#9LMkx

To było w gimnazjum. Zaczął się czas, w którym dojrzewałem i w moim przypadku wiązało się to z bardzo widocznym trądzikiem na twarzy, ramionach, plecach i klatce piersiowej. Wizyty u dermatologów, a było ich kilkanaście w ciągu prawie dwóch lat, nie przynosiły żadnych skutków. Kolejne maści, żele do smarowania, toniki do przemywania, czy w końcu różnego rodzaju antybiotyki w tabletkach nie pomagały prawie w ogóle. Trądzik się nie zmniejszał, byłem załamany. 

Osoby, które znały mnie wtedy sprzed trądziku, co prawda całkiem się ode mnie nie odwróciły, ale najgorsze było dla mnie to, że nie byłem w stanie poznać nowych ludzi. Chłopaki jak to chłopaki, dało się wyjść na boisko i pograć z innymi z osiedla w piłkę bez względu na to jak wyglądam, ale dziewczyny? Wszystkie omijały mnie raczej szerokim łukiem. A nie raz idąc korytarzem w gimnazjum słyszałem za plecami "patrz jakie on ma krosty na karku, blee!".

Ratunkiem dla mnie okazał się w tym czasie internet. Uciekłem do internetowego świata, w którym będąc anonimowym, nie ujawniając tego jak wyglądam, mogłem poznawać nowych ludzi. Miało to dla mnie zbawienny wpływ, rozmowy przez popularny w tamtym czasie polski komunikator internetowy sprawiły, że nabrałem pewności siebie. Uświadomiłem sobie, że z moim wnętrzem jest wszystko dobrze, a tylko wygląd zewnętrzny jest do poprawy. Umiałem rozmawiać z ludźmi i utrzymywać z nimi kontakt przez kilka tygodni.

Po kolejnym roku walki z trądzikiem w końcu zostałem skierowany do specjalistycznej kliniki dermatologicznej, gdzie byłem leczony najsilniejszymi lekami na trądzik jakie tylko są, jeśli to nie pomoże, to nie ma już ratunku. Zarówno ja jak i moi rodzice, musieliśmy podpisać specjalne zgody na leczenie, gdyż mogły występować różne skutki uboczne przyjmowania silnych antybiotyków np. osłabienie wątroby, nerek, osłabienie odporności, problemy z krwią... Jednak zdecydowaliśmy się podjąć ryzyko. 

W tym czasie zdążyłem już pójść do liceum. Nie wyglądałem nadal najlepiej, a byłem całkiem sam. Początki były trudne, z kolegami stosunki dobre, dziewczyny niespecjalnie chciały mnie poznawać... A internet? W internecie całkiem przypadkiem poznałem wspaniałą osobę. Osobę, z którą znakomicie się dogadywałem. To była dziewczyna z którą potrafiłem rozmawiać każdego wieczoru, zawsze znajdowaliśmy wspólny temat. 

Kuracja moimi lekami kończyła się, poprawa była wręcz ogromna. Z twarzy poznikało wszystko, mam tylko ślady na ramionach i plecach. Ta dziewczyna, którą poznałem po kilku miesiącach wyznała mi, że chciałaby mieć takiego faceta jak ja, w którym potrafi znaleźć przyjaciela i osobę z którą może swobodnie rozmawiać o wszystkim. Dzieliło nas 300km. Postanowiliśmy spróbować. Zaczęliśmy się spotykać. Warto było jechać 7 godzin pociągiem by się z nią zobaczyć. Spotykaliśmy się co 3-4 tygodnie, przyjeżdżaliśmy do siebie na weekendy. Jesteśmy ze sobą razem już kilka lat, planujemy się pobrać.

To co zaczęło się tragicznie - moim trądzikiem, ucieczką do internetu i mogło się skończyć odseparowaniem od społeczeństwa, skończyło się poznaniem mojej drugiej połówki. Nie mam już trądziku, nikt nie wytyka mnie palcem. Życie jest piękne, trzeba tylko przetrwać te trudne chwile, dni, tygodnie czasem lata i czekać na poprawę :)
domiiem Odpowiedz

Nie rozumiem, dlaczego większość osób się od Ciebie odsunęła, przecież wygląd to nie wszystko. Sama mam chłopaka, który ma problem z trądzikiem, a mimo to nie zamieniłabym go na nikogo innego.
Wygląd w końcu przeminie, a prawdziwe uczucie zostanie.
Przepiękna historia. Życzę Wam jak najwięcej szczęścia. :)

Ruda150

niestety, nie wszyscy postępują tak, jak Ty, a szkoda

krzsl

Bo w społeczeństwie jedt przekonanie że jakktoś ma trądzik to się nie myje, nie dba o higienę itp. Sam kiedyś miałem duży trądzik, ropa dosłownie ściekała mi po twarzy. Do tego oczywiście strupy. Myłem twarz kilka razy dziennie, to nic nie dawało.

meleficent

Też mam chłopaka z dość mocnym trądzikiem i raczej niewiele osób go z tego powodu odrzuca. Zwłaszcza ja, kurczę, wiem, ile inwestuje w leki i że to niewiele daje, jak mogłabym go w tym momencie odrzucić? Poza tym, kocham całego jego, włącznie z tymi pryszczami (; Pjona za niepatrzenie na wygląd!

janisiek Odpowiedz

Piękna historia?

