę.
Chodzę na zakupy codziennie, bo wolę wziąć 5 rzeczy wracając do domu niż nosić ciężkie siatki (nie posiadam auta), ale w sobotę muszę zrobić duże zakupy, które starczą na 3 dni: sobotę, niedzielę i poniedziałek, bo przecież nie będę się z rana zrywała i biegła po śniadanie, wolę kupić dzień wcześniej. Jak ktoś robi często zakupy to ciężko się przestawić i dlatego ludzie kupują zbyt duże zapasy. No i oczywiście siedząc w domu je się więcej niż w pracy/szkole, gdzie te posiłki są ograniczone.
Jezu... Dlaczego tak wielu ludzi robi z siebie społeczne niedojdy? Na Internecie pełno jest takich sierot, co to beczy, że w niedzielę zakupów zrobić nie mógł i biedny głodował do poniedziałku... Zupełnie tak, jakby wam te sklepy na dwa tygodnie pozamykali i to bez uprzedzenia. Mój ojciec był w delegacji, wrócił w zeszły piątek w nocy, a w sobotę zdążył i odpocząć, i zrobić sobie zakupy. Mówicie o ograniczaniu wolności, skoro tak, to dawno nas ograniczono, bo urzędy itp. od dawna są pozamykane w weekendy, a może ja chcę załatwić sprawy urzędowe w niedzielę? Bo tylko wtedy mam czas? Dlaczego mi się tego zabrania?! Dlaczego się mnie ogranicza i zmusza do załatwiania takich spraw w tygodniu? Skandal! Dlaczego moją paczkę wysyła się po weekendzie? Dlaczego muszę czekać dodatkowe dwa dni na moją własność? Kto taki mądry? Dlaczego, będąc turystką, nie mogę w niedzielę skorzystać z informacji turystycznej (wszędzie, gdzie do tej pory byłam, w niedziele były zamknięte), z jakiej racji ogranicza się mnie w taki sposób?
Mi te dwie niedziele w ciągu całego miesiąca różnicy nie robią, o ograniczaniu wolności można mówić wiele, nie tylko w kwestii sklepów. Wiem, że niektórzy są do reszty oburzeni, ale chociaż sierot z siebie nie róbcie...
Niewiemijuz
Sensowna wypowiedź. To teraz czekamy na minusy :D
TruSQL
Dlaczego coś co nie nosi znamion czynu zabronionego, nie zagraża zdrowiu, nie zagraża życiu jest zabronione? 😂
livanir
Może dlatego, że do urzędu w przeciwieństwie do sklepu idzie się raz na jakiś czas, a jeść trzeba częściej. Skoro na urzędy masz czas tylko w niedziele, to kiedy masz na zakupy? Nie będziesz jadał, skoro w niedziele będą sklepy zamknięte, a tylko wtedy masz czas?
Teraz to 2 niedziele, potem 4. Teraz jak to jest tylko 2 niedziele, to znajoma ma straty na 1,5k za dzień, z czego tylko połowę odbije. Studentka ma z 100zł. Dla nich to już problem.
Jeśli nie podoba ci się, ze urzędy są otwarte tylko od pon do pt i czasem w soboty, kiedy ty nie masz pracy, to czemu wybrałeś taki zawód? I jak często chodzisz po tych urzędach?
Co do paczki- w większości sa to firmy prywatne- ich sprawa jak załatwiają sobie czas pracy i klientów, nikt ci nie każe zamawiać przez taką firme. Poczta polska jest spółką akcyjną.
Nie wiem jak w innych miastach, ale w Katowicach, Warszawie i Krakowie informacje są otwarte. Np. w Katowicach od chyba 9 do 13.
Wiec teraz ja mam pytania: Czemu pani na kasie w kinie musi pracować, a ta w sklepie nie?! To skandal. Czemu nie ma zakazów jeżdżenia dla taksówkarzy? Przzecież nie dość, ze oni też maja rodziny, to jeszcze przez to ze jeżdżą jest większy ruch i inni więcej spędzają więcej czasu na ulicy niż mogli by!
AmziToIzma
Moja mama pracowała do tej pory od poniedziałku do niedzieli, miała co trzecią niedzielę wolną, więc ogarnięcie czasu w tygodniu do urzędu było TROCHĘ ciężkie. Mój ojciec pracuje od poniedziałku do soboty od 6 do 17, to samo.
Ludziom przed pięćdziesiątka nie jest tak łatwo znaleźć nową pracę, zwłaszcza w mieście liczącym niewiele ponad 3tys mieszańców.
Ale jeśli tak bardzo lubicie argument "nie podoba się, to zmień pracę", to czemu nie mówicie tego studentom? Nie podoba się wolna niedziela, to idź do pracy w kawiarni, kinie, restauracji itd. Skoro waszym zdaniem osoba +/- 50 lat może sobie ot tak zmienić pracę, jak coś nie pasuje, to student tym bardziej. Nie podoba się to, że kina, restauracje itp. są otwarte, to nikt nie zabrania protestować, walczcie o wolną niedzielę dla wszystkich, ja i tak nie chodzę w niedzielę w takie miejsca, więc mi to rybka, a wy będziecie szczęśliwi, że jest sprawiedliwie.
