#9VZSO
Gdy zaczęłam rozumieć, co się dzieje, po szoku zaczęłam odczuwać straszny lęk, dosłownie paraliż. Bałam się wtedy oddychać, przekręcać na boki, w ogóle ruszać, bo czemuś wstyd mi było, że jak się poruszę, to oni usłyszą, że nie śpię. A czułam, że świadomość, że oni wiedzą, byłaby dla mnie strasznym upokorzeniem. Dlatego cierpiałam, dosłownie cierpiałam, bo np. miałam wrażenie, że się duszę, że serce mi bije nierówno, ciało mi drętwiało. Myślę, że miałam wtedy jakieś ataki paniki, stąd te ataki duszności, myśl, że chyba umieram.
Z czasem stali się coraz bardziej perfidni, już nawet nie czekali, aż zasnę, np. ja i mama już leżałyśmy w swoich łóżkach, rozmawiałyśmy (czyli słyszała, że nie śpię), po chwili wchodził tata, też to słyszał, mówiliśmy sobie "ok, to dobranoc" i dosłownie po minucie, dwóch zaczynało się... Skrzypiące łóżko, oddechy, odgłos mlaskania. Do tej pory nienawidzę tych odgłosów. Nie wiem, jakim trzeba być głupim, by myśleć, że mogłam zasnąć już po tak krótkim czasie... nie mówiąc już o tym, że odgłosy każdego mogłyby obudzić. Jestem pewna, że musieli być świadomi, że tam jestem, że wszystko mogę widzieć (łóżko ich było naprzeciw mojego, głową byłam skierowana prosto na ich łóżko) czy słyszeć. Mam wrażenie, że podniecała ich moja obecność i że robili to specjalnie. Nie mogli się powstrzymać kilka dni?? Nie tylko z tego powodu mam takie wrażenie.
Mijały lata, podczas każdego wyjazdu było tak samo, ale mój starszy brat miał już swoje życie, rzadko tam przyjeżdżał. Więc jeden pokój coraz częściej był wolny, tata nieraz tam spał, bo w pokoju była telewizja i "mniej duszno", ale i tak przychodził do naszego pokoju i odstawiali koncert, zamiast kur*a skorzystać z WOLNEGO pokoju. Jestem już dorosła, mam zniszczoną psychikę, wciąż jestem dziewicą, bo czuję lęk, gdy jakiś chłopak chce coś więcej, nie umiem zbudować nic stałego. Mam nerwicę, jakąś blokadę. A oni? Dalej to robią, jak jesteśmy tam na świętach. Dalej przy mnie, choć pokój wolny (tata tam śpi, a przychodzi do nas). A mnie wstyd powiedzieć, że wiem. Teraz już mam zatyczki do uszu, ale trauma niszczy mi życie osobiste.
Czemu ty nie zajęłaś tego wolnego pokoju później ?
Zamień się na pokoje z tatą, a jak nie zechce, zagroź, że ich nagrasz w nocy i pokażesz rodzinie. Tak, czy inaczej, musisz dać im do zrozumienia, że nie powinni tego robić przy Tobie.
Brak mi słów, to jest prymitywne
Skoro to dla Ciebie taka trauma, może udaj się do seksuologa?
Twoi rodzice zachowują się skandalicznie i to naprawdę straszne, że przez nich możesz nie czerpać przyjemności z seksu.
Powiedz przy większym rodzinnym spotkaniu coś w stylu "a co mamusia dzisiaj taka zadowolona? A no tak, tatuś Cię tak zadowolił - wczoraj w nocy było lepiej niż w ostatni czwartek mięty tato skończył po minucie"
Kiedy* nie mięty. )
Ja bym wstała i narzygała na nich. Ale ja to ja.
Jesteś dorosła i jeżeli tu o siebie nie zadasz, to kto ma to zrobić? twoi rodzice to zwyrodnialcy jacyś. weź bezpardonowo wyjdź do kuchni na przykład następnym razem.wiem,że to trudne,bo pisałaś że dostajesz paraliżu. może się uda. no i psycholog,nie niszcz siebie.wystarczy,że twoi rodzice to zrobili,że ciebie zniszczyli.
Ja je*ie to już jest patologia! W końcu wybuchnij słyszę was sk*rwysyny! Wiecie, że takie zachowanie uchodzi za molestowanie? Nie dziwię się, że masz spaczoną psychikę, ale twoi rodzice to chorzy dewianci i zasługują na potępienie.
W takim razie rdzenne plemiona, Indianie i zapewne nasi przodkowie to też dewianci, którzy molestowali swoje dzieci, bo mogli uprawiać seks w pokoju/namiocie ze swoimi dziećmi, rodzicami itd. Nie bronię rodziców autorki, bo zdrowo przesadzali, ale kiedyś taki seks pod kocem był normą. W niektórych częściach świata nadal jest.
* ze swoimi dziećmi i rodzicami miałam na myśli, że OBOK NICH, w jednym pomieszczeniu.
@Vampire7 kiedyś normą było że co chwilę palili kogoś na stosie albo wieszali.
@Vampire7
Kiedy ludzie przestaną dawać przykłady zupełnie nieadekwatne? Kiedyś normą było mieszkanie w jaskinii i jedzenie surowego mięsa raz na tydzień, kiedy indziej palenie na stosie rudych i samotnych kobiet razem z kotami, a w innym okresie zrzucanie noworodków z klifu czy wzajemne zjadanie wszy z głów swojej matki czy babki. I co? Czy używamy tych zachowań by usprawiedliwiać te bieżące? „Zabiła noworodka, ale to nic takiego, spójrzcie na Spartę, to całkowicie normalne!”. No nie, bo to, co uznawane za normalne i zdrowe, a co nie, drastycznie zmienia się w zależności od czasu i szerokości geograficznej. I tokiem myślenia, który prezentuje @Vampire7 można by usprawiedliwić dosłownie wszystko, od morderstwa do gwałtu. To niestety lub stety tak nie działa, przykro mi. Usprawiedliwiając czyjeś działania postępujmy bardziej logicznie.
I na marginesie - sama uważam, że uprawianie seksu przed swoim dzieckiem, które to wszystko i słyszy, i widzi, jest chore.
Zwróć uwagę, że jednak też jesteś w tym pokoju i nie chcesz słuchać jęków
To jest molestowanie.