Mieszkam w Oświęcimiu i do szkoły muszę jeździć samochodem - starym i poobijanym Fordem. Pech chciał, że gdy zaparkowałam i chciałam zamknąć moją furę to spadły mi kluczyki i wpadły pod samochód. W między czasie obok mnie zaparkował najprzystojniejszy chłopak w całej szkole. No to oczywiście, jak to ja, niezgrabnie pochyliłam się żeby sięgnąć po moją zgubę i trach! PĘKŁY MI SPODNIE NA PUPIE.
Jakby tego było mało to jak się podniosłam, to troszeczkę mną zachwiało i niefortunnie poleciałam na jego samochód, jednocześnie kluczykiem rysując mu lakier. Przeprosiłam, trochę był zły, ale po chwili zaczął się śmiać i powiedział "Coś ci wyskoczyło" i popatrzył mi na biust. Jedną pierś miałam na wierzchu...
Dodaj anonimowe wyznanie
Współczuję....
O matko...
No dobra, fajnie ale po co do tej historii fakt że mieszkasz w Oświęcimiu?
Widzę, że nie tylko ja z Oświęcimia ;) ulica Nojego pozdrawia ^.^
Bardzo anonimowe :)
taak bardzo przypadkowy ciąg zdarzeń