#69ipC

Odkąd skończyłam 14 lat, zaczęłam interesować się sztuką tatuażu. Te malunki na skórze i uśmiechnięci, wyluzowani tatuażyści robiły na nastoletniej mnie ogromne wrażenie. A że, mówiąc skromnie, talentu plastycznego Bozia nie poskąpiła, ustanowiłam sobie cel - nauczyć się zawodu i mieć swój zakład. Skrupulatnie ćwiczyłam styl, dziarałam markerem dzieciaki z klasy, a potem się cieszyłam widząc, że obrazki się podobają. Siebie też potrafiłam na lekcji pobazgrać, że niby mam rękaw (rękę całą pokrytą w harmonijnym wzorze). Oczywiście, błagałam wtedy rodziców o zgodę na prawdziwy. Wiadomo, gimnazjalistce nie pozwolą ani na wymarzone kolczyki na twarzy, ani na tatuaż.

Po latach nadeszła chwila, w której postanowiłam nareszcie dać upust fantazji o tatuażu. Śliczny znak, który będzie coś ważnego dla mnie symbolizował, na przedramieniu. Umówiłam się z tatuażystą, obgadaliśmy szczegóły - to lecimy!
Wróciłam do domu. Na wejściu dostałam ogromnym fochem ze strony ojca, który nienawidzi rysowania po skórze nawet długopisem, a co dopiero igłą. Nie odzywa się, a jak już to burczy. Nie może w ogóle na mnie patrzeć. Zrobił mi wykład, że to obrzydliwe, permanentne i że zrobiłam mu na złość, nie dając mi dojść do słowa.

Byłoby to zrozumiałe, gdybym nie kończyła w przyszłym roku dwudziestu trzech lat, a on doskonale wiedział, że jego córeczka idzie w tym kierunku od dawna. Cóż... pozostaje mi nic innego jak przeczekać ten czas, aż ojcu przejdzie. Wiecie co było najgorsze w robieniu tego tatuażu? To, że musiałam wybrać między swoim szczęściem i spełnianiem marzeń a jego chwilowym byciem miłym. Nie ma co ukrywać, już dawno temu spadłam w jego oczach na dalszy plan. Ale cieszę się z ozdoby, która dodaje mi otuchy w tym całym zamieszaniu. Może i tatinek nigdy nie zrozumie mojej pasji (bo to przecież dziwne, a to, co dziwne jest złe), ale uznałam, że najwyższy czas robić coś tylko dla siebie.
Story Odpowiedz

Twoje ciało - twoja sprawa. Jeżeli ci się podobają tatuaże i świetnie się z nimi czujesz to czemu miałabyś ich nie mieć :>

Akerta Odpowiedz

O, następny rodzic, który jest wielce nie zadowolony z tatuażu swojego dziecka. Dla mnie jest to głupota. Osoby robiące sobie tatuaż sa pelnoletnie (w wiekszosci) i rodzicowi nie powinno być nic do tego. Mój ojciec zabrania mi tego kategorycznie. Za późno, tato!

Akerta

Niezadowolony*

xyRon

O ty gnoju niewdzięczny. Oddawaj kasiorę co wydałem na wychowanie (plus odsetki)!

Akerta

Dobrze tato :(

Corselius

W takim razie kiedy planujesz się wyprowadzić? Skoro jesteś taką samodzielną osobą?

Akerta

A jestem samodzielną osobą? Po czym to wywnioskowales?

Luuuuuuzik

Bo skoro masz ten tatutaz/tatuaze, to ewidentnie czujesz sie na tyle dorosły by je zrobic, no chyba ze to tylko dziecinna fanaberia, a w takim przypadku wybacz. No, ale zakladajac ze jestes dorosły, to robienie tatuazu, to w pewnym sensie manifestacja tego. Patrzac z logicznego punktu widzenia, gdybys nie czul sie samodzielny, to nie zrobił bys sobie tych tatuazy. A skoro dalej zyjesz z rodzicami< tak zakladam skoro na pytanie Corseliusa nie odpowiedziałes, ze mieszkasz sam, a to ze nie mowiles iz jestes samodzielny, a widzisz tym stwierdzeniem sam sobie zaprzeczasz> to rodzi sie pytanie, czy tatuaze zrobiłes dla siebie czy moze dlatego ze chciales zirytowac swojego tate?

