#D3Nv6
Od zawsze byłem raczej wierzący, może nie byłem święty, ale w Boga wierzyłem i raczej starałem się być dobrym człowiekiem.
Historia właściwa działa się jakieś 3 lata temu, byłem wtedy w pierwszej liceum. Zacząłem się mocno interesować świadomym snem, chciałem doświadczyć tego snu i wszystkich wspaniałości, które się w związku z nim działy. Tu trzeba nadmienić, że stosując techniki ułatwiające w wejście świadomego snu, jest też większa szansa wystąpienia paraliżu sennego. Oczywiście tego wieczoru zaczytywałem się na tematy związane ze świadomym snem, aż trafiłem na wychodzenie z ciała, świadomość astralną i tym podobne rzeczy. Wiele osób może to kojarzyć z naznaczonego, ja sam bardzo lubię horrory, więc takie rzeczy też nie były mi obce. Czytałem też, że "wychodząc z ciała" otwieramy się na opętanie. Taki biznes mi nie odpowiadał, nie powiem, trochę się skoczyło mi ciśnienie, ale uznałem, że przecież mnie to nie dotyczy, ja chcę tylko świadomego snu. Było już po pierwszej, nie mogłem zasnąć, zamknąłem oczy i powtarzałem sobie w głowie, że świadomy sen i wychodzenie z ciała nie mają ze sobą nic wspólnego. W jednej chwili zacząłem słyszeć szepty, szepty kilku osób, głośność ich narastała, aż w końcu przerodziły się w krzyk całej hordy. Krzyczały: mylisz się.
Kiedy otworzyłem oczy, nie mogłem się ruszyć. Było całkiem ciemno. Nie było mnie w moim pokoju, leżałem w przestrzeni. Po prostu w przestrzeni. Nade mną wisiała postać, tak, że jej twarz była zaraz nad moją twarzą. Jednocześnie krzyki trwały cały czas. Nie mogłem nic zrobić, ruszyć niczym, ani się odezwać. Postać... Nie wiem jaką miała twarz, nie potrafię sobie nawet tego przypomnieć. Po chwili postać stanęła nade mną, wbiła mi rękę w brzuch, poczułem ucisk, gorąco i z mojego brzucha wydobyło się oślepiające światło, wszystko stało się białe, a ja podniosłem się z krzykiem z mojego łóżka. Tej nocy już nie zasnąłem, przez ponad pół roku miałem problemy ze snem i sypiałem po 8-10 godzin w tygodniu, właściwie tylko z wyczerpania. Teraz jest już lepiej, ale tych tematów się po prostu boję. Nie wiem co to było, może i to był paraliż senny, ale to było tak realistyczne...
Do teraz kiedy sobie o tym przypominam czuję niepokój, strach, mam łzy w oczach. Rozmawiałem nawet o tym z psychologiem, który nie potrafił mi pomóc i księdzem (mam szczęście do nich, trafiam na takich, którzy są przede wszystkim ludźmi), modli się o mnie codziennie, odprawił nawet kilka mszy w mojej intencji jako dobrego znajomego.
Rozumiem cię idealnie, ja też miałam paraliże senne nawet 5 lat po skończeniu ze świadomymi snami. Pomogła mi dopiero praca, która mnie tak wykańczała fizycznie, że wracałam do domu i od razu do łóżka i co najmniej 8 godzin w spokoju przesypiałam.
Mi to wygląda na wybryk podświadomości. Czytając o tym miałeś niż w głowie gdzieś tam z tyłu zaprogramowany strach przed tym i właśnie to Ci się przyśnilo.
Paraliż senny może powodować halucynacje. Jak sam wspomniałeś lubisz horrory więc mózg podsunął ci taką a nie inną wizję, biorąc pod uwage, że myślałeś o opetaniach. Miałam nieszczęście mieć paraliż senny pare razy w życiu więc wiem coś o tym. Chociaż w moim przypadku to nie było nic strasznego - tylko mi się wydawało, że ktoś mi gra nad głową na skrzypcach. W nocy. Na wsi gdzie nikt nawet nie miał skrzypiec 😂
Jak dobrze zauważyłeś, to był paraliż senny.