Ośrodek zdrowia w moim mieście jest zamknięty w weekendy, w szpitalu, w którym miałam praktyki przez rok, lekarze się zmieniali w dyżurach, by co drugi weekend mieć wolny, bo nie pracowali wszyscy na raz. Fizjoterapeuci i fizykoterapeuci (czyli osoby odpowiedzialne za rehabilitacje i sprzęty specjalistyczne do leczenia ludzi, typu światłolecznictwo, lasery, prądy itd) mieli weekendy wolne. Strażacy w tym samym mieście mają dyżur 24h, potem kolejne 24h wolne.
Poza tym uważam, że porównywanie sprzedaży chleba do ratowania zdrowia i życia ludzkiego jest co najmniej komiczne. Wiadomo przecież, że jak ktoś będzie miał zawał, udar krwotoczny czy niedokrwienny, wypadek, to kwestia życia lub śmierci. Chociaż nawet w szpitalu nie zawsze chcą pomóc, mój chłopak dwa lata temu dość poważnie się poparzył w majówkę, rana zaczęła się babrać i coś zaczynało się z niej sączyć, babka z SORu kazała mu czekać do poniedziałku i iść do rodzinnego. Potem okazało się, że rana była zakażona, czego można było uniknąć, gdyby nie babka z SORu.
SpinkaJustynka
Halo ale tu nie chodzi o to, że ktoś umrze z głodu. Chodzi o wolność wyboru, wolność decydowania o sobie i wolność wydawania swoich pieniędzy tak jak się chce i kiedy się chce. I żadne jednostkowe przykłady nie mają tu nic do rzeczy. Mylisz pojęcia - jeżeli rząd chciał koniecznie poprawić jakość życia kasjerek, wystarczyło do kodeksu pracy wpisać ograniczenie możliwości pracy w niedzielę do np dwóch w miesiącu. I tyle, każda kasjerka miałaby 2 wolne niedziele w miesiącu bez państwowych zakazów ingerujacych w rynek i wolność każdego obywatela.
Arszenik
Uwielbiam ten tekst "nie podoba się, to zmień pracę". Jakim debilem trzeba być, żeby tak mówić:D. Zastanówcie się czasami 5 razy, zanim następnym razem palniecie takim frazesem;)
SpinkaJustynka
Arszenik, dlaczego? Czyżby był przymus pracy w jednym miejscu? A może 50% stopy bezrobocia?
gwynbleidd
To jest ograniczanie wolności, ale nie dla klientów, tylko dla pracowników. Zrozumcie to w końcu. Zrozumcie też, że pracujecie po to, żeby zarobić. Nikt Wam również nie przykładał broni do skroni i nie kazał Wam pracować w handlu. Na każdej rozmowie kwalifikacyjnej jest mowa o tym, że decydując się na pracę w handlu wyrażacie zgodę na pracę w weekendy, w tym w niedziele. Skoro wyraziliście na to zgodę, to nie macie najmniejszego prawa wymagać od innych zmiany przepisów, bo to była wyłącznie Wasza decyzja. Każecie innych ludzie przez własny brak zaradności. Nie umiecie zadbać o własny interes, to wymuszacie zmianę prawa i w ten sposób wszyscy na tym ucierpią. Ucierpią klienci, ucierpi państwo i nasza gospodarka, ucierpią właściciele firm i w końcu sami pracownicy. Ci sami, którzy tak się bili o tą "dobrą zmianę". Są ludzie, którzy chcą pracować w weekend. Dlaczego przez własną niezaradność odbieracie innym ich pensje? Handel to ogromna gałąź, w której jest miejsce dla tysięcy studentów. Gdy się im odbierze możliwość pracy w handlu, to się zwyczajnie zrobi ciasno na rynku dla studentów. Ale nie tylko studenci potracą swoje pensje. Zostaną zwolnieni również inni pracownicy, na których nie będzie stać pracodawcy. Ale Wy tego nie widzicie. Wy widzicie wyłącznie siebie i swoją wygodę.
@Arszenik, a co jest głupiego w tym sformułowaniu? Kto Ci każe pracować w danej firmie? Pracowałam w jednym miejscu, nie podobało mi się tam, więc zmieniłam pracę. Znalazłam drugą, tam również nie podobały mi się warunki, więc i stamtąd odeszłam. Teraz pracuję w miejscu, które mnie satysfakcjonuje. Da się? Co za problem zmienić pracę, skoro tak Ci się ona nie podoba? Ja i tysiące innych ludzi jesteśmy żywymi dowodami, że zmiana pracy jest możliwa. Nikt nie jest przykuty łańcuchami do jednego pracodawcy. Wystarczy odrobina chęci i zaradności. Jeśli tego nie masz, to to jest wyłącznie Twój problem. I jeśli wysłanie CV jest dla Ciebie takim problem, to naprawdę Ci współczuję.
