#D2pLn

Mieszkam z rodzicami w starym bloku. Mamy dość cienkie ściany oraz sufity. Na nieszczęście nasi sąsiedzi myślą, że mieszkają sami ze sobą i wszelkie "prawa" mają głęboko w swoim poważaniu. Jednak z prawie wszystkimi idzie się w miarę dogadać, coś załatwić, dojść do porozumienia poprzez kompromis, tak z jedną gwiazdeczką ani rusz.

Gwiazdka jest potężnym chłopem, który mieszka centralnie nad nami. Chłop ani się nie myje, ani nie sprząta, ani nie zmienia ubrań oraz ich nie pierze. Cuchnie od niego niemiłosiernie. Jak wychodzi z domu - nawet przez podwójne drzwi wchodzi ten zapaszek, od którego idzie zwymiotować, a potem w te rzygi wpaść twarzą. Jeszcze gorzej, gdy się na niego wpadnie lub natknie. Aż robi się słabo - i nie przesadzam.

Chodzi wiecznie dumny oraz wypycha ten swój brzuch. Gdzie pracuje? Nie wiem, pewnie na lewo, bo kto normalny by go przyjął? Chodzą ploty, że sprzedaje zioło. Być może, w jego mieszkaniu nic nie odkryli, policja u niego jest przynajmniej trzy razy w tygodniu.

Gość jest chyba psychiczny. Ma biednego psa, labradora wielkości świni, z potężną nadwagą, w miarę czysty - chyba jedyne, o co w miarę dba. Robi imprezy w środku nocy, jego kumple cuchną jak on, a dziwki są tak samo brudne i z syfem pomiędzy nogami, potrafią uprawiać parogodzinny seks grupowy, gdzie ryczą jak zarzynane bydło. Psu rzuca zamrożone kości, by się pobawił, i by one były trochę mniejsze (tata pytał, jaki ma w tym cel). Tak, to "cielsko" skacze, a my zastanawiamy się, czy sufit spadnie nam na głowy, czy jednak wytrzyma. Pies ten także dostaje dosłownego pie*dolca, gdy właściciela nie ma - biega i piszczy, drapie. Prawdopodobnie ma takiego świra, jak jego kompan. Pan gwiazdeczka chodzi ciągle w traperach, w nocy robi kursy wokół pokoju i nie wiadomo, o co mu biega, może robi sobie Endomondo. Stuka, trzaska, rozkłada łóżko rzucając nim (pewnie jakaś stara, ciężka sofa). Nasz sufit oraz drzwi, lampy, obrazy trzęsą się bez przerwy. Mamy pęknięcia, też notorycznie jesteśmy zalewani oraz mamy zarzygane parapety.

Nie da się z nim za cholerę dogadać. Spokojna rozmowa? Nie ma opcji. Po takiej przychodzi pod drzwi i trzaska, nie sam, z koleżkami, którzy mają pozaciskane pięści. Coś nam się "nie podoba"? Zrobi jeszcze bardziej na złość, zacznie dokuczać bardziej, sprowadzi swoich głośnych, spasionych i spoconych frajerów, którzy zrobią paronocny Woodstock w mieszkaniu, w którym nie ma chyba nawet zrobionej podłogi.

Policja przyjeżdża, z nami pogada, z nim pogada, po chwili spokój. Ulotnią się? Jeszcze większy rozpie*dol, to jak oliwa do ognia.

Mama jest na wyczerpaniu psychicznym. Potrafi zaciskać tasak i mówić, że "zaraz" tam pójdzie, psa otruje, a gwiazdkę zabije.
SchwartzeMargaritte Odpowiedz

"Psu rzuca zamrożone kości, by się pobawił, i by one były trochę mniejsze (tata pytał, jaki ma w tym cel). " Kości robią się mniejsze od mrożenia czy od bawienia? Po co koleś w ogóle zmniejsza kości?

mojaksiazka

Ja zrozumiałam, że kupuje ogromne kości (takie serio duże), mrozi, daje dla psa się pobawić, a potem myk wrzuca np. do rosołku, jak są na tyle małe, że wejdą do garnka.

SchwartzeMargaritte

No to mrozi, żeby były większe, czy mniejsze? I skoro pies się nimi bawił, a ich nie je, to jaki to ma związek z jego masą?

mojaksiazka

Mrozi nie aby były większe lub mniejsze, a żeby się nie psuły i żeby pies miał więcej zabawy. Większy pies poradzi sobie z większą kością, co oznacza większy hałas. Robią się one mniejsze od bawienia na pewno, bo pies pewnie je 'obiada'. Tak jak powiedziałam, może zmniejsza je, by potem zrobić z nich zupę i zjeść (skoro jest taki obrzydliwy). Być może większe kości są tańsze, więc jest takim Januszem. Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam. Swoją drogą taka kość obgryzana przez psa na podłodze robi ogromny hałas, jakby ktoś nie wiedział.

SpinkaJustynka Odpowiedz

Moglibyście się postarać o jakąś kontrolę TOZu... Psa szkoda...

Moojaptaszyna Odpowiedz

Dlaczego kości mają być mniejsze? :O

Ikarin0

@Moojaptaszyna Jak napisał ktoś wyżej, zamrożone może wyglądają na większe więc daje mu psu żeby nie prosił o więcej (nie wiem po co to ale niech będzie).

mordimer0madderdin Odpowiedz

Ja tu widzę jedno wyjście: zgłaszać, zgłaszać i jeszcze raz zglaszać, gdzie się tylko da i nawet codziennie. Jest szansa, że w końcu kogoś zniecierpliwią wasze zgłoszenia i coś z tym zrobi.

GrazynaZarkoOffical Odpowiedz

Podrzuć mu kiedyś głowę jego kolegi na wycieraczkę.

Działa. Potwierdzone info.

jprdl Odpowiedz

Ej ale z tym otruciem psa to już przesada, to nie jego wina, jest walnięty bo ma takiego właściciela :(

MagdalenaKlaudia Odpowiedz

"Pan gwiazdeczka chodzi ciągle w traperach, w nocy robi kursy wokół pokoju i nie wiadomo, o co mu biega, może robi sobie Endomondo. "😂
Oplułam się kawą 😂

Caranara Odpowiedz

Może trzeba wymyślić jakaś dobrą zemstę tak jak nieraz anonimowi opisywali? Ktoś ma pomysł?

Ananass1

Proponuję wziąć garnek i wypełnić go wodą, tak aby zostało 1.5 cm pustosci od góry. Ustawić go na szafie i podłożyć pod niego stare gazety, tak aby garnek był docisniety do sufitu. Nałożyć na niego słuchawki (jak na głowę). Puścić "10h Hitler Gangam Style". Sąsiad nie usłyszy muzyki, jedynie irytujący bas i wokal Adolfa. U autorki idealna cisza!

nosiemkajes

@Ananass1 kiedyś wypróbowałam to co opisałeś i jak najbardziej pomogło. Polecem tę metodę wszystkim którzy toczą wojny z somsiadami!

nata Odpowiedz

Psa otruje? A co on winny?

CzekoladoweBryczesy Odpowiedz

Proponuję #tematdlauwagi i po sprawie. Nie z takimi rzeczami sobie radzili :)

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie