#7UBfm
Tydzień temu zdechł mój labrador. I to jest dla mnie prawdziwa tragedia. Od tamtej pory nie wychodzę z domu, nie jem, schudłam już dwa kilo. Czuję się okropnie, jakby los odebrał mi najukochańszą i najbliższą osobę na tym świecie. Wciąż płaczę, nie mam ochoty na nic. Wszystko wokół przypomina mi Maksa.
Bardziej zabolała mnie śmierć zwierzęcia niż członka najbliższej rodziny. Wiem, jestem naprawdę okropnym człowiekiem.
Nie tęsknimy za kimś, bo był człowiekiem, czy psem czy chomikiem. Tęsknimy za kimś, kogo kochaliśmy.
Lepiej nie dało się tego ująć.
tu nie chodzi o to, że to dziadek a to "tylko" pies. Po prostu z psiakiem byłaś bardziej związana i to Cię zabolało. To normalne moim zdaniem. Ja nie wyobrażam sobie jak będę się czuć, gdy mój pies odejdzie.
Ja mam wrażenie, ze zabiłabym sie po śmierci mojej psiny. Kocham ją najbardziej na świecie - na prawdę, i kazdy o tym wie, pomimo tego, ze mam na prawdę cudowną rodzine.
Szklankawody2 też mam takie wrażenie, dlatego wzięłam psa dlugozytnego, ażeby samej też jeszcze trochę pozyc. Tak pół żartem pół serio ;)
Nie jesteś okropnym człowiekiem. Z labladorem byłaś bardziej związana, to za nim bardziej płaczesz. Logiczne i wcale nie jakoś rzadko spotykane. Gdyby Maks był psem babci, a dziadek mieszkał z Tobą i był dla Ciebie takim przyjacielem, jakim był Twój pies, to prawdopodobnie za dziadkiem byś płakała o wiele bardziej niż za psem babci, z którym wcale nie byłabyś mocno związana. Poza tym, zabolała Cię śmierć przyjaciela, a to, że przy okazji Twój przyjaciel był zwierzęciem to mały szczegół.
LABRADOR*.
Przecież jest dosłownie napisana w wyznaniu poprawna wersja.
Nie, rablador, rablablador, albo blablador :D
Was też tak strasznie wkurzają te zdania jak tu na końcu?
@CDF Tak, powiedzenie "Jestem okropnym człowiekiem" jest jak: "No dalej ludzie, pocieszacie mnie, współczujcie mi, mówcie jaka jestem wspaniała! ". Nie mogę tego znieść.
„Wciąż płaczę, nie mam ochoty na nic.” No może tylko na szybko wejdę na anonimowe i coś tam naskrobię 😂
jak na mnie to normalne. bardziej zabolała cie strata kogos z kim miałaś większą relacje i tyle.
Ale pies też był członkiem Twojej rodziny...
Trzy miesiące temu samochód potrącił moją ukochaną roczną suczkę- Tequile . Do tej pory nie jestem w stanie sobie z tym poradzić. Więc wiem co czujesz.
Ja płakałam 3 miesiące dzień w dzień po kocie którego miałam miesiąc..
Labrador też człowiek, można kochać, można rozpaczać po šmierci. Ja rozpaczałem po kotce Fionie. Mam nadzieję, że ją spotkam po drugiej stronie Tęczowego Mostu...
nie wolno tak myśleć, że to źle bo tęsknimy za "tylko" zwierzęciem. Z takich utartych schematów i podejścia bierze się to całe zło i okrucieństwo wobec naszych braci mniejszych, które niejednokrotnie zasługują na nieporównanie więcej miłości niż człowiek.