#6TWJQ
Po kilku dniach poszukiwania znalazłem ten właściwy dla mnie, tani w utrzymaniu, na moje potrzeby idealny. Pojechałem razem z ojcem 70 km obejrzeć go i kupić, jeśli będzie w porządku. Wszystko poszło gładko, samochód był stary, ale raczej w dobrym stanie i po negocjacji ceny i podpisaniu umowy mogłem się już cieszyć z posiadania własnego pojazdu. Moja radość nie trwała zbyt długo. Już wracając do domu, samochód nagle skręcił w prawo, a ja straciłem panowanie nad nim. Hamowanie nic nie pomogło, bo byłem rozpędzony, a cały dzień padał deszcz i ulica była mokra.
Okazało się, że poprzedni właściciel nie dokręcił koła, koło odkręciło się, a ja rozbiłem swój samochód nie mając go dłużej niż 30 minut. Na szczęście wyszliśmy z tego bez poważniejszych obrażeń, ale pomyślcie, co by się mogło stać, jeśli zamiast w rów wjechał bym w drzewo lub w grupę ludzi stojących np. na przystanku.
Motodoradca opowiadal, jak gosc, ktory kupil nowe auto skasowal je przed salonem :D
Może przy drugim samochodzie pójdzie ci lepiej :D
A jeżeli nie to do" trzech razy sztuka"
@anonim77
Jak to Korwin mówi
'Do 27 razy sztuka' :D
Zdarza się :( szkoda samochodu ale jak napisałeś jest teź plus tej sytuacji ;)
ZDARZA SIĘ? Nie dokręcić koła? :O
@Hejapul77 zdarza się kupić wadliwy samochód
@muszedodackomentarz Gdzie pisze, że pojazd był wadliwy? Po prostu poprzedni właściciel z własnej głupoty nie dokręcił koła...
Mojemu bratu pewien "mechanik" nie dokręcił koła i odpadło w czasie jazdy. Jechał wtedy z siostrą, do babci. Koło odpadło na rondzie więc prędkość niska, ale gdyby odpadło następnego ranka w drodze do pracy na ekspresówce to pewnie nie miałbym brata. Dziś ja jeżdżę tym autem, szkody nie były poważne ale na geometrii zawieszenia wychodzi lekko skrzywiona belka.
Mam nadzieje, że nie dokrecil tego kola przez przypadek
Cholera, mój ojciec w tym roku sprzedał samochód gościowi ze starszym synem.