#ACgct
Przyjaciółka nerwowo już z nim nie wytrzymywała, bo żadne rozmowy, zakazy, kary ani obietnice nic nie dawały. Kiedy wracał ojciec, młody zawsze był wielce obrażony i nie wychodził z pokoju, ewentualnie wyzywał i przyjaciółkę, i szwagra od najgorszych.
Uwierzcie mi, nie wiedziałam już kto pierwszy wyląduje u psychologa, on czy oni.
W końcu, kiedy koleżanka już któryś raz zadzwoniła do mnie, że nie daje rady i z zapytaniem, czy może przyjechać z dziewczynkami (szwagier znowu był na wyjeździe), zdenerwowałam się jak diabli, kazałam jej spakować siebie i młode na kilka dni i natychmiast przyjeżdżać. Mam duży dom, a mieszkam w nim sama, więc nie było z tym większych problemów.
Następnego dnia sama się spakowałam i pojechałam do jej mieszkania. Chrześniaka akurat nie było (całe szczęście chociaż szkoły nie olewał), więc zabrałam się do pracy.
Z pomocą bardzo miłego pana sąsiada wyniosłam z jego pokoju wszystko oprócz łóżka i komody z ubraniami oraz wymontowałam drzwi. Wszystko przeniosłam do składzika, a sama zabarykadowałam się w pokoju gościnnym. Wszystkie pokoje poza łazienką i kuchnią zamknęłam na klucz, który dobrze ukryłam.
Jego mina po powrocie była nie do opisania.
Oczywiście wystartował do mnie z gębą, tego się można było spodziewać, chociaż zawsze czuł do mnie raczej respekt, byłam jego "ulubioną ciocią". Kiedy padło pierwsze wyzwisko w moją stronę, uderzyłam go w twarz. Wprost powiedziałam mu, że nie ma prawa do nikogo się tak odzywać.
Obraził się i zaszył u siebie. Przez cały dzień nie wychodził. Ja w tym czasie ugotowałam obiadokolację i zmusiłam go do odrabiania lekcji w kuchni oraz jedzenia. Powiedziałam mu też wtedy, że nie zobaczy ani matki, ani sióstr do czasu, aż się nie ogarnie. Zabrałam mu telefon.
I tak minął tydzień. Niestety zabraknie mi znaków, aby opisać dokładnie wszystko co się podczas niego wydarzyło, ale w skrócie - udowodniłam gówniakowi jakie ma szczęście i na co będzie skazany, jeśli nie będzie tego doceniał.
Przeprosił rodziców i się ogarnął. Serio, zrobił się nawet miły dla sióstr, a tego nie było nawet wcześniej.
O dziwo, nadal pozostałam ulubioną ciocią.
Poniekąd jestem dumna.
Odezwali się fani bezstresowego. Moim zdaniem, taki kubeł zimnej wody to najlepsze, co mogło się gówniakowi przytrafić, jestem pewien że do tej pory nawet mu przez myśl nie przeszło, jak miał dobrze. A ode mnie szacun, bo nie miałbym dość jaj, żeby doprowadzić do takiej konfrontacji.
sprawdzenie, czy z zdrowiem psychicznym dziecka wszystko ok, zanim podejmie się drastyczne kroki, nie ma nic wspólnego z bezstresowym wychowaniem.
@Anda Nie przesadzajmy, nie wrzucajmy wszystkich do jednego wora problemów psychicznych. Zagrażał swojemu rodzieństwu (fizycznie!) i psuł związki w rodzinie. Może to Ci zabrzmieć cholernie źle, ale wydaje mi się, że w takiej sytuacji ważniejsze jest, żeby siostry NATYCHMIAST przestały być bite, niż wielotygodniowe (-miesięczne? -letnie?) leczenie i dochodzenie z jakiego powodu dostają po głowie. W końcu tutaj nie chodziło tylko o niego, biedaczka. O zdrowiu psychicznym to mogą się teraz zastanawiać, kiedy jest przynajmniej spokój z atakami fizycznymi, i wyciągać skąd mu się tu nagle wzięło.