Arszenik
Gwynbleidd nie gorączkuj się tak, bo jak już wcześniej napisałam, pracuję jako kierownik regionalny, więc pracuję kiedy chcę, czasami w niedzielę też się zdarzy - tylko i wyłącznie z mojej własnej woli. Ty się o moją pracę nie martw, zajmij się sobą:D. Ja pisałam ogólnie - o osobach, które chciałyby te pieprzone 2 weekendy w miesiącu spędzić z rodziną, a nie obsługując niezorganizowanych ludzi, którzy nie potrafią przez 6 dni tygodnia zaopatrzyć się na weekend. I nie mów mi, że pracę można ot tak zmienić. Wyobraź sobie, że masz ponad 50 lat, całe życie pracujesz w jednym miejscu, nie masz wykształcenia - gdzie się zatrudnisz jak nie w sklepie, barze czy innej cukierni. Jeszcze masz coś do powiedzenia?
SpinkaJustynka
Arszenik, nie wiem czy zauważyłaś, ale ci twoi przykładowi 50latkowie, którzy mogą zatrudnić się tylko w barze i cukierni, nadal będą "obsługiwać niezorganizowanych ludzi" w niedziele, zamiast "spędzać czas z rodziną". Ich #dobrazmiana nie obejmuje.
Przykładowi 50latkowie mogli również próbować się wykształcić wcześniej, albo teraz pójść na jakieś kursy i poprawić swój byt.
I znowu to napiszę - gdyby rządowi tak na serduszku leżało dobro kasjerów, można było wprowadzić zakaz pracy więcej niż 2 niedziele w miesiącu, bardziej by pomogło twoim przykładowym 50latkom z barów i cukierni niż obecny zakaz handlu.
Nie rozumiem dlaczego dzień przed i dzień po jakimś wolnym pojedynczym dniu (Wszystkich Świętych, 11 lisropada, czy choćby wolna niedziela) masie ludzi odwala i biegną masowo do sklepów, żeby zrobić tygodniowe zakupy.
Ja pierniczę, to jest JEDEN DZIEŃ. Większość i tak by mogła go bez najmniejszego problemu przeżyć z tym, co już ma w domu, a w razie W są przecież pootwierane stacje benzynowe czy Żabki. Nie daj Boże zabraknie mi czegoś do obiadu dzień przed wolnym, to mam spokojnie przynajmniej z pół godziny z życia, bo w sklepie kolejki jak za PRLu, z tą różnicą, że większość ma zakupy wystarczające na tydzień. :/
SorryEverAfter
No właśnie Żabki i Freshe są pozamykane, przynajmniej u mnie - a do najbliższej stacji paliw jest kilka km. A mieszkam w dużym mieście.
lessthan3
A pomyślałaś o tym, że te osoby, które spotykasz dzień przed np. niehandlową niedzielą to są osoby, które normalnie zrobiłyby zakupy w niedziele? Może w tygodniu nie mają czasu, bo pracują? A jak ktoś im zabrania robienia zakupów w niedziele to muszą jakoś się uwinąć i iść do tego marketu w sobotę. Stąd kolejki jak za PRLu. A to, że robią zakupy na tydzień do przodu, właśnie może świadczyć o tym, że normalnie w tygodniu nie mają czasu i robią raz na tydzień duże zakupy.
gitarzystka
Jeszcze przed niedzielą, to rozumiem, ale takie tłumy są przed KAŻDYM dniem wolnym. Kojarzę wiele sąsiadów z widzenia, widzę ich w sklepie bardzo często, a i tak przed wolnym robią gigantyczne zakupy nie wiadomo po co.
kitsunemi
gitarzystka niektórzy mają tak, że w takie "jednodniowe święta" zapraszają rodzinę, a jeszcze inni się motywują i dzień przed wolnym robią te tygodniowe zakupy, które normalnie zrobiliby w niedziele.
Boże, zrobiłam dokładnie to samo ze słodyczami i teraz nie mam słodyczy :(
Jakie to smutne, łącze się w bólu...
Hej ale wiecie że pracownicy w handlu mieli po prostu inny dzień wolny zamiast niedzieli? Bo brzmi jakby oni do tej pory musieli pracować 7 dni w tygodniu co jest całkowita nieprawda.
Dodatkowo, czym gorsi są lekarze, kierowcy, policja, pracownicy kin i restauracji, ochroniarze czy strażacy, że oni mogą w niedzielę pracować a kasjerzy nie?
Moja mama pracuje w sklepie u tzw. prywaciarza. Do tej pory miała jeden dzień wolny na trzy tygodnie pracy. Więc tak, przez trzy tygodnie pracowała 7 dni pod rząd, by dostać dzień wolnego. I albo pracujesz albo wylatujesz. Tak działa wielu prywaciarzy. Dla kobiet przed pięćdziesiątką niestety pracy jak na pęczki nie ma, tym bardziej w mieście liczącym ledwo 3tys mieszkańców.
Druga sprawa, w moim rodzinnym mieście ośrodek zdrowia jest zamknięty w weekend. Lekarze i pielęgniarki mają wolne dwa dni. Jak coś mi się stanie, zachoruję, muszę jechać do innego miasta, gdzie na 30tys mieszkańców, w weekend otwarty jest tylko jeden ośrodek zdrowia i przyjmują do 20:00. W szpitalu, w którym miałam praktyki, wszyscy terapeuci (fizjoterapeuci od rehabilitacji, fizykoterapeuci od maszyn typu laser, prądy itd.) mieli wolny weekend. Lekarzy było kilku na oddziale, pielęgniarek tak samo, zmieniali się w dyżurach tak, aby mieć co drugi weekend wolny.
