#9Y3Vh
Zaczęłam w pewnym momencie z jedną z nich rozmawiać - nie jakieś wyszukane tematy, po prostu co studiuje, który rok, ile już w akademiku mieszka itd. Wszystko było niby OK, ale widziałam, jak się straszliwie męczy wypowiadając każde zdanie. Przekręcała słowa i ogólnie miała bardzo mocny akcent.
Nie wiem, czy to przez alkohol, czy po prostu wrodzoną głupotę, ale pomyślałam, że na pewno jest Erazmusem i szkoda, że ją tyle wysiłku kosztuje taka prosta rozmowa, więc błyskotliwie zarzuciłam - we can talk in English, probably it will be easier for you. Dziewczyna zrobiła dziwna minę i odpowiedziała, że nie trzeba, bo ona jest Polką, całe życie w Polsce mieszka, tylko jest z Podlasia...
Głupio mi do tej pory, jak sobie o tym przypomnę. :D
Chciałaś dobrze :D
Przepraszam, rozśmieszyło mnie to... Ale serio chciałaś dobrze xD
Nie przepraszaj!
A ja z kolei jestem z Podkarpacia i mnie jakoś z mowy mylą z Ukrainką. Inni moi znajomi z mojej okolicy nigdy nie mieli takiego problemu, natomiast mi raz nawet wykładowca od ćwiczeń rzekł, iż przez cały czas myślał, że nie jestem z Polski (w domyśle: "Myślałem, że jesteś z Rosji/Ukrainy, bo u nas na uczelni sporo ich, a ty masz taki akcent") Pracuję też w call-center i doszło do tego nawet, że jakiś facet po drugiej strony, do którego się dodzwoniłam, nie chciał mi uwierzyć, że nie jestem Ukrainką, tylko Polką ("Taaa, chyba od wczoraj") było kilka takich sytuacji, raz spotkałam faceta, który podczas pogawędki powiedział, że ma też właśnie taki problem, też jest z Podkarpacia i może jako bliżsi sąsiedzi z Ukrainą niektóre osoby tak mają :P
Również jestem z Podkarpacia. Pochodzę nawet z miejscowości niedaleko granicy z Ukrainą i nigdy nikt mi nie powiedział nic o moim akcencie. Gdy poznawałam osoby z różnych rejonów Polski, to sama się pytałam czy mam jakiś akcent, ale każdy mówił, że mówię normalnie. Jedyne co, to zwracali uwagę, że używam słów, których nie rozumieją, czyli regionalizmów, ale to jest wszechobecne 😀 Najbardziej zawsze ich dziwiło ( w szczególności osoby z północy Polski), że idę na pole, ale u nas tak się mówi i nie zamierzam tego zmieniać😀
No, z tymi słowami to normalka, studiuję w Lublinie, więc ludzie nieraz uśmiechają się pod nosem, słysząc, że "Idę na pole". A moja siostra z kolei miała sytuację z koleżanką z roku, że poszły na zakupy gdzieś do galerii, koleżanka przymierzała jakąś bluzkę i moja siostra zapytała, czy "jest prawa na nią". Koleżanka odparła:"Nie, lewa". Moja siostra zdziwiona odpowiedzią, i wytłumaczyła, że chodzi jej o to, czy ta bluzka na nią pasuje. Koleżanka nie znała takiego określenia i też się zastanawiam, czy określenie, że ubranie jest "prawe na kogoś" funkcjonuje gdzieś jeszcze czy tylko w moim domu :P
Prawe zawsze używam. :P
Nie zliczę ile mnie osób brało za Ukrainkę/Białorusinkę szczególnie wykładowcy, ostatnio też ktoś zapytał się skąd pochodzę i wielkie zdziwienie, że jednak z Polski i to zapewnianie, że na pewno nie mam rodziny żadnej na Ukrainie :p z kolei jak się pytam rówieśników i to takich, którzy nie pochodzą z moich okolic to czy poznając mnie mieli jakieś wrażenie, że dziwnie mówię? to mówili, że nigdy nie słyszeli u mnie jakiegoś akcentu.