Moja przyjaciółka wychowuje córkę bezstresowo. Nie znam bardziej wrednego, podłego, leniwego i chamskiego dziecka.
Nie myl bezstresowego wychowania z jego brakiem.
Luuuzik, porozmawiaj o tym z moją przyjaciółką. A dla mnie osobiście? Bezstresowe wychowanie to brak wychowania.
Po co ten hejt? Chyba dziewczyna napisała, że matka próbowała innych metod razem z waszą cudotwórczą roznową, czasem trzeba postawić jakieś granice do cholery bo jak rozmowa miała pomóc jak dzieciak do nikogo nie miał szacunku.
Nie spróbowała zabrać go do specjalisty żeby mu pomógł. Ja w wieku ok.13 lat też byłam koszmarnym dzieckiem. I to takim naprawdę koszmarnym, szczerze nienawidziłam wszystkiego i wszystkich. Miałam wtedy ciężką depresję, ale nie było tego widać, patrząc z boku zobaczył/a byś rozpieszczoną gówniarę. I czego by nie mówić o mojej rodzinie, zdecydowana większość stanęła wtedy na głowie żeby mi pomóc, włącznie z moją zaledwie 8 letnią wówczas siostrą. Nie było kar i krzyków, był psycholog, mnóstwo ciepła, wsparcia i cierpliwości, przez chwilę nawet psychiatryk. Ale dziś jestem w miarę ogarniętą, normalną osobą.
I jedno wiem na pewno. Gdybym miała wtedy taką ciocię jak autorka, to może i moje zachowanie by się poprawiło, ale mnie na 100% by dziś nie było.
Ale żeby nie było wątpliwości, mówiąc "koszmarnym dzieckiem" nie mam na myśli aż takich skrajności jak w wyznaniu. Nikogo nie biłam itp.
@Anda, rozumiem cię, ale jest różnica między "moje dziecko wszystkiego nienawidzi, myślę że coś jest nie tak" a "moje dziecko terroryzuje całą rodzinę". Sama mówisz, że u ciebie nie dochodziło do takich skrajności jak w wyznaniu – no cóż, ale u kogoś doszło. Skoro prośby, groźby i rozmowa nie pomagały, taki kubeł zimniej wody mu się przydał (chociaż moim zdaniem trochę za ostro, ale ważne, że zadziałało). Teraz kiedy najgorsze (czyli ataki agresji) już za nimi, warto byłoby wybrać się do jakiegoś psychologa, choćby dla spokoju sumienia
Przez takich fanów bezstresowego wychowania takich dzieci jest coraz więcej. Ja mam 22 lata od trzech lat mieszkam na swoim, a do dziś jak tata zadzwoni, że czegoś potrzebuje to wsiadam w samochód i jadę( mieszkam 7 km od nich). Nie wyobrażam sobie, żebym mu powiedziała, że nie mam czasu, bo akurat sobie serial oglądam czy coś takiego. Jestem nauczona szacunku do rodziny i osób obcych. Nie każdego popieram, ale szanuje. I tego szacunku nie nauczyli mnie rodzice rozmową. Jak miałam 6-7 lat na spacerze z mamą powiedziałam do pewnej pani, że jest bardzo malutka i się przy tym śmiałam (miała ok 140 cm wzrostu i wydawało mi się to śmieszne). Po powrocie dostałam od taty kilka strzałów z paska w tyłek. I wiecie co? Już nigdy nikogo nie wyśmiałam
Nie wierzę ale jednak, czasem ludzie w komentarzach wykazują zdrowy rozsądek. Popieram. Nie jestem jeszcze ojcem ale u mnie w domu nie będzie bezstresowego wychowania bo widzę jakie parszywy z takich dzieci wyrastają. Btw też nie raz po dupie dostałem (zasłużyłem, a jak!) i jakoś żyje
Nie rozumiem czemu tyle osób się nie zgadza z tym komentarzem. Poza uderzeniem w twarz, popieram autorkę. Nie uważam, aby to była jakaś strasznie nieludzka kara.
