#9Fbmk
Do nikogo nie dociera, że ja wcale nie byłam w ciąży, a po prostu miałam problemy z żołądkiem i jelitami, przez co mój brzuch zrobił się bardzo nadęty i faktycznie mogło to trochę przypominać ciążowy brzuszek. Do tego do szczupłych nie należę i trochę tłuszczu potęgowało ten efekt. Gdy rozpoczęłam właściwie leczenie, brzuch momentalnie wrócił do normy.
I naprawdę niektórzy z moich bliskich mnie teraz nienawidzą. Dziadkowie, których odwiedziłam jeszcze przed leczeniem, byli jakoś podejrzanie szczęśliwi i nadmiernie wypytywali czy dobrze się czuję. Nawet nie wiedziałam, o co chodzi, więc to zignorowałam i potraktowałam jako zwykłą troskę. Gdy po leczeniu ponownie ich odwiedziłam, babcia zbladła na mój widok, bo "myślałam, że w końcu chcesz nam powiedzieć o ciąży, a ty bez brzucha przyszłaś! Zabiłaś naszego prawnuczka!". Tłumaczenia nic nie dawały, bo chwilę później dziadek stwierdził, że takiej grzesznicy nie będą gościć w domu i mam wyjść.
Tak samo było z moimi koleżankami z pracy. Wróciłam po urlopie i ku mojemu zdziwieniu wszyscy dziwnie się na mnie patrzyli. Koleżanki mierzyły wzrokiem i rzucały pogardliwymi spojrzeniami. Dopiero jedna z nich na przerwie podeszła i po cichu do mnie rzuciła tekstem "Kaśka, ale tak późnych ciąż się nie usuwa, bo widać, że brzuch straciłaś..."
Podobnie zareagował mój brat... "Kaśka, ja się po tobie wszystkiego spodziewałem, ale że jak gdyby nigdy nic będziesz sobie teraz paradować bez brzucha to już nie. Masz ty w ogóle sumienie?".
Ja się pytam - co jest nie tak z ludźmi? Skąd ta obsesja na punkcie aborcji? Najbardziej boli mnie to, że nikt z wyżej wymienionych osób mi nie uwierzył. Do dziadków nic nie przemawia, koleżanki z pracy stwierdziły, że "ok, ok", ale dalej szepczą do siebie mi za plecami, a brat uważa, że kłamię, bo próbuje zagłuszyć swoje sumienie. Aż się boję teraz jeść potrawy generujące wzdęcia, bo zaraz będą mnie od seryjnych zabójców wyzywać.
Nikt nie pomyślałże mogłaś poronic?
O to to, dokładnie o tym samym pomyślałam. A gdyby rzeczywiście tak było to przecież tego rodzaju pytania i oskarżenia byłyby pewnie milion razy bardziej bolesne.
To samo miałam napisać. Rodzina, a w ogóle nie potrafi pomyśleć o uczuciach osoby bliskiej...
Masz jakas chora rodzine i znajomych. Szczerze wspolczuje.
Cóż, przynajmniej teraz wiesz, kto w twoim towarzystwie lubi się wtrącać w życie innych i nie myśli zdrowo
Z tego co zrozumiałem to wszyscy...
Straciła wszystkich, to przykre :(
Co za ludzie bez wyczucia. A co jeśli Autorka byłaby w ciąży i straciła dziecko? Takimi komentarzami jeszcze by ją wpędzili w większe załamanie.
Ja na koniec gimnazjum troszkę przytyłam, mieszkałam w małej wsi ale moim marzeniem było wyjechać do liceum do mista oddalonego o 60 km - młoda byłam i nie chciało mi się przyjeżdżać co tydzień wiec bez jedzenia mamusi, stresującej dosyć przeprowadzce, po 2 miesiącach wróciłam szczuplejsza o 10 kg i do tej pory wszyscy myślą ze urodziłam i dopiero wróciłam a dziecko oddałam. A moja „dosyć zaawansowana” ciąża była powodem przeprowadzki.
Witamy w takich czasach. Mohery zapewne by gadały, że straciłaś pieniążki (znamy akcję "dają pięćset to robimy dzieci"). Bądź silna, odetnij się od głupiego środowiska i pchaj do przodu. Wiesz jaka była prawda, nie udowadniaj burakom na siłę.
A tak z ciekawości, jak to wyleczyłaś i gdzie? Tez mam podobne problemy i nic nie pomaga :(
Może nie tolerujesz pewnycg pokarmów lub zbyt mało enzymów. Gastrolog powinien pomóc czy nawrt rodzinny
Możliwe helicobacter pylori. Ja po leczeniu też zyskałam płaski brzuch.
Ale kurde jeśli już miałaś ten brzuch ileś miesięcy i nikomu nie powiedziałaś o ciąży to żadnemu do tego łba nie przyszło że wcale w tej ciąży nie jesteś?
Powiesz może jak poradzilas sobie z problemem z brzuchem? Sama mam to samo. Wystarczy, że wypije szklankę wody i mam brzuch jak w 5 miesiącu ciąży..
Skad ta obsesja na punkcie aborcji? Bo to kontrowersyjny temat, podgrzewany czasem wmediach jak stary kotlet (na anonimowych niestety też).
A co do "ciąży"... może masz jakies medyczne dokumenty, ktore udowodnią twoją "niewinność" i uświadomisz rodzinę co zaszło (bo koleżanek to nie ma co)?