@zeberka No ja mam tak samo. Nie zaciągam perfidnie jak Ukrainka, raz nawet zapytałam kolegę ze słuchawki, który jest zawsze wobec mnie szczery, o obiektywną ocenę mojego mówienia. Żadnego akcentu nie słyszał, ale jednak nie jedna osoba mi zwróciła już uwagę, tylko na pewno z 10 do tej pory. Na Słowacji jak byłam to też pytali "Wyście Ukrainka?" zamiast, że Polka :)
O pierwszy raz spotkałam się z określeniem, że " coś jest prawe". Nigdy wcześiej tego nie słyszałam 😀 Co do akcentu, to może ludziom bardziej chodzi o sposób w jaki mówimy, jakich słów używamy, niż o same ich brzmienie z naszych ust😀 Znan trochę Ukraińców i ich akcent, nijak ma się do akcentu osób z Podkarpacia 😀
Widzę różne komentarze osób z Podlasia, więc sama postanowiłam się wypowiedzieć :)
Po pierwsze - mówimy tym samym językiem. Po drugie, gwara istnieje głównie wsród osob pochodzacych ze wsi, najczesciej starszych, jak w każdej części kraju i jest w pełni zrozumiała, nie stanowi jakiegoś odrębnego języka, bądź jego odłamu. Oczywiście istnieją regionalizmy, które krążą w dość powszechnym użyciu, takie jak "wiszczeć", "rugać się" czy sławetne nadużycie "dla". Każdy region ma swoje słówka, więc nie ma powodu do śmiechu, raczej jest powód do "uśmiechu".
Gwara, która może być niezrozumiała i brzmieć dość obco w uszach nawet niektórych Podlasian pojawia się w miejscowościach o silnych wpływach białoruskich. Nie wiem, jak ów język jest nazywany, ale posługuje się nim moja babcia. Babcia rozmawiając ze mną używa około 10% słów z tego języka, jej siostra, która wciąż mieszka w rodzinnych stronach używa około 30%. Rozmawiając wyłącznie ze sobą stopniowo przechodzą z polskiego na jezyk używany w ich okolicach. A co to za gwara? Babcia mówiła mi, że to mix białoruskiego, staropolskiego, polskiego i ukraińskiego, z domieszką innych języków. Podziwiam młodzież, która potrafi się tym posługiwać, obstawiam że to garstka osób :D
Dość powszechne na terenach województwa jest zmiękczanie niektórych sylab (wpływy wschodnich języków), co może wyłapać osoba z innej części kraju. I wszelkiego rodzaju naleciałosci językowe, nie tylko podlaskie, ale i każdego regionu powinny być powodem do małej dumy w sercu, ponieważ świadczą o zróżnicowaniu naszego kraju i naszym pochodzeniu :)
Ciekawe czy prawdziwe, czy zmyślone na fali popularności memów o tematyce mowy ludzi z Podlasia.
niestety prawdziwe ;(
Ludzie macie jakieś dziwne przeświadczenie, ze na podlasiu wszyscy mówią taka gwara jak na Śląsku.. nie wiem skąd Wy to bierzecie... może przeciągamy słowo, inaczej gramatycznie wypowiadamy ale bez przesady
Ja tam uwielbiam Podlaski akcent i oby ta akcja nie wywowała w ludziach z Podlasia jakichś kompleksów.
Sam z Podlasia co prawda nie jestem :)
Nie, nie mamy, naprawdę podajecie się dla obcokrajowców XD
@wrozkazebuszka "podajecie się dla obcokrajowców". WTF?
Po jakiemu to ma niby być i co to miało znaczyć?
@NadwornyMaruda no jakto, po slaskiemu 😜
Mowilem ci juz, ze tak sie nie robi a ty wraz tak zrobiłeś!
Jestem z podlasia. Nigdy nikt nie pomyślał, że przyjechałam z zagranicy. Moi znajomi również mówią normalnie. Naprawdę autor musiał mieć farta.
Z tego, co zauważyłem, to ostatnio w internecie narodziła się moda na naśmiewanie się z podlaskiego akcentu.
Mi się wydaje, że bardziej ludzie w Wielkopolsce przeciągają wyrazy niż na Podlasiu. Miałam współlokatorów spod Poznania i z Podlasia i zdecydowanie bardziej "dziwnie" słuchało mi się melodyjnego akcentu koleżanki z zachodu.
Nie rozmawiałam z zbyt wieloma osobami z Podlasia, ale z tego, co zauważyłam, stwierdzam, że mają wschodni akcent, taki rosyjski, mnie osobiście bardzo się podoba.
Borze szumiący, jaki wschodni akcent, ludzie? Jedyne co mnie zdradza, że jestem z Podlasia to "dla". Typowy regionalizm. Zaciąganie? Śledzikowanie? To tylko na serio zabitych dechami wsiach.
