#E78nF
Jednak mam pewien kompleks, z którym kompletnie sobie nie radzę i szczerze, to nie spotkałam jeszcze osoby, która by go miała. Jest to kompleks głupoty. Brzmi pewnie banalnie, ale tak nie jest. Mam non stop wrażenie, że KAŻDE słowo jakie wypowiadam, nieważne, czy do bliskich czy do obcych, jest po prostu bezsensowne. Ten strach, że wyjdę na idiotkę często mnie wręcz paraliżuje. Wynika to głównie z tego, że całe życie byłam trzymana przez rodziców w tzw. "złotej klatce" i o ile z wiedzy książkowej, szkolnej, jestem bardzo dobra, to mam problem z codziennymi sprawami. No wiecie: gotowanie, załatwianie różnych spraw w mieście. Naprawdę staram się nadrobić tę wiedzę, ale i tak zawsze coś mi umyka.
Przez ten kompleks czuję się gorsza od innych.
Też w okresie nastoletnim byłam nieśmiała i ważyłam każde słowo. Sądzę, że to w dużej mierze przez hormony, bo niedługo po 20. zaczęło mi to zanikać, aż teraz, w wieku lat 30, plotę już momentami takie głupoty i to z pełną świadomością, że się sama z siebie śmieję. I jestem o wiele bardziej lubiana niż te ok. 15 lat temu, przynajmniej nie mam już kija w d... Tobie radzę po prostu mniej się przejmować i wyluzować. Zajmie to trochę czasu, bo musiałabyś zmienić swoje podejście, ale warto :) I pamiętaj, że wesołość, otwartość i przyznawanie się do swojej niewiedzy to nie jest oznaka głupoty czy braku inteligencji ogólnie.
znajdź człowieka w obojętnie jakim wieku który w wieku 14 lat nie palnął całej serii tzw. głupot. To niemożliwe! Tylko jedni przechodzą na tym do porządku dziennego, a inni przeżywają, tak jak ty.
To wbrew pozorom bardzo częsty kompleks. Myślę że 99% nastolatków chociaż raz miało taki epizod że uważało się za głupich, nieporadnych i nieznaczących.
Możesz powolutku uczyć się takich codziennych czynności i poprosić kogoś o pomoc. Nie mówię że na pewno uda Ci się wyjść z tego całkowicie (mówię to z własnego doświadczenia), ale można to w znacznym stopniu ograniczyć. Czasem nawet zdarzają się takie chwile że się o tym zapomina, a w zamian tego widzi się w sobie wszystko to, co wartościowe :)
A jakie sprawy na mieście Ty byś chciała załatwiać w wieku 14 lat? Po urzędach raczej nie musisz chodzić w tym wieku. O ile nie wstydzisz się zamówić hamburgera i frytek w Maku, to jest ok. A co do gotowania, to wyluzuj, pewnie jakieś 90% Twoich rówieśników potrafi sobie zrobić kanapki, jajecznicę i na tym koniec. A jak Cię to tak bardzo boli, to w necie jest milion videoblogów i stron o gotowaniu. Czytaj, oglądaj i ucz się. Nie myśl o sobie, że jesteś głupia. Pewnie 3/4 Twojej klasy jest głupsze niż Ty, tylko nadrabiają pewnością siebie. Ty też możesz. Porzuć myśli samobójcze. Przynajmniej na razie. Zabić się zawsze zdążysz. Póki co spróbuj pożyć.
@jankostanko może i nic nie załatwi, ale ja pamiętam, że od małego mama zabierała mnie ze sobą wszędzie, do urzędu, banku, do lekarza itd. Dzięki temu od kiedy skończyłam 18 lat nie mam problemu aby co kolwiek załatwić sama. Wiem do którego okienka z czym się udać, co jak wypełniać. Wiadomo, że wystarczy czytać ze zrozumieniem, żeby to ogarnąć ale takie podpatrywanie dorosłych przez dziecko bardzo pomaga. Ja jestem bardzo wdzięczna mamie szczególnie za to, że mi pokazała jak nie dać się zbyć w jakimś okienku :)
Wstyd się przyznać, ale dopiero na studiach z chłopakiem zaczęłam uczyć się żyć. Wczesniej jak ty, wszystko rodzice. Potem o wszystko pytałam chłopaka - nawet jak jajko na twardo ugotować.
Ps. Juz umiem więcej rzeczy :3
W jaki sposób walczysz z nieśmiałością ?
Mam 23 lata i... To nie jest problem zarezerwowany dla nastolatków, bo sama borykam się z ogromnym kompleksem tego typu, mam wrażenie, że jestem głupsza niż reszta ludzi w moim wieku a to, co mówię nikogo nie interesuje i najzwyczajniej w świecie nie radzę sobie przez to w kontaktach międzyludzkich. A już rozmowa na zasadzie "small talk" kompletnie mnie paraliżuje.
Ale wiesz co? Bardzo dużo pomaga zwalczanie takich małych, codziennych lęków. Np. ja ostatnio zaczęłam komentować i wypowiadać się w sieci, np. tu :D Ostrożnie i metodycznie, ale już coraz śmielej, a ostatnio osiągnęłam spory sukces, wydając jakąś opinię na facebooku, tak otwarcie :D To naprawdę da się zmniejszyć, a może nawet wyeliminować, tylko trzeba zacząć od małych rzeczy.
O, i jeszcze polecam poznajdowanie for tematycznych, na których możesz podzielić się z innymi wiedzą lub doświadczeniami (bo wiedzę podobno masz ;) ) Może zalatuje to trochę "Kozakiem w necie" ale dużo łatwiej wprawić się w "rozmównictwo" kiedy jesteś anonimowy :)
Może ktoś w jakiś sposób Cię skrzywdził? Ja miałem tak, że byłem przez niektórych ludzi krytykowany praktycznie za wszystko co robię, nie ważne co zrobiłem, jak zrobiłem, ja zrobiłem źle, ja jestem nieudacznikiem. Miało to ogromnie negatywny wpływ na moją pewność siebie, postrzeganie swojej osoby, śmiałość w kontaktach z ludźmi.
Popatrz na znajomych, na pewno macie w klasie czy w paczce jakiegoś debila, który mówi głupoty, ale on się tym nie przejmuje. Czy uważasz go przez to za gorszego? Pewnie nie :) ty też się wyrobisz, po prostu więcej bywaj wśród ludzi i zupełnie nie przejmuj się tymi, których nie widujesz na co dzień, szybko cię zapomną
Nie przejmuj się tak tym wszystkim. Pierwsza rzecz - masz czas by się martwić o załatwianie rzeczy na mieście. A gotowanie? Hm, jest taka jedna fajna rzecz, która może ci w tym pomóc. Nazywa się internet.