#97z4h
Kiedy wracamy na weekendy maluch niesamowicie się cieszy, cały dzień spędza z nami, a w nocy gramoli się na łóżku. Istna pociecha! Tym razem też tak było, bawiliśmy się, były spacery i wielka uciecha z wizyty. Tylko, że z dodatkową niespodzianką... Kiedy wszyscy kładliśmy się spać, mały zaczął się dziwnie zachowywać, kulił ogon, skomlał i nie ruszał się z miejsca. Pierwszy raz mu to się zdarzyło. Szybki rzut okiem, przerażenie mamy, decyzja: szukamy weterynarza 24 h i jedziemy. Pies ciągle skomle, sytuacja coraz bardziej nerwowa, strach i obawa, że coś poważnego się stało. Kiedy dojechaliśmy weterynarz oglądnął pieska, coś pomruczał pod nosem i kątem oka widzę, że się lekko uśmiecha. Poinformował nas że nocne wizyty są droższe i trzeba się z tym liczyć. Nie było wyboru, więc się zgoda.
Skasował nas na 170 zl za lód i ścierkę, bo pies zbyt bardzo się podniecił i nie mógł dojść...
Hahaha
Nie mówi się ani nie pisze ,,oglądnął'' pies został oglądnięty czy obejrzany?
Oglądnij słownik, a potem zapoznaj się z jego treścią ;)
Forma oglądnąć jest dopuszczalna. Niewykluczone, że wzięła się z jakiegoś regionalizmu.