Sobra

Luzik, cos widze ze nie jestes za bardzo wyluzowany...przeciez mogl zrobic sobie tatuaz dla siebie i dalej mieszkac z rodzicami. Przeciez tatuaz nie musi byc odznaką samodzielnosci i po jego zrobieniu nie trzeba sie wyprowadzac zeby cos udowodnic.

Luuuuuuzik

Sobra Jakos nie wierze, ze zrobil tatuaze tylko dlatego, bo ,,je lubi''. Ale skoro juz je zrobił i byl na taki krok wystarczajaco ,,dorosły'', to dlaczego dalej mieszka z rodzicami? Widze, ze Corselisa minusuja same dzieci, ktore mysla ze skoro sa ,,tacy dojrzali'' to wszystko moga robic i wszystko sie im nalezy. Otóz nie, nie na tym polega dorosłosc. Zreszta załoze sie, ze tatuaze zrobil z kieszonkowego od rodziców.

Sobra

A ja mysle ze mogl sobie zrobic tatuaze tylko dlatego ze "je lubi". Poza tym nie musial zaplacic kieszonkowym od rodzicow poeniadze mogl zarobic np. pracujac w wakacje albo odkladajac kase ktora dostal np. na urodziny.

Ajaxior Odpowiedz

Ja sobie zrobiłam maleńki nad kostką. Chyba miałam wtedy 21 lat, może 22. Tata zauważył go po dwóch tygodniach.
- A co ty tam masz na tej nodze?
- Tatuaż.
- No wiesz co, ty to jednak głupia jesteś...
Nie skomentowałam i temat się urwał. :) Uff.

lonelyday Odpowiedz

Oj, jak ja dobrze to znam. :)
Słusznie, w końcu tak naprawdę nikomu krzywdy przez to nie zrobiłaś.

Halusia Odpowiedz

Ha! Ja przez prawie rok ukrywalam swój tatuaż przed ojcem (a miałam 24 lata ;)). Dopiero pół roku po wyprowadzeniu się od niego przydybał mnie w sklepie z odsłoniętą dziarą. Trochę się zirytował.

Ostatnio siedzi przy mnie, patrzy na tatuaż i stwierdza, że ładne to to mam, ale po drugiej stronie też by się przydał tatuaż.
Byłam w głębokim szoku :D

DziuraweSkarpety Odpowiedz

Serio niektórzy są dziwni. Tatuaż o ile nie zajmuje 3/4 powierzchni ciała lub nie znajduje się na twarzy jest spoko. Nie odzywać się lub złością na kogoś bo się podziabal? Głupie

Poroniec

A ja uważam, że tatuaże zajmujące 3/4 powierzchni ciała czy te znajdujące się na twarzy również są 'spoko'. W końcu jeżeli ktoś chce? Ma pieniądze? Jest pełnoletni? To jego wolna wola. W końcu nikogo tym nie krzywdzi i robi ze swoim ciałem to co chce. I ma do tego prawo, więc oczywiście, może Ci się to nie podobać, ale po co wyznaczać, jakieś ramy co jest 'spoko' a co nie? Jedni sobie tatuują całe ciało inni robią skromne, pojedyncze tatuaże.

