#5YlhM

Moja babcia to bardzo poczciwa kobita. Urodziła się w przeddzień II wojny św., którą - jak sama przyznaje - najwyraźniej wywołała. Przepracowała w górniczej garkuchni połowę żywota (i wyniosła stamtąd kopę rubasznych, kopalnianych dowcipów, którymi dzieli się z rodziną do dziś). W przeddzień wprowadzenia stanu wojennego opijała z dziadkiem rocznicę ślubu tak hucznie, że żadne z nich nie zwróciło uwagi na to, że rocznica dawno minęła (z poprawinami włącznie), a gdy po kolejnym z bimbrowych klinów zebrali manele, by wrócić do mieszkania, to bohaterka mojej opowieści na widok czołgu jadącego ulicą grubo po godzinie milicyjnej, z humorem zawołała "Patrzaj, Adam, żółwia nam z oczka ukradli" na całą dzielnicę, aż bramy drżały.
Babcia mogłaby też, do tego wszystkiego, przybić żółwika z Terencjuszem, bo jej też "nic co ludzkie, nie jest obce", a ilekroć coś powie, to nie ma członka we wsi. Według opinii rodziny, odziedziczyłam po niej tę umiejętność.

Jako że babcia jest rówieśniczką hitlerowskiej masakry, to swoje lata już ma, przez co mieszka w naszym domu i obdarowuje wszystkich swoimi mądrościami, najczęściej w najmniej spodziewanym momencie.

Pewnego dnia zaprosiłam mojego ówczesnego chłopa z rodzicami na obiad, by lody przełamać. Niedoszli teściowie - kulturalni, naukowcy, literaci, z lekkiej wagi kijami w dolnych partiach ciała. Po najedzeniu i napojeniu moje własne ciało "się odezwało", więc pognałam tam, gdzie nawet król piechotą, wiecie. Wracam "ulżona" do stołu, a po mnie do toalety wchodzi babcia. Wychodzi po chwili i przerywa kulturalną rozmowę przy stole, mierząc we mnie słowami: "Aleś mi siodełko wygrzała. Klapa przyjemnie cieplutka".
Nie należę do osób wstydliwych, ale chciałam mieć w tamtej chwili dźwignię przy stole, która posłałaby mnie głęboko pod podłogę, żebym i ja - choćby z Belzebubem - mogła przybić gada. Do tego wszystkiego, po godzinie męczarni w towarzystwie, już przy kieliszku (babcinego, swoją drogą, bimberku z pigwy), niedoszły teść wstał od stołu i powiedział: "Zmierzam na tron. Siodełko już wygrzane?".

Teściowie i narzeczony już - co prawda - niedoszli, ale lody zostały przełamane, a nawet roztopione, i przyjaźnimy się do dziś. A babcia, jak zawsze, przoduje humorem.
ProstowOczy Odpowiedz

cóż, ciesz się, że nie skomentowała nic odnośnie ewentualnych zapachów ;)

crimsoneye

Właśnie myślałam, że babcia wejdzie i rzuci tekstem "ło wnusiu, aleś komorę gazową zrobiła, hitlerowcy by się nie powstydzili!".
Autorka tak budowała postać babci, że na coś takiego liczyłam...

PlastelinowyKubeczek

Dokładnie, aż nieco się zawiodłam :DD

TrudnaNazwa Odpowiedz

Jak dla mnie to trochę przerost formy nad treścią, ale historia pozytywna

Perseusz

Oh, zdecydowanie

kotpiotrka

Fabuła jak z "chwili dla ciebie" 😂

nata Odpowiedz

Nic spektakularnego. Ciężko się czytało.

Szeherezada1 Odpowiedz

Świetna babcia :) Moja też była udana, bardzo często przekręcała różne słowa np. kiedyś powiedziała, że Kaczyńskim chcą zrobić eksmisję zamiast ekshumacje. Jedną piosenkarkę nazwała zrozumiałą dziwą zamiast diwą :D Ale i tak najlepszą akcję miała z pomadką. Chciała nawilżyć usta, ale stwierdziła, że to mazidło jest dziwne, więc poprosiła mnie o pomoc. Wzięłam przedmiot do ręki, patrzę i widzę mały, biurowy klej w sztyfcie :D

Katexx Odpowiedz

Kochana babunia, chętnie bym się z nią tego bimberku napoiła 😂😂

StairwayToMyHeart Odpowiedz

Gwara przeplatana z mataforami, językiem potocznym i zbędnymi porównaniami tylko po to, żeby wspomnieć o ciepłej desce...

axm3 Odpowiedz

Sprawia wrażenie na siłę śmiesznego.

Poziomkowa Odpowiedz

W sensie... Co? O.o co to za wstyd skoro będąc kobietą deskę mogłaś nagrzać nawet robiąc po prostu siku.

baurip Odpowiedz

Czytam to wyznanie trzeci raz i dalej nie rozumiem dlaczego babcia miała wywołać tą wojnę...

CzarnyKisiel Odpowiedz

Napisz jakieś opowieści babci z czasów wojny 😊

Dodaj anonimowe wyznanie