@anonimowajaj powaznie myślisz ze to lepsze rozwiązanie żeby uderzyć małe dziecko zamiast wytłumaczyć mu ze nie powinno się smiac z niskiej osoby? To od teraz traktujemy dzieci jak debili i będziemy wychowywać ich strachem? Ja nigdy nie zostałam uderzona przez mojego rodzica i mam szacunek do każdego, zawsze pomagam i nigdy nie stworzyłam większych problemow. Zastanówcie się nad roznica BEZSTRESOWE wychowanie a jego BRAK!
@overreacting Powiem ci tak, ze kazda osoba reaguja na brak milosci, zainteresowania czy depresje inaczej. Jedni beda sie chowac w sobie, inni beda krzyczec i zaczepiac a inne dzieci beda wyrzywaly sie na pozostalych. Skutek bledu rodzica nie ma tutaj znaczrnia bo z samej reguly oznacza jedno i to samo - dzieco cos czuje i nie umie sobie z tym poradzic. Takze wazna jest przyczyna a nie uciszyc na x czas jakies zachowanie i sie cieszyc ze podzialalo. Kiedys sluchalam wyklad matki z wieloma dziecmi: "im dzieco bardziej rozrabia tym wwiecej potrzebuje milosci". I tak wlasnie jest. To jal sie dzieci zachowuja to tylko obraz rodzicow.
Drodzy hejterzy, czytanie ze zrozumieniem się kłania. Wyraźnie jest napisane, że spokojne rozmowy i dyplomacja nie pomogły. To po pierwsze. Po drugie. Bił siostry, to sam zobaczył, jak to jest być tak poniżonym. Po trzecie to nie musiały być jakieś wielkie problemy, bo równie dobrze gówniarz mógł zapoznać w szkole najgorszy plebs, który miał na niego zły wpływ. A dzieciom niewiele trzeba kiedy chcą komuś zaimponować.
Rozumiem wszystko, dziecku też należy się szacunek, należy go traktować normalnie, ale niestety niektóre dzieci są takie, że bez bata wejdą na głowę. Metody autorki nie były zbyt dobre z pedagogicznego punktu widzenia, ale jak widać był to jedyny środek, który otrzeźwił małego terrorystę.
Gdyby zapisać go do psychologa/terapeuty i ten stwierdził by, że dzieciak jest po prostu nie wychowany, to wtedy można by pomyśleć o drastyczniejszych metodach. Ale na boga, na dobrą sprawę nikt nawet się nie upewnił, czy u chłopaka wszystko ok, czy nie jest np. dręczony w szkole albo nie ma jakichś zaburzeń.
No i gdzie ty tu widzisz hejterów?
A czy nie wydaje Ci się ze jakby był chory psychicznie to by się to objawialo wcześniej lub zaczęłoby się nagle a nie od wyjazdów ojca? Teraz to i terroryści są chorzy psychicznie i dlatego każdemu wszystko wolno bo on biedny nie wie co robi a prawda jest taka że nawet jak był chory to autorka go wyleczyla :)
Niem, nie wydaje mi się. Wiele chorób psychicznych ujawnia się w wieku dojrzewania. Nie mówię, że tak było, mówię tylko że przed podjęciem drastycznych kroków wypadało by sprawdzić taką ewentualność.
@Anda Zanim by go zdiagnozowali, zaczęli leczyć iyd. Minęło by wiele tygodni. A to mogłoby tylko utrzymać dzieciaka w poczuciu bezkarności "Ja jestem chory! Nie robie tego specjalnie, więc zamontuj mi drzwi, a nie znęcaj się nad chorym"<- Mało tu było juz takich sprytnych dzieciaków?