DziuraweSkarpety

Poroniec@ oczywiście sa "spoko" ale tak dużo tatuaży lub tatuaże w tak widocznym miejscu jak twarz mogą sprawiać problemy. Takie mamy społeczeństwo i niestety szybko się to nie zmieni. Ktoś z tatuażem na twarzy będzie miał wśród tłumu łatkę przestępcy lub conajmniej dziwaka a żaden rodzic nie chce by jego dziecko było tak postrzegane. Wtedy złość rodziców jestem w stanie zrozumieć w przypadku ładnego rysunku na ręce lub plaecach nie ma powodu do awantury. Tak jak mówisz krzywdy Tym nikomu nie zrobił więc luz.

Poroniec

Mogą oczywiście, że mogą stworzyć problemy. Jak wszystko. Wystarczy być obcokrajowcem w nieodpowiedniej dzielnicy i już można mieć problemy. Można mieć inne poglądy i już można mieć problemy, akurat tatuaże to najmniejszy problem. Jedyny faktycznie, dość znaczący problem to problem ze znalezieniem pracy kiedy tatuaż jest w widocznym miejscu, ale na szczęście czasy się zmieniają.
O złości rodziców można tak mówić w różnym kontekście, chociażby kiedy rodzic sobie 'wymarzy', że jego dziecko będzie sławnym lekarzem z żoną i dziećmi a okazuje się, że jest gejem a do tego artystą. Wtedy jeżeli rodzice nie są wyrozumiali i żyją w sztywnych ramach też będą źli. Wszystko zależy od podejścia.
A jeżeli ktoś czegoś naprawdę chce to ma gdzieś nawet zdanie rodziców. W końcu nikt nie przeżyje życia za nas.

Mayoko Odpowiedz

Mam kochającą, ale tak nietolerancyjną rodzinę, ze już widzę ten zamęt jak na studiach zrobię sobie tatuaż ( pieniadze juz odłożone, wzór w połowie zaplanowany) Tata mówi wprost, ze dla niego jest to okropne, mamy zdania aż tak nie znam, chociaż też pewnie zachwycona nie będzie. Ale nikt za nas zycia nie przezyje. Człowiek by zwariował jakby non stop był przyzwoity i szedł za wzorcami.

Gro9

Przecież idziesz za wzorcami, tymi najbardziej utartymi i sztampowymi - "zrobię sobie tatuaż, będę buntownikiem i będę cool"... Czasami mnie śmieszy jak dzisiejsza młodzież na siłę stara się być "niestandardowa" "alternatywna" "niemainstreamowa".... a wszystko pod dokłądne wytyczne popkultury tworzonej przez firmy i korporacje....
A autorka - która się uważa za jakże dorosłą.... w wieku 22 lat mieszka u rodziców i tatuaż zrobiłą za ICH pieniądze... bo jakby sama zarabiała to by i sama mieszkała...

onestag

Gro9, ale chrzanisz. Mieszkam z rodzicami i od 3 lat pracuję, czy to znaczy, że jestem niedojrzała? Od kiedy mieszkanie samemu stanowi dowód dorosłości? Może jest jedynaczką i mieszkanie/dom zostanie jej przepisany, a może pracuje i mieszkając z rodzicami ma większą szansę odłożyć na coś swojego. Naprawdę, Twoje wysnute z nieba wnioski są komiczne.

HenrykGarncarz

Tak, bo ludzie dzielą sie na 2 kategorie:
1. nie zarabiających ani grosza, bez żadnych oszczędności i wpełni wykorzystujących rodziców
2. zarabiających na tyle żeby się utrzymać, całkowicie samodzielnych, z pełnym kontem
Co do wzorców - o nie, laska ma własne zdanie, nie żyje pod dyktando rodziców i robi z własnym ciałem co uważa za stosowne. Jest na siłe "niestandardowa". No serio?

xyRon

@onestag Praca to nie jest wyznacznik samodzielności,, czy dorosłości. Mieszkasz z rodzicami, więc nie masz blade pojęcia co to znaczy utrzymywać się samej. Rachunków nie płacisz, jedzenia nie kupujesz, a kasę masz tylko na własne zachcianki, albo żeby "odkładać". Tak sobie wyobrażasz dorosłość? Na garnuszku u mamusi?

