#5JsDw
Msza dopiero się zaczynała, więc mieliśmy jeszcze trochę czasu, aby się przygotować. Pojechaliśmy więc do mnie, założyliśmy jakieś stare marynarki, ciemne okulary i wzięliśmy jakieś pistolety na kulki z dzieciństwa. Mieliśmy udawać mafię, która zatrzymuje państwa młodych i żąda okupu. Zatrzymaliśmy się samochodem jakieś 2 km od kościoła i czekaliśmy aż nadjadą młodzi. W końcu dostrzegliśmy, że jedzie kilka samochodów i autobus. Więc czas przystąpić do dzieła. Wyjechaliśmy samochodem na środek drogi, kolega rzucił petardę dla efektu, lecimy w kierunku pierwszego samochodu... i co się okazało?
Że owszem ludzie wracają z kościoła, ale nie było to wesele, a pogrzeb. Ślub owszem był w tym dniu, ale dwie godziny wcześniej. Zwinęliśmy się tak szybko jak tylko się dało i pojechaliśmy... Teraz w naszej kochanej wsi wszyscy mają z nas niezłą bekę.
Najgorzej, że flaszki nie dostaliście. :(
Złożyli by kondolencje i na stypę by się załapali :D
Hahahaha Mistrze :D
Jakie to sympatyczne, że tak się dobrze znacie i bawicie w tej wsi :) No, poza opisana sytuacją :D
Od razu wiedziałam, że będzie chodziło o pogrzeb, a nie ślub. Xd
Ostatnio było podobne ??
Skąd wiedziałam, że to będzie pogrzeb? :D
Wiedziałam że tak będzie ?
Teraz mam dylemat, śmiać się, czy płakać? :D
Haha wiedziałam!