Strażacy w tym samym mieście (mam wśród nich znajomego) mają dyżur 24h, a następne 24h mają wolne. Więc tak źle nie mieli ani lekarze, ani strażacy, żaden z nich nie pracował 3tyg pod rząd, jak pracuje wiele osób w sklepach ;)
Dlatego, że państwo wspiera osoby niewykształcone oraz niezaradne życiowo.
Niezaradni życiowo, jak widać po ostatnich tygodniach, są ci, którzy jeden dzień bez zakupów nie są w stanie przeżyć i tylko sieroty z siebie robią. Ich powinno się w takim wypadku wspierać.
Amzi, zaraz się okaże, że pogotowie i straż pożarna ma wolne w twoim mieście. Tak, po to wymyślono dyżury i zarówno lekarze jak i pielęgniarki, strażacy, policja itp muszą pracować co któryś weekend ale też w dni wolne od pracy- święta, nowy rok czy Wielkanoc.
A jeżeli pracodawca twojej mamy łamie prawo, to zgłoście go do PIP. Skoro jest tak źle jak piszesz to na pewno inni pracownicy też narzekają więc czemu wspólnie nie zareagujecie? Lepiej narzekać na zły los? Rząd i ogolnokrajowe przepisy zakazujace handlu w niedzielę nei są po to żeby rozwiązywać sytuację nieuczciwych pracodawców.
O straży, szpitalu i ośrodkach zdrowia napisałam już w poprzednim komentarzu, nie widzę sensu, by to powtarzać ;)
Swoją drogą, zastanawia mnie, jak wy wytrzymywaliście wszystkie święta wolne od pracy? Zarówno państwowe jak i kościelne? 1 i 3 maja? 25, 26 grudnia itd.?
Amzi, ale dlaczego my mamy cokolwiek wytrzymywac? Pracuję, zarabiam, mam ochotę wydać moje pieniądze w niedzielę (przy okazji zasilić budżet państwa podatkiem), a mi się tego zakazuje? W imię czego?
Idąc twoim tokiem rozumowania równie dobrze można zamknąć kina i restauracje - nikt nie umrze. Zrobić wolne od handlu soboty. I piątki. I czwartki. Też nikt nie umrze.
Taka histeria, jakby ktoś was zabić chciał. Tak tak, za pół roku nie będzie nic, pustynia, a niej biedne korpoludki jedzące piach.
Amzi - to jest odpowiedź na moje pytanie dlaczego zakazuje mi się wydawać moich własnych pieniędzy?
Chyba argumenty się skończyly....
No i nie ma to jak posługiwać się słynnym sformułowaniem "korpo ludki". To ma kogoś obrażać? Rozumiem że lepiej pracować u tego złego "prywaciarza"? Przynajmniej można ponarzekac...
I "my" ani "korpoludki" nei będziemy jeść piachu tylko pójdziemy do restauracji póki dobry rząd tego nie zakazał w niedzielę :)
Etanoladsodu, nie porównuj bogatych krajów Europy Zachodniej do Polski, proszę cię xD
Niemcy także przyjmowali uchodźców, mają zalegalizowane związki partnerskie i masę innych rzeczy których Polska nie chce. Ekhem "nie chce".
Więc jak mamy iść w podobieństwo Europy Zachodniej to może na całego?
Etanolan, na twoim przykładzie doskonale widać, że zakaz handlu w niedzielę szkodzi. Nie mogłaś kupić sobie meliski i musisz się pieklić na anonimowych :)
Póki co to ty masz problem, jeżeli ci pasuje państwo zakazujące i nakazujące wszystkiego, to szkoda, że nie mogłaś żyć w PRL. I już przestań z tymi kasjerami, bo jak się zaczniemy przerzucać czym oni są lepsi od pracowników kin, kelnerów, kierowców, maszynistów, taksówkarzy czy lekarzy, to ci się argumenty skończą :)
Mnie zastanawia coś innego,skąd ten cały hejt na pracowników sklepów zamkniętych w niedziele,jestem pracownikiem Biedronki który szczerze ubolewa nad wolnymi niedzielami.Masz jeden dzień wolny w wybrane dni,wszystko fajnie tyle ze to ile latasz przed tym dniem jest poezja,to ze odebrali nam w ten sposób np randomowy wolny wtorek w który możesz iść do lekarza. Nie ciesze się z wolnej niedzieli,wadzi mi ona,ba ja nawet nie znam innej kasjerki która by się z tego cieszyła.
@wergil Właśnie trafiłeś w sedno problemu pracy w handlu.
A ja lubie robić zakupy w niedziele. Bo w inne dni pracuje po 10h plus dojazd i nie mam sił na supermarkety. Ale na swoje szczęście mieszkam w kraju, gdzie władza nie ogranicza ludzi przez wiare. :)
Jakim myśleniu o pracownikach? W co Ty wierzysz? Nie da się kogoś zmusić do spędzania czasu z rodziną. Jeśli ktoś lubi spędzać czas ze swoją rodziną to spędzi każdy dzień aktywnie, nawet po pracy. A jeśli ktoś ma wywalone na rodzinę to wybacz, ale wolna niedziela tego nie zmieni. Rodzice zasiądą przed tv, dziecko do laptopa i tyle ze wspólnego czasu.