Nie lepiej pierw spróbować różnych metod wychowawczych zamiast od razu wysyłać do psychiatry?
Wg mnie drastycznym krokiem jest psychiatra a nie kara i dość stanowcze pokazanie kto rządzi w domu i gdzie jest miejsce dziecka. Oni mu nie zrobili lobotomii czy nie wiązali do łóżka. A
@BlinkBlink w końcu jakiś głos rozsądku :)
Ludzie kochani czy wy się trochę nie zagaliopowujecie z tymi psychologami? W dzisiejszych czasach byście wszystko tylko zaburzeniami tłumaczyli. To był tylko rozwrzeszczany bachor i tyle.
Bo teraz to wszędzie depresje i zaburzenia.. Tylko psycholog! Tylko i wyłącznie! A tak serio.. Ludzie ogarnijcie się.. Gdyby chłopak miał problemy to po przyjeździe takiej ciotki i odwaleniu akcji sądzę, że by w końcu powiedział gdyby coś go gryzło.. Nie każdy ma zaraz problemy psychiczne.. A co więcej.. Z depresjii można wyjść nawet i bez specjalisty. Są różne stadia, okej racja.. ale już mnie po prostu wk**wia jak wszystko sie tlumaczy: bo on to ma depresje, on sie nie nauczy bo ma dyslekcje, dysgrafie, ten to jest niegrzeczny bo tez cos ma... Niedługo to wszyscy dysmózgie będą mieli.
Dlaczego miałby powiedzieć ciotce o tym, co go gryzie?
Noo, generalnie to jesteśmy trochę cywilizowani. Nagłe zmiany zachowania nie biorą się znikąd. Najpierw pasowałoby zapytać, dlaczego się zmienił, zrobić wywiad w szkole (właśnie, jak tam się zachowywał?), generalnie zrobić wszystko, co się da. A potem dopiero prać po mordzie.
Skąd w ogóle my i autorka możemy wiedzieć, jak było u niego w domu? Dla przyjaciół mojej matki u mnie jest wspaniale, moja mama jest cudownym rodzicem, a tak naprawdę znęca się psychicznie nad domownikami.
A teraz niewykluczone, że dzieciak cierpi po cichu.
moim zdaniem łatwo zauważyć, że skoro zrobił się taki odkąd ojciec zaczął wyjeżdżać to miało właśnie wpływ na niego. Może ojca mu brakowało, chciał zwrócić na siebie uwagę, ukarać wszystkich. Skoro matka nie dała rady ogarnąć jego wyzwisk, to prawdopodobnie ojciec stanowił wcześniej dla niego autorytet.
Może i niepedagogiczne, może i powinna pójść z chłopakiem od razu do psychologa. Ale tak na prosty rozum biorąc - jak w takiej sytuacji czułyby się siostry? W końcu mówimy o maksymalnie nastolatkach. Terapie działają powoli, skutecznie, ale powoli. Nie złościłyby się, mimo tłumaczenia? Nie były rozgoryczone? Mózg lubi skróty, jest szansa, że szybko u nich wywołałoby to głębokie poczucie niesprawiedliwości. One, grzeczne, dostają od brata po głowie. A chłopak w nagrodę za pranie dziewczyn jest otoczony miłością i atencją.
Takim kubłem poczuł na własnej skórze w jakiej sytuacji postawił swoją rodzinę, jak czują się kobiety w jego otoczeniu. Tak dosłownie. I, że może mu się tylko wydawać, że telefon i inne luksusy należą mu się "tak po prostu". W końcu z głodu i zimna nie umierał. Uderzenia w policzko nie popieram, ale widocznie dzięki temu dotarło do niego, że "na każdego cwaniaka znajdzie się większy cwaniak".