kg2112

Gro9 a nie przyszła Ci czasem do głowy taka zupełnie szalona myśl,że ktoś robi sobie tatuaż bo mu się to podoba a nie po to żeby być "cool i super buntownikiem"? Mam ponad 30 lat, tatuaże i taką liczbę kolczyków, która znacznie odbiega od utartych norm. Zrobiłam je dla siebie, bo mi się to podoba, a nie żeby komuś coś pokazywać czy tez ze wskazań popkultury. I nosze je nadal i nie zamierzam ani zakrywać tatuaży ani wyciągać kolczyków mimo, iż do młodzieży dawno nie należę.

onestag

xyRon, znamy się czy zaszufladkowałeś mnie po jednym zdaniu o mieszkaniu z rodzicami :)? A co jeśli, o zgrozo, płacę rachunki równomiernie z resztą rodziny? Co jeśli kupuję jedzenie będąc na zakupach tak samo jak moja "mamusia", u której na garnuszku siedzę? Jak możesz widzieć tylko czarne i białe, skoro gama kolorów jak i zachowań na świecie wychodzi poza te dwa utarte? Masz blade pojęcie o dojrzałości, skoro oceniasz ludzi w internecie po jednej krótkiej wypowiedzi :).

onestag

Jeszcze jedna refleksja mnie naszła. Załóżmy, czysto hipotetycznie, że ktoś "mieszka z rodzicami". Ale nie dopisze po tym zdaniu, że mieszka z Nimi dlatego, bo mają niskie emerytury/renty czy są niezdolni do pracy. Czyli mieszka z Nimi, żeby Im pomagać m.in finansowo, bo to na tym Gro9 i xyRon opieracie swoje wypowiedzi, kasa, rachunki, wynajem. Jednak nie, zapędziłam się, przecież według Was ta osoba ma blade pojęcie o dorosłości i samodzielnym życiu. Ot, śmieszność Waszego wąskiego pojmowania wyznaczników dojrzałego życia.

Mayoko

Za grzeczna jestem na buntownika ;) po prostu jest to jedno z moich marzeń, ponieważ od dziecka mi się to podoba i marzy. Juz od dawna mam w glowie wzór i im jestem starsza, tym bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, ze tak, chcę to zrobić.

Poza tym, @Gro9 nie masz podstaw twierdzić, ze autorka zrobila to za pieniądze rodziny, po drugie 22 lata to czas, kiedy dużo osób mieszka z rodzicami bo np studiują blisko, więc po co wydawać pieniadze na dodatkowe lokum? Nie rozumiem ludzi, którzy uważają mieszkanie z rodzicami jeszcze w dodatku w tak młodym wieku za coś złego. Przecież to żaden wstyd, ze się uczą. Ja w przyszlosci jak znajdę zawód i odłożę pieniądze mam plan zabrać rodziców na jakąś większą podróż, żeby sie odwdzięczyć za te wszystkie lata, ale wiem, ze póki będę sie uczyła, w większym lub mniejszym stopniu będę na ich rachunku, bo innej możliwości nie będzie. Jak tylko znajdę możliwość to wiadomo będę dorabiała.

LostInTheCrowd Odpowiedz

Moi rodzice również nie tolerują tatuaży czy kolczyków..na ich nieszczęście od 6klasy mam postanowienie o zrobieniu sb tatuażu i kolczyka w wardze.. (mam 16 lat, za kilka godzin 17. 4lata temu wybrałam wzór i miejsce na tatuaż, dalej chcę go zrobić) :)

AnonimowaAktorka Odpowiedz

Jemu i tak przejdzie, a najważniejsze jest to, że Ty jesteś szczęśliwa :)

Seriously Odpowiedz

Ja i mój ojciec jesteśmy umówieni na wizytę w salonie pod koniec lutego. Oboje robimy nasze pierwsze tatuaże. 😃

Zobacz więcej komentarzy (16)
Dodaj anonimowe wyznanie