Te niedziele są po to by ludzie do kościółka chodzili zamiast do galerii handlowych.
Ty po pracy nie masz siły zrobić zakupów, ale taki pracownik pp 6 dniach w pracy musi znaleźć siłę żeby iść do pracy jeszcze w niedzielę.. A i wcale nikt nie mówi że Ci ludzie muszą spędzać ten wolny czas z rodziną. Niech go sobie spędzi jak chce, ale niech ma ten dzień wolny. Kiedyś walczyli o wolne soboty, a teraz muszą nawet o niedzielę.. :D
A ja mieszkam w kraju gdzie nikt na wolne niedziele nie narzeka. Kazdy jest zadowolony i faktycznie widać rodziny z dziećmi w parkach, knajpkach lub spedzaja czas aktywnie.. tylko u nas takie zamieszanie. Do wszystkiego mozna sie przyzwyczaić, nawet do wolnej niedzieli
To jest ograniczanie ludzi przez wiarę. Osobiście mi to nie przeszkadza, w końcu akurat ja mogę zrobić zakupy w inny dzień, ale...są osoby, które mogą pracować tylko w weekendy. Poza tym - jeżeli ktoś pracuje w niedzielę ma wolny inny dzień i wtedy może spędzić czas z rodziną.
I niby jacy pracownicy? Przecież to dotyczy tylko sprzedawców w sklepie. Niech każdy ma wolne! Policjant, strażak, kierowca autobusu, kelner itp. Ja lubiłam pracować w niedzielę. Miałam wtedy wolny inny dzień i tyle. Dla mnie ten pomysł jest totalnie z dupy.
@Maszkarada Skoro nikt nie narzeka na wolne niedziele i są one takie świetne, to czemu np. Węgry wycofały się z tego pomysłu?
@Niewiemijuz Jeśli pracownik przez 6 dni pracuje, a potem jeszcze każą mu w niedziele przyjść, to jest naruszenie kodeksu pracy, a nie wina pracujących niedziel.
Pracując w handlu człowiek powinien sie z pracującymi niedzielami liczyć. Tak jak policjant z tym, ze będzie miał nocki. Tak jak np. informatyk w firmie,pracujący od 8-16 powinien się liczyć z tym, że jak chce załatwić coś po urzędach w np. środę, to musi wziąć wolne.
Zawsze mnei zastanawiało... Jaki problem jest, by pani z kasy w markecie poszła do kina w czwartek po porannej zmianie? Czemu akurat musi w niedziele?
@livanir bo w Polsce naruszanie kodeksu pracy zwłaszcza u prywaciaza to taka nowość.. Weź mnie nie rozśmieszaj z takimi argumentami.
Jaki Wy macie ból dupy o te niedziele...Ludzie to tylko jeden dzień w tygodniu, nie umrzecie z głodu. A mówienie, że to po po to żeby ludzie poszli do kościoła jest jeszcze bardziej z dupy (może dlatego was boli).Są wolne niedziele, ale jakoś nawet do głowy mi nie przyszło iść do kościoła (Grażyno, czekam na Twój komentarz :D)
@Niewiemijuz To ciągle nie wina pracujących niedziel.
@Tajemnica17 Tak, to tylko jeden dzień. Tu jeden dzień bez zakupów, tam można kupić alkohol tylko do 22 i zaczynamy być coraz bardziej ograniczani(w moim mieście cos takiego wprowadzono, nie wiem czy już jest na całym Śląsku, ale były jakieś plany)
Dla Ciebie to jest jeden dzień, dla studenta jest to nawet stówa w plecy na czesne. 2 niedziele nie pracujące to już z 200zł. Z czasem planują podnieść do wszystkich niedziel, co w miesiącu daje już z 400zł.
Nie chodzi tylko o nie możliwość robienia zakupów... Sama swego czasu mogłam tylko w weekendy pracować.
Juz oczywiście pomijając, ze to faworyzowanie pewnej grupy społecznej: Widzimy tylko sprzedawców, którzy mają wolne niedziele. Ale przez to od poniedziałku od północy muszą jechać dostawcy, którzy mogliby to zrobić w niedziele, przez to zmienił się grafik na magazynie wielu matką, które w poniedziałek w nocy muszą przyjść na magazyn, by odrobić straty- z kim one mają dziecko zostawić? Jasne, dla CZĘŚCI sprzedawców to dobre, ale problemy ma przez to znacznie więcej osób. A te osoby zostały przyjmowane do pracy z myślą, ze będzie inaczej w przeciwieństwie do sprzedawców, którzy od początku wiedzieli jak przyjdzie im pracować.
U nas w sklepie przez wolne niedzielę odcięli jeden etat, a przez to jedna osoba straciła pracę...
W sumie to taki temat, że każdy się nakręca.
