Historia wydarzyła się kilka miesięcy temu, mianowicie w lutym. 14 dzień lutego, piękna data, chyba nic więcej mówić nie muszę. Ja jako ślepy, ale jakże dbający o wizerunek krecik, postanowiłam tego dnia nie zakładać okularów, tylko soczewki kontaktowe. Podczas powrotu do domu z uczelni codziennie mijam dworzec kolejowy, tego dnia było tam niesamowicie dużo ludzi, wystrojone kobiety wysiadające z pociągów, romantyczni mężczyźni, czekający w koszulach i kurteczkach na mrozie z kwiatami. Wszyscy tylko te róże, serduszka, randki, zamawianie restauracji przez telefon, dowiadywanie się "ej, o której kończysz", "ej, pizza może być" i wiele innych uroków tego święta. Zaskakujące było dla mnie to, że nie tylko młodzi ludzie okazywali sobie miłość i dali się porwać i wplątać w to miłosne święto, ale udział w tym brały wszystkie pokolenia. Miałam niewątpliwą przyjemność obserwować starszą parę, która też spotkała się na dworcu, elegancki starszy pan wysiadł z pociągu, przeczesując resztkę grzywki swoim kieszonkowym grzebyczkiem, z pięknym bukietem róż w drugiej dłoni, a tam już czekała na niego jego hmmm... towarzyszka dnia. Co więcej, podsłyszałam ich rozmowę i wiem, że kobieta przygotowała dla mężczyzny jego, ponoć, ulubione gołąbki i rosół. Aż mnie korciło, żeby się wprosić do nich na to pyszne jedzenie.
Pięknie jest widzieć takie rzeczy. Naprawdę! Ale ja opowiem jednak o sobie...
Co prawda byłam wtedy singielką, ale jakoś nie przejmowałam się tym. Niestety wiał silny wiatr i soczewki zaczęły mi się przesuszać w oczach, z tego powodu zaczęłam "płakać", poleciało kilka łez, zaczerwieniły się oczy. Kiedy szłam chodnikiem, nagle zastąpił mi drogę jakiś chłopak, był bardzo przystojny. Miał niebiańskie, błękitne niczym bezchmurne niebo w środku lata oczy, łobuzerski uśmiech i różę w ręce. Pomyślałam sobie (ja głupia blondynka) - o Boże, to on, to moja randka na dziś, życie jest piękne. Po czym chłopak powiedział do mnie: "Ej, mała, nie przejmuj się, kiedyś się ułoży". Następnie szybko wyciągnął z plecaka piwko i podał mi je na pocieszenie, dodał tylko, że nie może mi dać róży, bo dziewczyna by się wkurzyła, ale ma nadzieję, że napój pomoże ukoić moje złamane serce i nawciskał mi jeszcze trochę kitu o tym, że nie warto się przejmować. Otarłam sztuczne łzy wywołane wiatrem, podziękowałam i szybko popędziłam do domu, chichrając się do siebie jak głupi do sera.
Tak oto zarobiłam w walentynki piwko :)
Dziękuję Ci, chłopaku! Cieszę się, że mamy jeszcze takich ludzi. To piękne.
Dodaj anonimowe wyznanie
Też bym chciał piwko dostać czasami ;'(
Ja dostałam piwo od nieznajomego chłopaka na imprezie Lecha bo stwierdził że pięknie się uśmiecham.Bardzo miłe to było
@asia002 Chłopak chciał zaruchać, nie wiem czy to miłe :) Sam taki tekst usiłowałem wykorzystywać :/
@36873 chyba nie chciał.Zamienił ze mną dwa zdania i sobie poszedł
@Cynamonn Bardzo mozliwe, że to dlatego, iż jestem zwykłym bucem :)
@36873 dobrze że zdajesz sobie z tego sprawę 😁
Hmm walentynki. Co ja o tym sądzę.
Dla jednych to dzień szczęści, dla drugi to dzień smutki, a dla mnie o osób z podobnym podejściem jak ja. To zwykły dzień, gdzie sprzedawcy zacierają ręce, aby tylko sprzedać jak najwięcej odurzonym osobom, czyli tak zwanym zakochaniem. Zwał jak zwał. Dziwię się tym ludziom. Mnie wydaje się, że w każdym dniu, taki bukiet róż, jest bardziej cenniejszy niż w walentynki. A dlaczego?
Bo 14 lutego to jest pokazanie na siłę, jak się kocha.
O, dokładnie! Żarciem można się najeść. Też lubię dostawać praktyczne rzeczy.
O, Vstorm w końcu mówi do rzeczy :) Polać mu!
Nie jestem w związku, ale Walentynki to dla mnie cudowny, wspaniały czas, pełen radości i miłości.
Czekolady w marketach są tańsze i większe :D
Bo tak jak Vstorm gdzies napisal, ze nie wierzy w milosc.xd
Pokazanie na siłę? Dla większości zapracowanych ludzi z ograniczonym budżetem jest to po prostu pretekst żeby gdzieś wyjść ze swoją drugą połówką i miło spędzić czas. Przynajmniej ja tak robię i tak to odbieram.
Święta państwowe, urodziny bliskich, dzień kobiet, czy wszystkich świętych są dużo ważniejsze od tego komercyjnego święta. Gdzie panuje sztuczna atmosfera i facebook jak instagram jest zasypywany, tym co się dostało. Aby się pochwalić.
Po Internecie krąży taki mem z kotem i napisem : "jeśli martwisz się, że nie masz z kim spędzić walentynek, pamiętaj, że w inne dni roku także nikt Cię nie kocha" :v
I takich ludzi się ceni :)
To wyznanie poprawiło mi dzień :), naprawdę miło jest usłyszeć, żę są tak pozytywni ludzie :D
uwielbiam walentynki! a raczej dzień po nich, kiedy zaczynają się promocje na wszelkie czekoladki i razem z moim chłopakiem opanowujemy alejki ze słodyczami, żeby potem pożreć wszystko w jeden wieczór na filmie :D
moglabys chociaz powiedziec ze to wiatr