Nie mam żadnych znajomych, koleżanek, nikogo. Odkąd mam chłopaka (kilka lat) nie mam życia towarzyskiego. On nie jest tego powodem, po prostu jak tylko kogoś sobie znajduję, to wszystkie znajomości się urywają. Mogę stawać na rzęsach organizując spotkania, pomagając, będąc miła, a i tak zostanę olana. Nie wiem, znalezienie sobie kogoś od razu przekreśla taka osobę? Coś to zmienia? Dlaczego? Wiem, że nie jestem typem ekstrawertyka, ale podobno ludzie mnie lubią. Taki typ nieśmiałej babki. Więc dlaczego nagle zarówno ze strony mężczyzn, jak i kobiet pojawia się niechęć i jestem sama, mimo że kiedyś, dawno temu miałam zgraną paczkę wręcz przyjaciół? Nie da się nawiązać też nowych kontaktów. Wspominasz, że masz kogoś i nagle BRAK CZASU. No i głową muru nie przebijesz, za którymś razem przestałam nawet wychodzić sama, żeby coś porobić. Bo jeszcze z kimś będę musiała gadać, a potem będzie znowu rozczarowanie.
Dzięki takiemu podejściu jestem 26-letnią kobietą, która jak nie idzie do pracy (obecnie praca zdalna), a chłopaka nie ma w domu, to zapomina jak się mówi.
Dodaj anonimowe wyznanie
To nie wina chłopaka, to dorosłość. Wszyscy znajomi mają swoje życia, swoje rodziny, swoje prace, swoje problemy i niekoniecznie mogą chcieć utrzymywać znajomości.
Też mam znajomych, którzy mają pracę, rodzinę a mam z nimi kontakt.
Pełno osób ma swoje życie, prace i rodziny, nie widzę, aby z tego powodu nie utrzymywali znajomości. Wymówka.
PaniPanda, zgadzam się. Jak komuś naprawdę zależy, to podtrzyma kontakt.
U mnie powodem był fakt, że imprezowe koleżanki nie czuły się tak,, wolne" w mojej obecności. Wiecie, zawsze ten facet gdzieś z dala kontroluje co jego dziewczyna robi na mieście (pisząc do niej co jakiś czas, żeby się upewnić, że jest w dobrym stanie i nic jej się nie stało). Może zajęta koleżanka nie jest już tak otwarta na znajomości z przystojnymi grupkami mężczyzn na mieście. Robi się zbyt,, poważna"? Nie wiem, na szczęście teraz wszystkie koleżanki kogoś mają i nie mam już tego problemu. :)
A może to z tobą jest coś nie tak? Albo nie lubią twojego chłopaka, a ty go targasz na siłę na każde spotkanie.
Jeśli wydaje Ci się, że z wszystkimi innymi jest coś nie tak, to najprawdopodobniej problem leży gdzieś w Tobie. Ludzie mają znajomych, nawet po ślubie i dzieciach.
Moje towarzystwo i charakter na dłuższą metę jest w stanie tolerować chyba tylko mój facet i rodzina, więc trochę rozumiem co czujesz. Na początku, gdy straciłam wszystkie szkolne przyjaźnie byłam bardzo samotna, jednak.z czasem da się to polubić. Z wiekiem zrozumiałam, że ludzie przychodzą i odchodzą, więc zamiast przejmować się nimi, skupilam się na sobie i swoim życiu. Przyjaźnie to raczej dodatek, do którego przestałam się przywiązywać
Problem leży we mnie, nigdzie nie napisałam, że jest inaczej :)
Nie masz przyjaciół, jeśli nazywasz przyjaźń dodatkiem. Po prostu jej nie doświadczyłaś.
Owszem nie mam JUŻ, co nie oznacza, że nie miałam ich kiedyś. Jednak nasze drogi się rozeszły, a dla osoby raczej introwertycznej przyjaźń nie jest potrzebną do życia wartością.
Introwertyzm nie ma nic wspólnego z tym, że nie umiesz nawiązać przyjaźni i wcale nie oznacza, że introwertycy przyjaźni nie potrzebują.
Umiem nawiązać przyjaźnie, robiłam to przez całe dzieciństwo i lata szkoły. To, że nie chce ich teraz, wcale nie znaczy, że jestem jakaś spaczona emocjonalnie ;)
PS. Od tego się nie umiera i można mieć super życie.
Jaki był największy cud Jezusa? Posiadał 12 znajomych w wieku 33 lat.
Może gadasz tylko o swoich chłopaku
Po tylu latach to raczej się już chyba przestaje.
Tak jest w dorosłości. Kiedyś wychodziłam codziennie, co chwilę z kimś innym. Teraz mam męża, 3 przyjaciółki i ich mężów. I widujemy się raz na kilka tygodni a nawet miesięcy . Żeby nie telefony to nie wiem co u nich nawet
Nie wierzę, że znajomi tak się zaczęli zachowywać, bo kogoś masz. Prędzej coś się jednak w Twoim zachowaniu zmienia, tylko Ty tego nie zauważasz. Może wszędzie i zawsze chcesz go ze sobą zabierać, a znajomi go nie lubią/po prostu nie mają ochoty zawsze z nim siedzieć. Albo ciągle o nim gadasz? Powodów może być mnóstwo.
Może nie tyle nie masz znajomych, co zainteresowań? Jeśli spotykaliście się tylko poimprezowac, to jako zajęta i wierna osoba nie jesteś już atrakcyjna. Jeśli lubiliscie np. wspólne wyjazdy i zwiedzanie różnych atrakcji turystycznych, to takie odcięcie od wspólnego planowania następnego wyjazdu byłoby dziwne. Następny lewel - pojawiają się dzieci i zaczynają spotkania z osobami z przychówkiem w zbliżonym wieku.
Znalazłam sobie chłopa, zrobiłam sobie z nim dziecko i podobnie jak autorka zostałam bez znajomych. Wróć! Znajomych mam, tylko oni czasu dla mnie nie mają. Dla mnie to lekcja życia, jak nie dobierać znajomych i przyjaciół.