Z jednej strony - ci ludzie, którzy spędzają swój cały wolny czas w galerii handlowej są dla mnie strasznie ograniczeni, mam nawet takich znajomych, którzy spośród kina/teatru/kawiarni/spaceru/wycieczki rowerowej wybierają galerię i to jest dla mnie głupie. Bo nagle się okazuje, że w niedzielę sklepy zamknięte, a im odpierdala jak narkomanom na głodzie.
Z drugiej strony - to niby wolne dla pracujących w handlu to jest uszczęśliwianie ludzi na siłę. Ja jestem managerem regionalnym w pewnej firmie, która zalicza się do usług - póki co moi pracownicy muszą pracować w niedzielę (sama zresztą czasami pracuję w ten dzień - nie jestem katolikiem, dla mnie dzień jak każdy inny), ale wiem, że rząd już planuje zakaz pracy w niedzielę także dla punktów usługowych. Moi podwładni wcale nie są zadowoleni z tego pomysłu, bo i oni i ja wiemy, że kosztem tej wolnej niedzieli będą musieli pracować dłużej w inne dni. Oprócz tego nie będą mogli sobie odebrać w dni powszednie tych przepracowanych niedziel. Jak to mówi powiedzenie - nadgroliwość jest gorsza od faszyzmu.
Tu nawet nie chodzi o spędzania dnia w galerii. W niedzielę skończy mi się papier toaletowy, kupione dzień wcześniej mięso okaże się zepsute dopiero po otwarciu, zwyczajnie zapomnę kupić chleba czy wody mineralnej. Zostaje mi stacja benzynowa, a tam kolejka wychodząca ze sklepu, ceny kosmiczne i brak połowy artykułów, które są mi akurat potrzebne. Nie podoba mi się to odgórne ograniczanie wszystkiego po kolei, to zmierza w bardzo złą stronę.
Chodzę na zakupy codziennie, bo wolę wziąć 5 rzeczy wracając do domu niż nosić ciężkie siatki (nie posiadam auta), ale w sobotę muszę zrobić duże zakupy, które starczą na 3 dni: sobotę, niedzielę i poniedziałek, bo przecież nie będę się z rana zrywała i biegła po śniadanie, wolę kupić dzień wcześniej. Jak ktoś robi często zakupy to ciężko się przestawić i dlatego ludzie kupują zbyt duże zapasy. No i oczywiście siedząc w domu je się więcej niż w pracy/szkole, gdzie te posiłki są ograniczone.
Co w Polsce robi się w niedzielę ? Zakupy. A główne msze są właśnie w niedzielę. Wygryw klechom.
Jezu... Dlaczego tak wielu ludzi robi z siebie społeczne niedojdy? Na Internecie pełno jest takich sierot, co to beczy, że w niedzielę zakupów zrobić nie mógł i biedny głodował do poniedziałku... Zupełnie tak, jakby wam te sklepy na dwa tygodnie pozamykali i to bez uprzedzenia. Mój ojciec był w delegacji, wrócił w zeszły piątek w nocy, a w sobotę zdążył i odpocząć, i zrobić sobie zakupy. Mówicie o ograniczaniu wolności, skoro tak, to dawno nas ograniczono, bo urzędy itp. od dawna są pozamykane w weekendy, a może ja chcę załatwić sprawy urzędowe w niedzielę? Bo tylko wtedy mam czas? Dlaczego mi się tego zabrania?! Dlaczego się mnie ogranicza i zmusza do załatwiania takich spraw w tygodniu? Skandal! Dlaczego moją paczkę wysyła się po weekendzie? Dlaczego muszę czekać dodatkowe dwa dni na moją własność? Kto taki mądry? Dlaczego, będąc turystką, nie mogę w niedzielę skorzystać z informacji turystycznej (wszędzie, gdzie do tej pory byłam, w niedziele były zamknięte), z jakiej racji ogranicza się mnie w taki sposób?
Mi te dwie niedziele w ciągu całego miesiąca różnicy nie robią, o ograniczaniu wolności można mówić wiele, nie tylko w kwestii sklepów. Wiem, że niektórzy są do reszty oburzeni, ale chociaż sierot z siebie nie róbcie...
Sensowna wypowiedź. To teraz czekamy na minusy :D
Dlaczego coś co nie nosi znamion czynu zabronionego, nie zagraża zdrowiu, nie zagraża życiu jest zabronione? 😂
Może dlatego, że do urzędu w przeciwieństwie do sklepu idzie się raz na jakiś czas, a jeść trzeba częściej. Skoro na urzędy masz czas tylko w niedziele, to kiedy masz na zakupy? Nie będziesz jadał, skoro w niedziele będą sklepy zamknięte, a tylko wtedy masz czas?
Teraz to 2 niedziele, potem 4. Teraz jak to jest tylko 2 niedziele, to znajoma ma straty na 1,5k za dzień, z czego tylko połowę odbije. Studentka ma z 100zł. Dla nich to już problem.
Jeśli nie podoba ci się, ze urzędy są otwarte tylko od pon do pt i czasem w soboty, kiedy ty nie masz pracy, to czemu wybrałeś taki zawód? I jak często chodzisz po tych urzędach?
