#7MUNW
W karetce dziewczyna dostaje opierdol, że kłamie, że nie chce współpracować, że nie odpowiada na pytania (jak się później okazuje, nie odpowiada na pytania, bo ma niedotleniony mózg, wszystko dochodzi do niej z opóźnieniem). Diagnoza wydana przez ratowników, a potem zespół lekarzy: symulacja. Nikogo nie obchodzi, że dziewczyna z trudem oddycha, że przy pobieraniu krwi ta dosłownie nie chce płynąć do strzykawki, bo jest zbyt gęsta, że ona bardzo źle się czuje i w końcu płacze z ogólnej niemocy i totalnego braku zrozumienia. Wszyscy mają ją gdzieś.
Na SOR-ze pustki, jedynym pacjentem oprócz niej jest pijany nastolatek. Ale nią już nikt się nie zajmuje. Tuż przed wypisaniem z SOR-u, po kilku godzinach totalnego olewania i pokpiwania z pacjentki, zmieniają się lekarze. Zjawia się Pani Doktor, której jednak coś nie pasuje. Prosi o pokazanie badań, jest zaniepokojona wynikami i ogólnym stanem pacjentki. Wysyła dziewczynę na dodatkowe badania, w efekcie ta ląduje na OIOM-ie, podpięta do aparatury walczy kilka następnych godzin o życie. Ku zdumieniu lekarzy z oddziału wygrywa ten pojedynek, ale nie wychodzi z niego całkiem zwycięsko. Choroba zostawia w jej organizmie niezłe spustoszenie.
Kilka kolejnych miesięcy to istna huśtawka, w której każdy kolejny dzień niesie ze sobą pytanie o to, czy go przeżyje. Z efektami ubocznymi walczy do dziś. Wiele z osób, będących na jej miejscu, umiera przed rozpoznaniem choroby, umiera nie wiedząc, że coś im dolega. Lekarze często bagatelizują objawy: złe samopoczucie, słabsza kondycja, ból nogi, gorsza wydajność płuc - takie są pierwsze symptomy, które w tym wypadku również nie zostały prawidłowo rozpoznane przez lekarza rodzinnego. Omdlenie to zwykle ostatni z etapów choroby, po którym najczęściej nie odzyskuje się przytomności i już nie wraca się do życia... Choroba postępuje bardzo szybko, dlatego jej prawidłowe rozpoznanie ma tu kolosalne znaczenie. Nie ma czasu na pomyłki, bo ich ceną jest niejednokrotnie ludzkie życie.
Zakrzepica zatorowo-płucna bardzo często dotyka dziewczyny stosujące antykoncepcję hormonalną. Nie bagatelizujcie jej objawów.
Ja bym ich pozwała
Na szczęście u nas jest rewelacyjny SOR. Pare lat temu miałam epizod podejrzenia zatorowosci... W 4 minuty przyjechała karetka, zniesli mnie ładnie po schodach (chociaż się upieralam, że sama pójdę). W ciągu trzech dni zrobili wszystkie badania. Rewelacja!
A jeszcze ratownik odwiedzał mnie na oddziale, bo się martwił, czy wszystko ok :)
Współczuje Ci Autorko.
A mi się podoba sposób opisania tego. Dużo zdrowia dla Ciebie! :)
Nie lubię gdy ktoś pisze w 3 osobie :/
tylko brakuje na końcu 'cześć, to ja jestem tą nastolatką'.
przecież nie jest powiedziane, że autor pisze o sobie.
Skoro nie pisze o sobie, to na drugi raz niech opowiada o sytuacjach związanych dokładnie z nią.
nie wiem skąd minusy dla Cary, w regulaminie jasno jest napisane, że historie mają dotyczyć bezpośrednio osoby dodającej.
Przecież nie jest też powiedziane, że autor pisze nie o sobie.
jakbym czytał ulotkę informacyjną siedząc w poczekalni..
współczuje ale wyznanie beznadziejne..
Kiedyś gdy krwawiłam w szpitalu i już zestresowana obmyślałam jak będzie wyglądał mój pogrzeb, ratownik niespiesznie poszedł po odpowiednie przedmioty i na luzie powiedział mi "spokojnie, nie takie rzeczy się tu dzieją. Jeżdżę na różne akcje i mogę z ręką na sercu powiedzieć, że nawet pani nie zdaje sobie sprawy ile organizm jest w stanie wytrzymać". Dlatego też nie zawsze reagują należycie, bo wychodzą z założenia, że wytrzymasz, nawet jeśli bardzo boli. Duszący się czy połamany człowiek nie robi na nich wrażenia tak jak na nas, bo widzą to na co dzień i wiedzą, że "najwyżej" zemdlejesz z bólu, ale nadal będziesz do uratowania. Czasem ta pewność potrafi być zgubna...
Ta nasza piękna służba zdrowia
I po cholerę pisałaś o sobie 3 osobie? To bardziej irytuje niż urozmaica.
Niestety w Polsce się nie mówi dużo o tragicznych skutkach ubocznych stosowania antykoncepcji hormonalnej. Właściwie to powszechnie uważa się je za bezpieczne, ale na chłopski rozum- jak przyjmowanie sztucznych hormonów przez wiele lat może być bezpieczne? Cóż... kasa się musi zgadzać. Najpierw tabletki antykoncepcyjne, potem leczenie kolejnymi tabletkami.
Normalnie. Może być bezpieczne.
Przyjmowanie przez wiele lat sztucznych hormonów tarczycy przy zdiagnozowanej chorobie jest bezpieczne.
Zresztą, to antykoncepcja. Ciąża i poród nie są zbyt bezpieczne...