W wieku 11 lat starałem się uprosić tatę o pieniądze na jakieś moje zachcianki. A jako że narzekał na brak pracy i brak kasy to zastanawiałem się, jak mogę mu pomóc ten problem rozwiązać, z korzyścią dla obu stron. Wpadłem na prosty i genialny sposób. Mianowicie chciałem zacząć bić się z dziećmi w szkole i przy tym wybijać im zęby. Mój tata jest protetykiem, więc uznałem że napędzę mu szybko klientów.
Jednak już przy pierwszym "potencjalnym kliencie" czar prysł i okazało się, że zęby wstawia się starszym ludziom, a nie dzieciom. Tak też zostałem bez pieniędzy i z naganą u dyrektora.
Dodaj anonimowe wyznanie
chociaż próbowałeś :)
Pomysl świetny.
Ojciec koleżanki z podstawówki był wulkanizatorem, dlatego wracając nieraz ze szkoły podkładała różne ostre metalowe rzeczy pod koła zaparkowanych samochodów. Biznes ponoć jeszcze nigdy się tak nie kręcił :D
Tata wiedział, że chciałeś dobrze? ;p
Ale chciałeś dobrze :)
Spróbuj teraz, weź się za dorosłych, pobitym zostawiaj wizytówki taty :D
Po zdaniu o wybijaniu zębów, myślałam że chcesz naciągać "wróżkę zębuszkę" xD
Chciales dobrze.. ;D
Chociaż chciałeś pomóc ;)
Trzeba było atakować dziadków a nie dzieci