#DzC3Q

Myślałem, że jestem wsiokiem, słoikiem, chłopem i tak dalej, i tak dalej. Przeprowadziłem się do „Wielkiego Miasta”, gdy miałem 21 lat, z wiochy zabitej dechami. Poszedłem do pracy i na zaoczne studia. W domu zawsze było biednie, ale nie patologicznie. Rodzice – klasa robotnicza, pracowali po 10 godzin dziennie, ale niestety nie mieli zawodów, które przynosiłyby dobre pieniądze w tych czasach. Gdzieś po drodze ominęła ich transformacja i o ile są inteligentni i dobrzy, tak nie ogarniają komputeryzacji itd. Nauczyli mnie tego, co jest dobre, a co złe. Okazuje się, że jestem też dżentelmenem i bohaterem (na wsi nie ma lekko, kto mieszkał, ten wie, że „wsi spokojna, wsi wesoła” to mrzonka). Jestem dość wielkim facetem i nie boję się innych ludzi, dlatego jak zauważyłem dwóch wyrostków, którzy zaczęli nagabywać dziewczynę na przystanku i nie przyjmowali „nie” do wiadomości, to zareagowałem. I wsiok stał się bohaterem.
Moja bieda, poszanowanie pracy oraz jedzenia okazało się new age style – zero waste lifestyle i coś tam jeszcze... A to tylko dlatego, że opowiedziałem, jak zamiast wyrzucać obierki od warzyw, wykorzystuję je do robienia wywaru warzywnego, że skorupki od jaj gotowanych suszę, mielę i wykorzystuję jako nawóz do roślin oraz suplement diety dla mnie... Że zmieszanie sody oczyszczonej i kilku innych składników to naturalny płyn do płukania prania. Gaszę światło, jak wychodzę z pokoju, zakręcam wodę, myjąc zęby. Biorę prysznic, a nie kąpiel, oszczędzam wodę, prąd... Segreguję śmieci, bo opłata za segregowane była w mojej wsi niższa prawie trzy razy niż za niesegregowane.
No i kupuję ciuchy przeważnie w second handach, co dla mnie było wstydem, a tu nagle się okazało, że to powód do dumy.

Teraz dobijam 30 lat, rodzicom mogę trochę pomagać finansowo. I wyszło na to, że ich ciężka praca, trudne warunki życia na wsi, oszczędność finalnie nie stworzyły wsioka, buca ani prostaka...

Lubmy się trochę bardziej – chłop ze wsi czy mieszczanin, baba czy dama...
To tylko życie, nie spieprzmy go.
elbatory Odpowiedz

Bardzo fajne wyznanie, az mi sie przypomnialy moje poczatki w miescie. Mialam bardzo podobne zderzenie z miejska rzeczywistoscia, gdy przeprowadzilam sie ze wsi. Tez mnie zaskoczylo, ze to co dla mnie bylo calkowicie normalne, w tych ludziach wzbudzalo podziw i uznanie. Teraz wiekszosc moich przyjaciol to typowe mieszczuchy i wciaz sie od siebie wiele uczymy. Ja sie ucze odpoczywac i dbac o swoje potrzeby, oni sie ucza oszczedzac wode i jedzenie.

ohlala Odpowiedz

Określenie "wieśniak" już od dawna oznacza chama i buca, niezależnie od tego, gdzie mieszka.

imtoooldforthisshirt

Wiesniak to stan umyslu ;)

RozaCiemnosci Odpowiedz

Szanuje za przemyślenia.. Dorastałam w biednej rodzinie i zawsze brakowało pieniędzy więc człowiek jadł to co dała natura i zwierzęta. Tyle razy mi było przykro że do szkoły jeżdżę rowerem, w McDonald itd nie zjem a od kilku lat doceniam to co mam i cieszę się z zdrowych nawyków

PeggyBrown2022 Odpowiedz

Znam bardzo dużo "wsioków" z miasta. Nie ma co mieć kompleksów przez jakieś stereotypy. W tych czasach generalnie ten podział na "kulturalnych panów" z miasta i "prostych, nieokrzesanych wieśniaczków", jest już nieaktualny. Jeśli kiedykolwiek był aktualny. Nawet jeśli arystokracja i inteligencja z miasta była bardziej kulturalna od chłopów (choć ci pierwsi pewnie nie byli, niedobrze mi się robi, gdy pomyślę o wykorzystywaniu seksualnym służących, zapładnianiu ich i umywaniu rąk od odpowiedzialności, nie widać tej szlachetności i kultury), to w miastach zawsze były rzesze niewykształconych i niepiśmiennych ludzi, np. pracowników fabryk. Byli mieszczanami, ale co z tego?

budyn4 Odpowiedz

Oj tam panie, dobrze ekologicznie żyjesz. Poprawnie.

ingselentall Odpowiedz

Jedno z najmądrzejszych wyznań jakie kiedykolwiek czytałem. Dziękuję.

CentralnyMan Odpowiedz

Jesteś porządnym i fajnym facetem. I w mieście też można trafić na ludzi którzy zachowują się jakby wychowywali się z dala od cywilizacji

Dodaj anonimowe wyznanie