Przepraszam z góry za chaotyczność tego wyzwania, nawet po 3 latach budzi to we mnie skrajne emocje.
Patrząc pod kątem naukowym- to jest tak że mogłeś we śnie/ zasypiając czegoś bardzo się bać, i twój mózg stwierdził, ze trzeba się obudzić bo jesteś zagrożony , ale ciało jeszcze nie zdążyło.. przynajmniej tak mi to tłumaczono . Mniej więcej. Ale ja wierzę w duchy wiec i tak po każdym paraliżu sennym ( a niestety mialam ich kilka ) mam cykora nieziemskiego...
Wiem, że można to wytłumaczyć, jest wiele innych rzeczy, które nauka mogłaby wytłumaczyć. Wiem co to paraliż senny, wiem jak działa, miałem go jeszcze mnóstwo razy potem, ale takie coś, zdarzyło mi się tylko raz. I jeśli ktoś zapyta mnie co to według mnie było, mogę odpowiedziec tylko, że nie wiem.
Miałam w swoim życiu paraliż senny parokrotnie.. Jeszcze nie wiedziałam czym to jest. To uczucie gdy leżysz na łóżku a demon ciągnie cię za nogę... Tak niesamowicie realistyczny twór wyobraźni. 😰😰😰
@MadeByGod Mialam tak kilka razy, ze gdzy spalam to czulam jak ten bydlak mnie dreczy. Pamietam wszystkie 'sny'.
Paraliz senny + koszmar. Naprawdę nic więcej
Nigdy nie interesowałam się takimi sprawami, ale od pogrzebu mojego jedynego dziadka (14 lat) jestem na swoim pogrzebie.. siedzę w kościele, widzę trumnę z moim ciałem, wszyscy wokół płaczą ale nikt mnie nie widzi.. i nagle coś do mnie idzie.. ja nie potrafię uciec, nie potrafię krzyczeć.. i nagle obraz w głowie a przed oczami mój pokój, a ja dalej nie potrafię się ani ruszyć ani krzyczeć.. ale LaniaLania może mieć rację bo często przed snem myślę o najgorszych rzeczach i może faktycznie jest to tym spowodowane
(Mogą się sypać hejty na to co napisze trudno). Może to i lepiej że wierzysz ze był to wymysl twojej wyobraźni. Ja w to wątpię tym bardziej ze miales mniej niz 18 lat. Od kilkunastu lat interesuje się takimi tematami i jakąś wiedzę mam. Z tego co wiem wejście w stan ciała astralnego to "przejscie" do innej przestrzeni bądź rzeczywistości. Ogólnie nazwać można że jest to przejście do świata duchów bądź innych gorszych i straszniejszych istot. Z Twojego opisu wnioskuje że spotkales taka istotę. Wystarczy ze 1 raz wejdzie sie tam a to sie bedzie za toba ciagnelo. Bardzo dobrze zrobiłeś udając się z tym do księdza który wziął na poważnie twój problem. Wbrew temu co piszą tu może pomóc ksiądz Bóg lub osoba która ma wiedzę na te tematy i będzie wiedziała jak Cię uwolnić. I nie mówię tu o osobach które ogłaszają się w Internecie. Jesteś wierzący więc pros Boga o sile i pomoc bo ona jest Ci potrzebna. Jeśli nie zglebiasz tych tematów to powinieneś przestać się bać (wiem łatwo się mówi gorzej zrobic)
@Mowiazeglupi Moim zdaniem dostal brutalna odpowiedz na to, ze te dwie rzeczy sie lacza. Kiedys kolezanka podsunrla mi instrukcje o swiadomym snieniu ai na szczescie w polowie czytania czulam ze cos tu jest nie halo. Nie ma dobrego swiadomego snienia, zawsze jest ono otwarciem sie na demony. Niekiedy one zadreczaja nas stopniowo, albo jawnie jak np. mial autor. Dobrze ze jest tego swiadomy.