Co do paczki- w większości sa to firmy prywatne- ich sprawa jak załatwiają sobie czas pracy i klientów, nikt ci nie każe zamawiać przez taką firme. Poczta polska jest spółką akcyjną.
Nie wiem jak w innych miastach, ale w Katowicach, Warszawie i Krakowie informacje są otwarte. Np. w Katowicach od chyba 9 do 13.
Wiec teraz ja mam pytania: Czemu pani na kasie w kinie musi pracować, a ta w sklepie nie?! To skandal. Czemu nie ma zakazów jeżdżenia dla taksówkarzy? Przzecież nie dość, ze oni też maja rodziny, to jeszcze przez to ze jeżdżą jest większy ruch i inni więcej spędzają więcej czasu na ulicy niż mogli by!
Moja mama pracowała do tej pory od poniedziałku do niedzieli, miała co trzecią niedzielę wolną, więc ogarnięcie czasu w tygodniu do urzędu było TROCHĘ ciężkie. Mój ojciec pracuje od poniedziałku do soboty od 6 do 17, to samo.
Ludziom przed pięćdziesiątka nie jest tak łatwo znaleźć nową pracę, zwłaszcza w mieście liczącym niewiele ponad 3tys mieszańców.
Ale jeśli tak bardzo lubicie argument "nie podoba się, to zmień pracę", to czemu nie mówicie tego studentom? Nie podoba się wolna niedziela, to idź do pracy w kawiarni, kinie, restauracji itd. Skoro waszym zdaniem osoba +/- 50 lat może sobie ot tak zmienić pracę, jak coś nie pasuje, to student tym bardziej. Nie podoba się to, że kina, restauracje itp. są otwarte, to nikt nie zabrania protestować, walczcie o wolną niedzielę dla wszystkich, ja i tak nie chodzę w niedzielę w takie miejsca, więc mi to rybka, a wy będziecie szczęśliwi, że jest sprawiedliwie.
Ośrodek zdrowia w moim mieście jest zamknięty w weekendy, w szpitalu, w którym miałam praktyki przez rok, lekarze się zmieniali w dyżurach, by co drugi weekend mieć wolny, bo nie pracowali wszyscy na raz. Fizjoterapeuci i fizykoterapeuci (czyli osoby odpowiedzialne za rehabilitacje i sprzęty specjalistyczne do leczenia ludzi, typu światłolecznictwo, lasery, prądy itd) mieli weekendy wolne. Strażacy w tym samym mieście mają dyżur 24h, potem kolejne 24h wolne.
Poza tym uważam, że porównywanie sprzedaży chleba do ratowania zdrowia i życia ludzkiego jest co najmniej komiczne. Wiadomo przecież, że jak ktoś będzie miał zawał, udar krwotoczny czy niedokrwienny, wypadek, to kwestia życia lub śmierci. Chociaż nawet w szpitalu nie zawsze chcą pomóc, mój chłopak dwa lata temu dość poważnie się poparzył w majówkę, rana zaczęła się babrać i coś zaczynało się z niej sączyć, babka z SORu kazała mu czekać do poniedziałku i iść do rodzinnego. Potem okazało się, że rana była zakażona, czego można było uniknąć, gdyby nie babka z SORu.
Halo ale tu nie chodzi o to, że ktoś umrze z głodu. Chodzi o wolność wyboru, wolność decydowania o sobie i wolność wydawania swoich pieniędzy tak jak się chce i kiedy się chce. I żadne jednostkowe przykłady nie mają tu nic do rzeczy. Mylisz pojęcia - jeżeli rząd chciał koniecznie poprawić jakość życia kasjerek, wystarczyło do kodeksu pracy wpisać ograniczenie możliwości pracy w niedzielę do np dwóch w miesiącu. I tyle, każda kasjerka miałaby 2 wolne niedziele w miesiącu bez państwowych zakazów ingerujacych w rynek i wolność każdego obywatela.
Uwielbiam ten tekst "nie podoba się, to zmień pracę". Jakim debilem trzeba być, żeby tak mówić:D. Zastanówcie się czasami 5 razy, zanim następnym razem palniecie takim frazesem;)
Arszenik, dlaczego? Czyżby był przymus pracy w jednym miejscu? A może 50% stopy bezrobocia?
To jest ograniczanie wolności, ale nie dla klientów, tylko dla pracowników. Zrozumcie to w końcu. Zrozumcie też, że pracujecie po to, żeby zarobić. Nikt Wam również nie przykładał broni do skroni i nie kazał Wam pracować w handlu. Na każdej rozmowie kwalifikacyjnej jest mowa o tym, że decydując się na pracę w handlu wyrażacie zgodę na pracę w weekendy, w tym w niedziele. Skoro wyraziliście na to zgodę, to nie macie najmniejszego prawa wymagać od innych zmiany przepisów, bo to była wyłącznie Wasza decyzja. Każecie innych ludzie przez własny brak zaradności. Nie umiecie zadbać o własny interes, to wymuszacie zmianę prawa i w ten sposób wszyscy na tym ucierpią. Ucierpią klienci, ucierpi państwo i nasza gospodarka, ucierpią właściciele firm i w końcu sami pracownicy. Ci sami, którzy tak się bili o tą "dobrą zmianę". Są ludzie, którzy chcą pracować w weekend. Dlaczego przez własną niezaradność odbieracie innym ich pensje? Handel to ogromna gałąź, w której jest miejsce dla tysięcy studentów. Gdy się im odbierze możliwość pracy w handlu, to się zwyczajnie zrobi ciasno na rynku dla studentów. Ale nie tylko studenci potracą swoje pensje. Zostaną zwolnieni również inni pracownicy, na których nie będzie stać pracodawcy. Ale Wy tego nie widzicie. Wy widzicie wyłącznie siebie i swoją wygodę.
