#6VSO5
A potem mi przeszło. Moja fascynacja takim ,,relaksem'' minęła mi po dwóch latach. Stałam się doroślejsza, dojrzalsza, nie chciałam myśleć o tych żenujących wspomnieniach - na których na szczęście nikt mnie nie nakrył, zawsze zdążyłam posprzątać i zawsze wszystko powysychało, nic nie śmierdziało. Ale potem był czas, kiedy sobie przypomniałam o mojej zasikanej bieliźnie. Nie dawałam jej do prania, by nic się nie wydało. Wciskałam ją do szafy, z której korzystam może raz na rok, by wyjąć z niej materac na basen. I tak po tych dwóch latach sięgnęłam do tej szafy znajdując sztywne, wygniecione, uformowane w kulkę parę sztuk moich majteczek.
Nie wiedziałam co z nimi zrobić. Śmietnik? Odpada. Automat? Odpada. Spanikowałam. Spaliłam je we wannie, ogień gasząc wodą.
Czasami przeraża mnie to, że ludzie w takich sytuacjach nie myślą... Przecież nawet mogłaś sama te majtki przeprać i nie byłoby problemu.
nie potrafie sobie wyobrazić że nasikalas na dywan i ścianę i rodzice nic nie zauważyli... jak moja piesek sikal na dywan jak byk szczeniakiem to czuć było w całym pokoju po paru razach. a wydaje mi się że twoich sikow było więcej niż małego psa
Dosłownego ciepła.