Do psychologa wlać oleju do głowy to mogą iść teraz, kiedy chłopak już nie zagraża ogólnemu dobru rodziny.
Gównoburza się rozpętała 😂😂
Eksperci się znaleźli cholera jasna. Zarówno ci co pochwalają i ci co krytykują postawę autorki niech się popukają w łeb, najlepiej o ścianę. To nie wasz bachor, nie wasz problem a już na pewno nie wasze sumienie czy autorka dobrze zrobiła czy źle. Nie wasza rola by oceniać jej zachowanie, tylko matki tego chłopca.
Apel o niekomentowanie można wstawić pod każde wyznanie. I co nam wtedy z tej strony będzie? W końcu i tak mamy wolność wypowiedzi, proszę nie odbierać nam tutaj podstawowych praw człowieka! XD
A tak na poważniej; nie tylko komentujący, ale autorka też człowiek. A człowiek ma to do siebie, że czasem potrzebuje się wygadać, nawet z tych rzeczy, do których jest mu trochę wstyd się przyznać. Może właśnie źle się z tym czuła i potrzebowała szczypty aprobaty dla uspokojenia sumienia? Albo odwrotnie, czuła się dobrze (jak sugeruje końcówka), ale chce wiedzieć, czy na pewno postąpiła dobrze? W obu przypadkach dostała odpowiedź, więc jakby bilans... zerowy? :D
Widzisz, że mąż bije żonę i dzieci? Koleżanka się skarży, że mąż ją bije? Nie Twój problem, puknij się w łeb? Komentarz jest po to, by dyskutować o zjawiskach zachodzących w społeczeństwie. Ale nie - bo po co?
Widzę tu pochwały i karcenie. Sama robie podobnie z bratankami. Były prośby, obiecanki itp. I nic nie działało zaraz wracały krzyki i żeby wszystko było tak jak oni chcą. Więc wróciłam do starej szkoły gdzie ja byłam wychowana bez bicia ale bez poklasków i błagania dzieci żeby coś zrobiły. Sama widzę, że dyscyplina najbardziej pomaga i nie ma żadnych krzyków tylko grzeczne pytania ze strony dzieci. Powiem więcej te dzieci chodziły do psychologa którym im nic nie pomógł tylko pogadaładne z nimi raz w tygodniu i jazda od nowa. Więc darujcie sobie odsyłanie do specjalisty. Najczęściej wystarczy odciąć od komputera, telefonu i telewizora a dać tylko książki to nauki i czytania. A nawet dzieci na nowo potrafią się ładnie bawić na zewnątrz.
Czasami dzieciakowi trzeba pokazać, że telefon, modne ciuchy, dodatkowe zajęcia, ulubione gadżety nie są jego prawem a przywilejem. Przywileje otrzymuje się jako uznanie czegoś pozytywnego i mogą zostać w każdej chwili odebrane za nieodpowiednie zachowanie. Obowiązkiem rodzica jest zapewnić dziecku łóżko do spania, ubranie, wyżywienie i warunki do nauki i zaspokoić podstawowe potrzeby emocjonalne, co nie oznacza bycia workiem treningowym do wyżywania się służącym i sponsorem. Dziś problemem rodziców jest to, że od małego dzieci uczą, że wszystko mogą mieć na żądanie, więc później wydaje im się, że wszystko im się należy, bo tak, a rodzice, to taki automat do spełniania życzeń. Niezły kubeł zimnej wody zafundowałaś chrześniakowi. Ale to mu tylko wyjdzie na zdrowie.
Szacun.
Szacun milion.
Bo dzieciaki to tacy mali dorosli, a nie slodkie ciuciulki do miziania i rozpieszczania. I za ten kontrolny w pape tez szacun
A mnie tam podoba się twoja postawa. Ile można prosić gówniaka, żeby sie ogarnął? Jego własna matka wolała uciec z domu . Brawa i szacunek! 💪