#EC0Az

W moim domu rodzinnym się nie przelewało – z pieniędzmi, bo miłości I zrozumienia nigdy nie brakowało. Rodzice odejmowali sobie od ust po to, by kupować mi ładne rzeczy, żebym nie odstawała od innych dzieci, dopiero po latach to zrozumiałam. Później, jak już byłam w liceum, sytuacja poprawiła się, jak tato znalazł dobrą pracę. Nie byliśmy bogaczami, ale biedakami też nie.

Rodzice zawsze uczyli mnie, że pieniądze są w życiu ważne, i to bardzo, bo bez nich w dzisiejszym świecie nie da się żyć, ale nigdy nie powinny być najważniejsze. Tato ostrzegał mnie też przed popularnymi i głośnymi chłopakami, sam takich znał za młodu, zazwyczaj źle kończyli. W ogóle dużo rozmawialiśmy jak przyjaciele. Słuchałam rad taty – do czasu, aż zakochałam się bez pamięci od pierwszego wejrzenia w chłopaku, o którym nie wiedziałam nic poza tym, że jest „takim” właśnie typem, popularnym i głośnym. Taki był na pierwszy rzut oka, ale w jego oczach widziałam coś, co odróżniało go od grupki jego zgrai przybocznej. Znajomi oczywiście mi odradzali spotykanie się z nim ze względu na jego reputację, przedmiotowe podejście do dziewczyn itp. Ale ja wiedziałam swoje. Nawet gdy odwoływał spotkania, tłumacząc się niejasnymi powodami, ja czułam, że kryje się za tym coś więcej. I nie myliłam się.
Sporo czasu i pracy zajęło mi zburzenie muru, który wokół siebie zbudował. A wtedy okazało się, że zaraz po szkole poszedł do pracy nie dlatego, że nie ma ambicji bycia studentem, tylko żeby pomagać mamie w opiece nad sparaliżowanym bratem. Brał dodatkowe zmiany, a czasem musiał zajmować się bratem, dlatego „znikał” z radaru. A że dziewczyny często nabijały się z jego niepełnosprawnego brata, więc dawał im (w domyśle wszystkim, bo wszystkie baby to ...) to, na co zasługują.

Połączyła nas miłość tak silna, że nie da się tego opisać słowami.
Finansowo zaczynaliśmy od zera, dosłownie. Uzbieraliśmy na obrączki i skromną uroczystość dla najbliższych. Nie marzyłam o wystawnym weselu, a wręcz uznałam je za niepotrzebne. Chciałam być jego żoną, na dobre i na złe. I tak minęło już prawie 20 lat. Przeżyliśmy wiele i radosnych, i smutnych chwil, ale z każdej pokonanej przeszkody wychodziliśmy silniejsi. W zdrowiu i w chorobie, w szczęściu i w nieszczęściu, w bogactwie i biedzie – przetrwaliśmy każdą z tych prób.
Obecnie finansowo żyjemy na dobrym poziomie, oboje pracujemy.

Co ważne w tej historii, byłam i nadal jestem atrakcyjną kobietą. Podrywali mnie często zamożni, przystojni mężczyźni, nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogłabym męża zdradzić albo zostawić. Pieniądze można zdobyć na różny sposób, ale codziennie mieć u boku swoją duchową i cielesną połówkę, na którą ZAWSZE można liczyć, jest bezcenne.

Nie słuchałam rozsądku ani ludzi. Całe szczęście.
Dragomir Odpowiedz

Słyszysz @wyzwoloona? To co ciebie ten morał.

anonimowe6692

Sugerujesz, że wyzwolona też powinien się otworzyć na jakąś miłą dziewczynę, a ona wyleczy go z incelstwa? Nie wiem czy gra jest warta świeczki

wyzwolonaa

@dragomir to piękna historia, ale wydarzyła się prawie 20 lat temu. Dziś takich mężczyzn już nie ma, każdy patrzy tylko na powłokę cielesną. Spotkałam w życiu setki chłopaków w moim wieku i ani jeden nie był zainteresowany moim wnętrzem. Zależało im tylko na szybkim zaliczeniu. Może starsi są inni, ale nie chciałabym być z facetem w wieku mojego ojca

Maniack37

@Wyzwolona, nie widzisz niespójności w swoich wypowiedziach? To nie ma takich facetów teraz, czy ty im nie dajesz szans, bo cytuję: nie zarabiają 1,5 tego co ty; nie chodzą do klubów gdzie za wjazd jest 500 zł; nie lubią jak ich zdradzasz? - tu parafrazowałem.
+ wszyscy są mizoginami i incelami, nie zapominajmy

wyzwolonaa

@Maniack37 ja mam minimalne wymagania, naprawdę nie trzeba się wysilać żeby je spełnić. Co to jest 15 tysięcy miesięcznie dla młodego zdrowego mężczyzny? Tym bardziej że pracodawcy jawnie faworyzują ich przy zatrudnieniu i awansach. Ja nie zdradzam mojego chłopaka, po prostu mam wyższe libido niż on i muszę zaspokajać swoje potrzeby. Cały czas szukam partnera na całe życie, ale nie jestem zdesperowana, nie dam szansy byle komu. Kiedyś tak robiłam i do dziś żałuję

Maniack37

Powtórzyłaś co napisałem, gratuluję. Facet autorki nie zarabiał dużo na początku, co wynika z wyznania. Albo skończ jęczeć, że już nie ma takich facetów, albo obniż swoje wymagania finansowe, to może poznasz jakiegoś fajnego młodzieńca z misją ratowania przypadków beznadziejnych. A do słów, których znaczenia musisz się nauczyć dodaj "zdrada".

wyzwolonaa

Czyli co, mam utrzymywać młodego zdrowego faceta? Już wolę być sama. A co do zdrady, zgoda obu stron ją unieważnia

Maniack37 Odpowiedz

Fajnie się czytało, trzymam kciuki.

Dodaj anonimowe wyznanie