#BXyPI
Założyłem na uszy słuchawki i przewijałem piosenki na telefonie szukając czegoś odpowiedniego, co doda mi energii do pracy. W pewnym momencie natrafiłem na „Ona tańczy dla mnie”. Nie słucham disco polo, kiedyś przypadkiem to wgrałem i zapomniałem skasować. Wieki już tego nigdzie nie słyszałem, więc włączyłem, żeby sobie przypomnieć jak to w ogóle szło.
Po chwili usłyszałem skoczne dźwięki „Jaaa, uwielbiam ją, ona tu jest i tańczy dla mnieee, bo dobrze wie…”. Kawałek był w bardzo marnej jakości, słabe basy i w ogóle jakiś stłumiony, podkręciłem głos na maxa. Tak trochę ironicznie zacząłem się kiwać w rytm muzyki. Po ok. 20 sekundach gdy podniosłem wzrok zobaczyłem, że chyba wszyscy na mnie patrzą. Jedni ze złością, inni z zażenowaniem, a jeszcze inni z politowaniem. Szybkie spojrzenie na telefon – niech to diabli, słuchawki miałem w uszach, ale nie podłączyłem ich do telefonu! Jego mały głośniczek całą swoją mocą chrypliwie emitował teraz te potępione nuty, które niosły się po całej bibliotece. W panice chciałem chwycić telefon, aby diabelstwo wyłączyć, ale zrobiłem to tak niezgrabnie, że telefon spadł na podłogę i musiałem nurkować za nim pod biurko obok, dodając w ten sposób kolejnych kilkanaście sekund mojej kompromitacji.
Dobrze, że tego w kościele nie zrobiłeś :D
:))))
.
HAHAHA, PŁACZE XDD