#8G7Cf
- Coś tu dziwnie pachnie, puściłeś bąka?
On zrobił urażoną minę, powiedział, że nie i że nic nie czuje. Ja zdziwiona, bo zalatywało dosyć konkretnie, zaczęłam "niuchać" w powietrzu, próbując skojarzyć to z jakimś znanym mi zapachem. Chłopak po chwili stwierdził, że też czuje coś dziwnego. Głośno zastanawiałam się, co może być tego źródłem, kiedy nagle doznałam olśnienia: to gaz. Totalnie śmierdziało gazem. Chłopak powiedział, że jemu jakoś to gazu nie przypomina, ale u mnie trwał już wewnętrzny proces rozpoczynania paniki.
Bo z moim pokojem sąsiaduje kotłownia. W której jest piec gazowy. Który tego wieczora mój tata uruchomił pierwszy raz w tym sezonie, bo noce zrobiły się zimne. Okazało się przy tym, że czujnik gazu i tlenku węgla się zepsuł i zaczynał wyć od razu po włączeniu, więc tata odłączył go od prądu, dopóki nie kupi nowego.
Wniosek był prosty - ulatnia się gaz, czujnik nie działa, więc zdążyło ulotnić się tak dużo, że zapach doleciał do mojego pokoju. Natychmiast zaczęłam wyplątywać się z pościeli, mówiąc coś w stylu:
- O boże, śmierdzi gazem, to na 100% gaz. Ulatnia się, wstawaj, no szybko, musimy iść wszystkich obudzić!
Chłopak zbagatelizował moje słowa i nie ruszył się z miejsca. Zszokowana jego postawą zaczęłam prawie krzyczeć, że co on, że ma wstawać, że się zagazujemy i trzeba szybko obudzić mojego tatę. A on na to, nie patrząc mi w oczy:
- Kładź się, to nie jest gaz. To byłem ja. Puściłem tego bąka, ale było mi głupio się przyznać.
Haha :) weszliscie w nowy etap związku xd
Pamiętam jak mój facet pierwszy raz puścił przy mnie baka. Było mu tak wstyd, zrobił się czerwony i z tego wstydu puścił jeszcze jednego. Pierwsze 3 baki bardzo go krepowaly a teraz puszcza je non stop ! Nawet się nie hamuje. Jaki to etap związku?
Stare małżeństwo? :o
dobrze że się w końcu przyznał, uniknął kompromitacji przy całej rodzinie xD
A myślałam, że będziesz mu wachać koło dupy.
Wyobraziłam to sobie :D
Pies tropiący lvl 2000
Wy się smiejecie, a mój chłopak tak mi robił.
Leżeliście w oparach miłości 😁
Za to ja jak kiedyś razem w przyjaciółką jechałam mega zatłoczonym autobusem (nie było gdzie się ruszyć, stałyśmy dość blisko drzwi, ale miałyśmy jeszcze około 6 przystanków) To nagle poczułyśmy koszmarny smród. Ja do niej: ,,o boże, czujesz?" ona kiwa ze łzami w oczach. Przez następne dwa przystanki kiedy tylko drzwi się otwierały natychmiast wystawiałyśmy głowy na zewnątrz, rozpaczliwie usiłując nabrać trochę zbawiennego powietrza. W międzyczasie zrobiło się trochę luźniej, a po chwili trochę się przewietrzyło, więc podeszłyśmy do okna. I wtedy usłyszałam jej szept: ,,To ja byłam"
I tak to był gaz
Ki-bą, ki-bą, ki-bą!
Ja tam się nie krępuje przy dziewczynie. Ona tez nie robi z tego problemu. Dlaczego ludzie robią problemy tam gdzie ich nie powinno być?
Ja tam się nie krępuje przy dziewczynie. Ona tez nie robi z tego problemu. Dlaczego ludzie robią problemy tam gdzie ich nie powinno być?