#A7RPH
Zrobiłam spokojnie zakupy, płacę w kasie, przechodzę przez bramki... ALARM. Zdezorientowanie, przecież nic nie ukradłam! Podchodzi ochroniarz, każe przejść jeszcze raz. Znowu alarm. Ludzie z tyłu wyczuwają już jakąś grubszą zadymę, obserwują ciekawskim okiem. Ochroniarz prosi mnie na bok. Każe ściągnąć plecak i przejść. Nic - jestem czysta. Bierze plecak i macha przez bramkę - alarm. Ewidentnie coś jest w nim jest. Ja już cała czerwona ze wstydu pomimo niewinności. Ludzie nadal patrzą. Pan ochroniarz każe otworzyć mi plecak. Wyciągam więc po kolei zawartość. Nic, co mogłoby spowodować alarm. Otwieram boczną kieszeń... i zamarłam. Przeźroczysta folia z naklejonym kodem kreskowym. Folia po akurat tym jednym szczególnym produkcie, zakupionym właśnie w tym markecie przeleżała w tej kieszeni plecaka parę dobrych miesięcy, by teraz się ujawnić. Najzwyczajniej w świecie zapomniałam jej wyrzucić po weekendzie u chłopaka. Pewnie już się domyślacie... Podaję panu cala czerwona i pytam, czy to o to chodzi. Pan obserwuje, próbuje wydedukować co było zawinięte w ową folię. Niestety, poza kodem kreskowym nie było nic więcej nadrukowane. Podaje więc znalezisko poczciwej starszej pani kasjerce, która chyba nie do końca kojarząc nazwę produktu, który właśnie się jej wyświetlił krzyknęła na całą kolejkę "JAKIŚ DUREX!".
W tamtej chwili marzyłam, by stać się tak przeźroczystą jak ta folia. Mina ludzi w kolejce - bezcenna. Jedyny plus, że nie było tam żadnego z moich sąsiadów. Ochroniarz z grobową miną oddał mi plecak i puścił wolno, a ja jeszcze przez rok omijałam osiedlowy market szerokim łukiem.
Czy te kody po zakupie nie powinny przestać piszczeć nawet w tym samym sklepie? :O
Piszczą cały czas, nawet w innych sklepach. Jeżeli kupisz batonik w Biedrze, to na kasie w Tesco przejdzie (o ile mają taki produkt w ofercie).
Nie mogą przestać piszczeć, bo każdy taki sam produkt ma identyczny kod. Gdyby przestawały, to gdybyś kupiła jogurt, inna osoba by mogła taki sam jogurt spokojnie ukraść 😉
Coś ty ,kiedyś miałam taki portfel że w kilku sklepach za kazdym razem gdy bylam bramki sie odzywały. Okazalo sie że w malutkiej kieszonce była jakaś metalowa naklejka i ona mi tyle nerwow nabawiła :D
Niektóre są rozbrajalne, niektóre nie. Jak trafisz na te drugie to nic nie zrobisz
Powinny owszem. A dla tych co nie wiedzą, to taki załóżmy batonik jest namagnesowany. Jeżeli sądzimy bo do kieszeni i przejdziemy przez bramki będzie piszczec, a jeżeli przejedzie przez taśmę przestaje. A dlaczego? Dlatego, że ta czarna taśma po stronie ,,zapłaconych" rozmagnesowywuje produkt. Amen.
WalkaNaRurce straszne bzdury piszesz, zwykle batony, czy drobne rzeczy wcale nie maja nic namagnesowanego i zadne czarne tasmy ich nie rozmagnesowywuja. Jakies drozsze artykuly spozywcze moga miec jedynie przyklejone takie naklejki z magnesem, to one piszcza, a odziez ma klipsy. Czasem odziez ma tez przez producenta wszyty w material, cos jak metka magnes, wtedy piszczy w kazdym sklepie, wystarczy tylko odciac i po klopocie. I wcale zaden batonik nie bedzie ci piszczal przez przejscie przez bramke, gdyby mieli naklejac na kazdym! produkcie taka nalepke z magnesem to by nie wyrobili.
Prezerwatywy są zwykłym produktem w sklepie, chyba nie ma co sie wstydzić, no i wątpie, żeby pani kasjerka nie kojarzyła firmy i akurat tą krzykneła na cały sklep;)
Zgadzam się, to nic takiego, niestety dla niektórych to wciąż powód do stania się przeźroczystym jak folia z wyznania, wykopania czterometrowej dziuru w ziemi i zapadnięcia się w nią, z niej zaś wejścia do bunkra i spędzenia tam reszty życia z chłopakiem z cukierni.
Aż sobie zakropkuję .
Kalbi, dzięki za poprawienie humoru :D
Mnie tak zwinęli w tesco bo mi się kod przyczepił do podeszwy buta ;)
Profesjonalne zachowanie ochroniarza. Kasjerki już niekoniecznie :/
Kody kreskowe nie piszczą na bramkach...
To ja juz nie wiem, zostawię kropkę .
Czasami są podklejone pod spodem cienkim magnesem i on piszczy :)
Na droższych produktach nakleja się takie kody kreskowa z takim "odrutowaniem" pod spodem - one są namagnetyzowane i mogą piszczeć. No i czasem jest to nawet pojedynczy drucik na opakowaniu (czasem na kosmetykach takie widać).
Więc generalnie kody kreskowe jako takie nie piszczą. Piszczą naklejki na jakich są nadrukowane ;).
Miałam kiedyś sytuację, że piszczałam na bramce (na wejściu na szczęście, więc niewielkie zaabsorbowanie personelu). Nic ze sobą nie miałam, więc w domu posprawdzałam ciuchy - w spódniczce miałam wszywkę z tymi "drucikami" i to ona uruchomiła alarm (widocznie nie została rozmagnetyzowana prawidłowo)
No wtedy tak, ale zwykła papierowa nalepka nie piszczy :P
Kody kreskowe od prezerwatych są podklejone metalem, dlatego piszczą. Sprawdzone i potwierdzone :)
Ja kiedyś kupiłam z chłopakiem nakładkę wibracyjną i placiliśmy w kasach samoobsługowych. Wychodzimy już ze sklepu i bramki zaczynają piszczeć. Ochroniarz podchodzi i od razu z tekstem, że wie co to, bo to zawsze piszczy! Ale i tak musieliśmy to pokazać wraz z paragonem :D
Raz, że powinno zapiszczeć przy wejściu
Dwa, że żeby na takich rzeczach były naklejki? Masakra
Co? Ile masz lat by się wstydzić, źe używasz gumki? Prosze was... myslalam ze mamy to za soba.
Czy tylko mnie zawsze denerwują te ciekawskie spojrzenia innych klientów gdy coś komuś zapiszczy?