Patusia26 Odpowiedz

Ładna historia sama mam problem trądziku i to od ładnych kilkunastu lat . A czasem społeczeństwo nas traktuje jak trędowatych i kto nigdy się z tym nie zmierzył jak się przeżywa ten trądzik na twarzy nie zrozumie tego . Można z tym żyć choć kolorowo nie jest niestety :( . Najważniejsze że mimo tego masz ukochaną osobę ;) szczęścia życzę :)

Nejla Odpowiedz

Cudowne!
Czytając historię, miałam nadzieję, że takie właśnie będzie zakończenie :)
Szczęścia u miłości :)

Karo Odpowiedz

Czuję Twój ból, miałam ten sam problem i doskonale wiem, jak to zabija pewność siebie! Pozdrawiam i cieszę się ze szczęśliwego zakończenia :)

Jaanonimowa Odpowiedz

Jak mniemam, to pewnie w tej ostateczności leczyłeś się izotretynoiną :) Ja również to przeszłam, rzeczywiście poprawa była ogromna i jest nadal, zero trądziku. Tylko ja nie musiałam iść do specjalistycznej kliniki, wystarczył konkretny dermatolog, do tego na NFZ ;) A co do tej całej historii, to wiem jak to jest :( Ludzie potrafią być okropni... Ja poznałam męża jak jeszcze byłam cała w pryszczach (miałam 16 lat), ale też przez internet... Jesteśmy razem do dziś (już prawie 10 lat) i mamy dwoje dzieci :) Mąż teraz jest zadowlony, że pokochał takie "brzydkie kaczątko", bo podobno każdy kumpel zazdrości mu "takiej pięknej żony" (nie mnie oceniać ;)). Pozdrawiam i życzę szczęścia z tą dziewczyną :)

Izotretynoina, zgadza się. Nie miałem tego szczęścia by mieć leki na NFZ także trochę pieniędzy na to poszło, ale liczy się efekt końcowy, który jest jak najbardziej pozytywny :)
Również życzę szczęścia w życiu!

Jaanonimowa

Leków niestety nie miałam na NFZ, a rzeczywiście, drogię są strasznie :/ Miałam na myśli jedynie to, że mój dermatolog to zwykły lekarz w przychodni na NFZ, a nie specjalistycznej kliniki :) No ale okazał się konkretnym lekarzem, bo jako jedyny wspomniał o tej kuracji, wszyscy inni tylko testowali na mnie kolejne leki -_-

anonimka123 Odpowiedz

ja miałam tak, że w wieku gimnazjalnym nie miałam trądziku co mnie bardzo cieszyło. Gdy poszłam do technikum zaczełam chodzić z moim obecnym chłopakiem i dopiero wtedy zaczął pojawiac mi sie trądzik. Mój chłopak nie zwracał na to szczególnej uwagi. Denerwowało go tylko to, ze używam spore ilości makijazu zeby to zakryc. że powinnam to odkryc zeby powietrzem pooddychało bo w ten sposób pogarszam sprawe.Zawsze mi to wychodziło po jedzeniu typu fast-food więc sie śmiałam że z tego jedzenia wracam z ''przyjaciółmi" (syfkami) :) Poszłam do dermatologa, przepisał mi lekarstwa i jest juz dobrze:)

Hsza Odpowiedz

Trzeba mieć nieźle nasrane w głowie, żeby przez pryszcze kogoś odsunąć. Ja bym się jednak na twoim miejscu bała takich rzeczy stosować, sama miałam trądzik ze skłonnością do pozostawiania blizn, ale jednak organy wewnętrzne są ważniejsze. Przerzuciłam się na naturalne preparaty (olejki, złoto koloidalne, ziółka....) i widać poprawę. Mam nadzieję, że już tego nie stosujesz?

Jaanonimowa

Niestety nie każdy trądzik da się wyleczyć ziółkami... Chłopak zapewne ma na myśli terapię izotretynoiną, nie bierze się tego przez kilk lat, a jedynie przez kilka miesięcy, dawkę leku dostosowuje się do masy ciała. Sama miałam trądzik od 12rż i stosowałam wszystko, od "ziółek" po antybiotyki, miałam wszystkie badania hormonalne, dopiero w wieku 22 lat, sensowny dermatolog zaproponował mi tą terapię i nie wahałam się ani chwili, bo gdybym miała jechać na metodach naturalnych, tak jak to proponujesz, to pewnie z wielkimi ropnymi pryszczami chodziłabym do dzisiaj... A tak na marginesie - każdy lek, nawet ten bez recepty, może mieć dłuuugą listę skutków ubocznych, ale to nie znaczy, że u każdego one występują... Mi osobiście po izotretynoinie nie było kompletnie nic, co więcej, mam teraz o wiele ładniejsze i gęstsze włosy (nie są takie liche i przetłuszczające się jak jak przed terapią).

Niestety moja skóra była odporna na wszelkiego rodzaju "ziołowe" preparaty, dlatego trzeba było postawić na ostateczność - izotretynoinę. Oczywiście kuracja została już dawno zakończona. Trwała kilkanaście miesięcy. Podobno nawet po takich lekach w przyszłości może nastąpić nawrót trądziku, lecz zdarza się to w kilku procentach przypadków. Wtedy kurację należy powtórzyć.
Wiadomo, że niezbyt rozsądne jest stawianie na wygląd kiedy możemy popsuć sobie organy wewnętrzne, ale czasem warto podjąć ryzyko. :)

Glen Odpowiedz

Od podstawówki mam trądzik, z którym nie potrafię sobie poradzić. Żele, mydła, toniki, leki - zupełnie nic nie dają. W szkole przez cały czas się ze mnie śmiali, w szczególności chłopcy. W liceum poznałam mojego obecnego chłopaka. Jesteśmy już razem 5 lat. Trądzik mu nie przeszkadza, bo twierdzi, że "uśmiech świadczy o atrakcyjności kobiety" :) Da się!

samantha Odpowiedz

Dreszcze i ciary! Dziękuję Ci za to wyznanie!

Zobacz więcej komentarzy (7)
Dodaj anonimowe wyznanie