#8ZjW3
Odebraliśmy je, wyczyściliśmy i w drogę. Podjechaliśmy na most. Pod górkę jeszcze jakoś poszło, ale z hamowaniem gorzej. Stoi grupka ludzi, ja próbuję się nie śmiać i jakoś zjeżdżam, a kolega... Kolega zapoczątkował małą katastrofę :') Wjechał w słupek i wyklinając 5 minut wykręcał, po czym z rozpędu z akrobatyką godną szybkich i wściekłych wyleciał na kilka metrów do przodu na trawę.
Ludzie przerażeni lecą pomóc, a on wstał, otrzepał się, stwierdził "pierdolę, nie jadę", zabrał wózek i poszedł :D
Nigdy nie widziałam lepszego wyrazu twarzy u ludzi. Żeby hejtów nie było dodam, że ciekawość zaspokojona, a wózki trafiły do potrzebujących :)
twoje wyznanie przypomniało mi o pewnej historii . Poznałem kiedyś 10 letniego chłopca który podczas wypadku uszkodził kręgosłup . rzadko odwiedzam w szpitalu ludzi do których zostałem zadysponowany na akcję . Jednak zrobiłem jeden wyjątek , chłopak się załamał ze prawdopodobnie będzie jeździć na wózku do końca życia . wpadłem na pomysł żeby pożyczyć wózek inwalidzki i zabierać chłopaka na różne wycieczki gdzie tylko sobie za życzył pokazałem mu ze to nie jest żadne ograniczenie . Po 3 tygodniach powiedział ze zawsze marzył być kierowcą tak jak jego tata , mieć fajną bryke. powiedział już mam fajną bryke kiedyś wymienię na większą . Teraz ma 15 lat I ma duży dystans do siebie mówi ze nie piję bo nigdy nie jeździ po alkoholu .
Fajny chłopak dobrze ze zaakceptował się taki jakim jest :)
Moim zdaniem to by było super, gdyby np. w VI klasie każde dziecko przeżyło "dzień na wózku". Wiecie taka akcja uświadamiająca nt. osób z niepełnosprawnością i ich ograniczeniach. Myślę, że sporo dzieciaków mogłoby nabrać sporo pokory po takim przeżyciu i więcej empatii wobec inwalidów. A pewnie ostrożności też. :)
Fajnie by było, gdyby najpierw jedna połowa klasy poruszała się na wózkach, a drugą część dnia pozostali. Wtedy byłoby od razu porównanie jak duża jest różnica pomiędzy poruszaniem się na nogach i na wózku, a do tego jaak duża jest różnica pomiędzy poruszaniem się na wózku samodzielnie, a jak z pomocą (np. przy wsiadaniu do autobusu).
Miałam cos takiego w podstawówce. Nie caly dzień, ale parę godzin, tak żeby każdy się przejechał
Dzisiaj widziałam na ulicy jednego pana, który zasuwał wózkiem pod stromą ulicę tak, że aż się za nim kurzyło. Nie wiem nawet czy miałabym tyle siły w rękach. :p
To naprawdę mogłaby być fajna sprawa. Chociaż pamiętam jak moja mama zawsze mi mówiła żebym nie próbowała chodzić o kulach, gdy ktoś ze szkoły miał złamaną nogę i z nimi przychodził. Twierdziła, że to proszenie się o kalectwo, tak samo jak jedzenie, czy picie na leżąco. Nie wiem, więc jakby zareagowała na taki pomysł.
Mogliby takie 'szkolenie' przechodzić kierowcy autobusów. Może wtedy zobaczyliby jak to fajnie wtaszczać wózek z chorym do autobusu tylko dlatego, że im się nie chce wyjść i rozłożyć takiej kładki dla wózków.
@Eisoptrofobia i jak to było odbierane przez uczniów?
W swojej szkole miałam koszykówkę na wózkach ponieważ w klasie miałam osobę która jeździ na wózku. I to był tragiczny pomysł. Wszyscy czuli się bardzo niezręcznie. A najbardziej dziewczyna która na tym wózku była.
Dobry pomysł!
Sama spędziłam na wózku 5 minut w Koperniku i uświadomili mi to jaka przeszkoda jest głupia studzienka. Dzis staram sie pomagac wszystkim ktorych spotykam, smieja sie ze mnie z pracy bo lece na zlamanie karku żeby drzwi przytrzymać.
Dobre :D Śmiechłam mocno, dzięki :p
Dawno się tak na tej stronce nie uśmiałem.
po prawie dwóch miesiącach w poczekalni :')
W sumie, to bardzo pouczająca lekcja dla Was i mam nadzieję innych. Co by bardziej uważali i czasem pomyśleli, gdzie można wylądować.
Jeblem xD
Kocham to wyznanie xd
Ja pitolę😂😂😂 o gorszych półgłówkach nie słyszałam, ale przynajmniej masz zaje fajne wspomnienia i doświadczenia. W końcu życie jest krótkie i trzeba próbować wszystkiego puki jest czas😉
Trochę podobny żart był :D