#6VSO5

Dorastając, w pewnym momencie odkryłam co tak naprawdę mnie ,,kręci''. Sikanie. Dawało mi uczucie podniecenia, radości, wolności, ciepła i mrowienia w żołądku i kręgosłupie. Więc kiedy tylko zostawałam sama, kiedy rodzice wyszli choć na godzinę z domu - oddawałam się swoim przyjemnościom. Sikając do wanny, do zlewu, na podłogę. Aż zaczęło mi być nudno - wtedy zaczęłam ,,popuszczać'' w bieliznę, potem coraz więcej w spodnie... i tak dalej. Finalnie zadowalałam się najbardziej ,,świecą'' na dywanie - ta pozycja rodem z WueFów - i robiąc prysznic na siebie, na wspomniany dywan, podłogę i nawet ścianę.

A potem mi przeszło. Moja fascynacja takim ,,relaksem'' minęła mi po dwóch latach. Stałam się doroślejsza, dojrzalsza, nie chciałam myśleć o tych żenujących wspomnieniach - na których na szczęście nikt mnie nie nakrył, zawsze zdążyłam posprzątać i zawsze wszystko powysychało, nic nie śmierdziało. Ale potem był czas, kiedy sobie przypomniałam o mojej zasikanej bieliźnie. Nie dawałam jej do prania, by nic się nie wydało. Wciskałam ją do szafy, z której korzystam może raz na rok, by wyjąć z niej materac na basen. I tak po tych dwóch latach sięgnęłam do tej szafy znajdując sztywne, wygniecione, uformowane w kulkę parę sztuk moich majteczek.

Nie wiedziałam co z nimi zrobić. Śmietnik? Odpada. Automat? Odpada. Spanikowałam. Spaliłam je we wannie, ogień gasząc wodą.
Zaslepiona Odpowiedz

Czasami przeraża mnie to, że ludzie w takich sytuacjach nie myślą... Przecież nawet mogłaś sama te majtki przeprać i nie byłoby problemu.

Duszyczka Odpowiedz

nie potrafie sobie wyobrazić że nasikalas na dywan i ścianę i rodzice nic nie zauważyli... jak moja piesek sikal na dywan jak byk szczeniakiem to czuć było w całym pokoju po paru razach. a wydaje mi się że twoich sikow było więcej niż małego psa

0700 Odpowiedz

Dosłownego ciepła.

Dodaj anonimowe wyznanie