Jaki ból dupska, bo na Podlasiu nadużywamy "dla" xD. Nagle wszyscy się o tym dowiedzieli i srają po gaciach, przy okazji nas pouczając, że to błąd i kaleczymy język, wtf. To wy jesteście jacyś zacofani, istnieje coś takiego jak rusycyzm, ta dam. Dla mnie takie sformułowania z "dla" są normalne i używam ich automatycznie, nie będę myśleć pięć razy zanim coś powiem, żeby tylko idealnych Polaków nie urazić. Ja jakoś nie mam problemu z tym, że niektórzy wychodzą "na pole", a nie "na dwór", mimo że jak pierwszy raz to usłyszałam, to byłam troszkę zdezorientowana. Ale bez przesady, żeby się tak podniecać, tak jak wy tym naszym Podlasiem. Nagle was oświeciło i wzięło na żarciki, meh.
Ktoś mi powie czemu ludzie najezdzaja na mowe ludzi z Podlasia?
@kochamjedzenie bo zazdroszczą naszego braku wniku w głupoty i czystego powietrza, wolnego od syfu oraz absurdu.
Akurat podlaska gramatyka brzmi bardzo absurdalnie. "Dla mojego chłopaka ukradli rower", "powiedziałam to dla szefa", "dla mnie się to podoba" - zdania, które autentycznie usłyszałam od ludzi z Podlasia. To jest kaleczenie języka polskiego i mnie osobiście bardzo denerwuje. Nie wyśmiewam się z takich ludzi, ale staram się unikać rozmów z nimi.
Mordimer, serio aż tak kaleczą? Myślałam, że to jakieś wyolbrzymienie z memów. Na początku nawet nie zrozumiałam, o co chodzi :D
Nie każdy z Podlasia tak mówi. Czasem zdarzy się wcisnąć gdzieś "dla" nieświadomie, ale to nie jest jakieś tragiczne. Chyba
Tylko to jest kwestia gwary a nie jakiegoś niedouczenia czy ignorancji. Jest dużo roznych gwar w Polsce i nie widzę powodu, żeby sie uprzedzać bo ktoś mówi "idę na dwór/pole" albo "dla mnie sie to podoba" zamiast "mi sie to podoba"
Różnica jest taka, że oba słowa: dwór i pole, istnieją w języku polskim, a budowa zdania "dla mnie się to podoba" nie istnieje, jest to błąd gramatyczny.
@mordimer0madderdin Akurat podlaskie "dla" uznawane jest za regionalizm i nie jest uważane za błąd.
Co nie zmienia faktu, że z punktu widzenia zasad języka polskiego, to jest błąd. Bardzo ładnie napisał o tym profesor Miodek, można sobie poczytać.
Nikt tutaj nie mówi ciagle „dla mnie” albo jak ktoś podał wyżej „dla mojego chłopaka ukradli rower”. Czasami zdarzy się użycie „dla”, ale nie ciagle. Śmieszy mnie ta nieznajomość tego, co tutaj się dzieje i domyślanie się na podstawie memów XD
Pozdrawiam
@mordimer0madderdin Co nie zmienia faktu, że według słownika języka polskiego regionalizm nie może być uznany za błąd i nazwany niepoprawnym. Ale jeśli ktoś chce się dowartościować to jego problem. Ale cieszę się, że unikasz rozmów z ludźmi tylko dlatego, że pochodzą z danego regionu. Oszczędzasz zdrowie sobie i im. Jestem z podlasia więc kończę z Tobą rozmowę, gdyż nie będę Cię narażać na nerwy. Pozdrawiam.
Podlasie pozdrawia :D
Jestem z Podlasia, ale ludzie z innych regionów z łatwością mnie rozumieją, a ja ich. I fakt, że często mówimy "dla" czasem ludzi może wkurzyc, ale w szkole nauczyciele starają nam wpoić, że tak się nie mówi jednak młodzież woli pielęgnować podlaską gware i nadal tak mówią.
Nie przesadzałabym z tą pielęgnacją xd mówić "dla" jest łatwiej, bo jesteśmy z tym osłuchani. Co nie zmienia faktu, że z ludzi których znam, ci lubiący poprawność i "inteligentniejsi" mówią prawidłowo (nie chcę nikogo obrażać, jakby co, ale to najczęściej ludzie z wsi zabitych dechami, z rodzin patologicznych, kończący maksymalnie gimnazjum lub słabą szkołę średnią mówią niegrprawidłowo - mówię to na podstawie ludzi mi znanych, choć oczywiście są wyjątki w obu grupach).
Dziwne jest to, że osoby z różnych regionów w jednym kraju mówią inaczej na te same rzeczy, np. w Poznaniu na ziemniaki mówią "pyry", a na Podlasiu na samolot mówią "ŁOOOOOOOOO"
@ZalanySwetr ?