#6OpBw
Pewnych wakacji mając lat 9 wyjechałem na kolonię. W dzień powrotu, w miejscu gdzie opiekunowie zrobili zrzut dzieci i z ulgą odetchnęli, odebrali mnie rodzice i postanowili przekazać mi smutną wiadomość.
- Twój królik się zabił - powiedzieli.
- Jak to zabił?! - krzyknąłem prawie ze łzami w oczach.
- No tata został sam w domu, nie umiał mu obciąć pazurów, królik chciał się podrapać i poderżnął sobie gardło.
Usłyszawszy te historie, nie pytałem o nic więcej. Wiedziałem, że mój tata od początku nie zgadzał się na królika, więc uwierzyłem, że mógł sobie nie radzić lub nie chciał się zajmować zwierzęciem.
Osiemnaście lat później przy jakiejś okazji zaczęła się taka rozmowa:
- O! Pamiętacie jak ten królik zaczął dostawać rui i przez to nas atakował?
- No pamiętamy, musiałeś go oddać wujkowi na wieś.
- Jak to na wieś?! - krzyknąłem - Przecież powiedzieliście mi, że sobie poderżnął gardło pazurem!
- Co? - odpowiedziała mama - Przecież wujek Staszek zabrał go na wieś i żył tam, aż zdechł ze starości.
Tak dowiedziałem się, że rodzice zamiast mi powiedzieć, że króliczek w spokoju i szczęściu dożyje starości z innymi króliczkami, woleli mi powiedzieć, że poderżnął sobie gardło, bo uznali, że tak będzie łatwiej poinformować mnie o tym, że nie może z nami zostać...
Lepiej tak niż jakby przywitali Cię kanapkami z pasztetem a potem poinformowali Z czego jest ??
Mój królik miał na imię Pasztet ?
ja myślę że on i tak poszedł na pasztet. Na wsi nie hoduje się mięsnych "króliczków" żeby sobie na nie popatrzeć ;)
Wypraszam sobie, ja mieszkam na wsi i wszystkie zwierzęta jakie trzymam z moim lubym są tylko i wyłącznie częścią rodziny, nie żadnym jedzeniem :)
Mam kilkanaście sztuk kur, 3 koguty i 1 królika. Kury trzymamy dla jaj, a królika trzymamy na dworze w specjalnie wybudowanym dla niego domku . I ani myślimy, by te zwierzątka zabić.
U rodziców na wsi przez wiele lat spacerowała sobie para szarych gąsek, dwie perliczki, stary kogut i miedzy nimi kicał sobie miniaturowy królik. Żadne z tych zwierząt nie zostało posiłkiem. Nawet całkiem spore stadko kurek żyło sobie spokojnie do starości bo ich zadaniem było wyłącznie znoszenie jajek. Wiec z tymi wiejskimi zwyczajami nie ma co przesadzać.
Pasyjka16 i ckkarmel aż mi się ciepło na serduszku zrobiło jak to przeczytałam <3
Może takie gospodarstwa też się zdarzają, ale jak rosół, to najlepszy z kury od babci :)
Okrutne znaleźli sobie wytłumaczenie...
Ktoś mi opowiadał też o takim króliku, co to miał być miniaturką. Ale jak podrósł i nalał pod kaloryferem, to myśleli, że kaloryfer pękł. Też od razu "dożył starości" podrzynając sobie gardło pazurem.
To jest nic. Gdy mialam 6 lat, nasze 2 kroliki (moj i brata) zostaly oddane rodzinie z ogrodem, gdy wyszlo na jaw, ze jestem silnie na nie uczulona i trafilam do szpitala. Gdy wyszlam, juz ich nie bylo.
10 lat pozniej mama przypadkiem powiedziala mi, ze dziadek przerobil oba kroliki na pasztet, ktorym mnie rowniez karmiono. Trauma spowodowana tym wyznaniem siedzi we mnie do dzis. Obecnie mam lat 27. Pozdrawiam :)
Współczuję.
Uwielbiam czytac anonimowe przed snem i śmiać sie do telefonu ??
Jak można tak okłamywać dziecko?
Moja znajoma miała dwa króliki. Już po imionach można było poznać ich przeznaczenie...
Moi rodzice oddali królika do zoo jak byłam na kolonii... Bo im w nocy hałasowal...
króliki, źle je wspominam ;p kuzynka miała kiedyś królika, Zuzę, też był takim wiejskim królikiem. trzymałam go na rękach, jednak coś go wystraszyło i zrobił wielki skok przez moje ramię. niestety, w 'locie' podrapała mi pazurami pół szyi ;p