#CKcmB
W pierwszy dzień po przyjeździe, wieczorem, gdy już leżałem na łóżku przyszła pielęgniarka i rzuciła do mnie pytaniem "Stolec był?". Zdębiałem, przestałem jeść danonka i zapytałem "Kto był?". "CZY STOLEC BYŁ?" - powtórzyła głośno i wyraźnie dalej patrząc w kartę pacjenta. Nie miałem pojęcia o kogo jej chodzi, lekarza o takim nazwisku nie poznałem, ale to był dopiero pierwszy dzień, więc opowiedziałem tylko "Nie, nikogo nie było".
Pielęgniarka popatrzyła na mnie i gdy zrozumiała, że mówię poważnie zaczęła się śmiać, współlokator z pokoju też i dopiero wtedy padło zrozumiałe dla mnie pytanie "Kupa czy była?!".
Teraz mam 25 lat i do dzisiaj czuję się zażenowany, jak o tym pomyślę.
Nie przejmuj sie, tez sie zastanawialam o co chodzilo pielegniarce gdy lezalam w szpitalu po wypadku. Ja odpowiedzialam " stolca nie bylo", potem zapytalam mamy... a bylam w drugiej klasie gimnazjum...
Jak byłam w podstawówce na obozie harcerskie, to bym tam też jeden chłopak, na którego wszyscy mówili Stolec. Dla 11 letniej dziewczynki nie było w tym nic dziwnego, dopóki nie zaczęłam opowiadać mamie o obozie.
Już się dowiedziałam co oznacza jeno ksywa...
One robią to specjalnie, żeby sobie potargać z pacjentów 😉
Mem o tym powstał po wyznaniu czy przed?
A co, tylko w Krakowie tak mówią? Wychowałam się na wsi zabitej dechami, ale mama nauczyła mnie poprawnej polszczyzny i przyswajała różne słowa. Idąc na studia do Warszawy, jakoś nie odstawałam od typowych mieszczuchów..