@Arszenik, a co jest głupiego w tym sformułowaniu? Kto Ci każe pracować w danej firmie? Pracowałam w jednym miejscu, nie podobało mi się tam, więc zmieniłam pracę. Znalazłam drugą, tam również nie podobały mi się warunki, więc i stamtąd odeszłam. Teraz pracuję w miejscu, które mnie satysfakcjonuje. Da się? Co za problem zmienić pracę, skoro tak Ci się ona nie podoba? Ja i tysiące innych ludzi jesteśmy żywymi dowodami, że zmiana pracy jest możliwa. Nikt nie jest przykuty łańcuchami do jednego pracodawcy. Wystarczy odrobina chęci i zaradności. Jeśli tego nie masz, to to jest wyłącznie Twój problem. I jeśli wysłanie CV jest dla Ciebie takim problem, to naprawdę Ci współczuję.
Gwynbleidd nie gorączkuj się tak, bo jak już wcześniej napisałam, pracuję jako kierownik regionalny, więc pracuję kiedy chcę, czasami w niedzielę też się zdarzy - tylko i wyłącznie z mojej własnej woli. Ty się o moją pracę nie martw, zajmij się sobą:D. Ja pisałam ogólnie - o osobach, które chciałyby te pieprzone 2 weekendy w miesiącu spędzić z rodziną, a nie obsługując niezorganizowanych ludzi, którzy nie potrafią przez 6 dni tygodnia zaopatrzyć się na weekend. I nie mów mi, że pracę można ot tak zmienić. Wyobraź sobie, że masz ponad 50 lat, całe życie pracujesz w jednym miejscu, nie masz wykształcenia - gdzie się zatrudnisz jak nie w sklepie, barze czy innej cukierni. Jeszcze masz coś do powiedzenia?
Arszenik, nie wiem czy zauważyłaś, ale ci twoi przykładowi 50latkowie, którzy mogą zatrudnić się tylko w barze i cukierni, nadal będą "obsługiwać niezorganizowanych ludzi" w niedziele, zamiast "spędzać czas z rodziną". Ich #dobrazmiana nie obejmuje.
Przykładowi 50latkowie mogli również próbować się wykształcić wcześniej, albo teraz pójść na jakieś kursy i poprawić swój byt.
I znowu to napiszę - gdyby rządowi tak na serduszku leżało dobro kasjerów, można było wprowadzić zakaz pracy więcej niż 2 niedziele w miesiącu, bardziej by pomogło twoim przykładowym 50latkom z barów i cukierni niż obecny zakaz handlu.
Nie rozumiem dlaczego dzień przed i dzień po jakimś wolnym pojedynczym dniu (Wszystkich Świętych, 11 lisropada, czy choćby wolna niedziela) masie ludzi odwala i biegną masowo do sklepów, żeby zrobić tygodniowe zakupy.
Ja pierniczę, to jest JEDEN DZIEŃ. Większość i tak by mogła go bez najmniejszego problemu przeżyć z tym, co już ma w domu, a w razie W są przecież pootwierane stacje benzynowe czy Żabki. Nie daj Boże zabraknie mi czegoś do obiadu dzień przed wolnym, to mam spokojnie przynajmniej z pół godziny z życia, bo w sklepie kolejki jak za PRLu, z tą różnicą, że większość ma zakupy wystarczające na tydzień. :/
No właśnie Żabki i Freshe są pozamykane, przynajmniej u mnie - a do najbliższej stacji paliw jest kilka km. A mieszkam w dużym mieście.
A pomyślałaś o tym, że te osoby, które spotykasz dzień przed np. niehandlową niedzielą to są osoby, które normalnie zrobiłyby zakupy w niedziele? Może w tygodniu nie mają czasu, bo pracują? A jak ktoś im zabrania robienia zakupów w niedziele to muszą jakoś się uwinąć i iść do tego marketu w sobotę. Stąd kolejki jak za PRLu. A to, że robią zakupy na tydzień do przodu, właśnie może świadczyć o tym, że normalnie w tygodniu nie mają czasu i robią raz na tydzień duże zakupy.
Jeszcze przed niedzielą, to rozumiem, ale takie tłumy są przed KAŻDYM dniem wolnym. Kojarzę wiele sąsiadów z widzenia, widzę ich w sklepie bardzo często, a i tak przed wolnym robią gigantyczne zakupy nie wiadomo po co.
gitarzystka niektórzy mają tak, że w takie "jednodniowe święta" zapraszają rodzinę, a jeszcze inni się motywują i dzień przed wolnym robią te tygodniowe zakupy, które normalnie zrobiliby w niedziele.