#FGuO2

Jestem kimś kto dla większości z was albo wydałby się nudny, albo wyglądałby na wariata czy psychola.

Jestem osobą cierpiącą na znieczulicę, nie umiem wyrażać uczuć, a raczej ich niestety nie mam, nie cieszę się, nie smucę - nic, null, zero.

Nie kochałem rodziców, nie płakałem jako dziecko, nie byłem zauroczony w

żadnej dziewczynie. Nie mam planów, marzeń i celów w życiu. To bardzo smutne, i choć nie rozumiem tego, to wiem, że jestem inny niż niemal wszyscy ludzie. Nie bawi mnie nic, nie rozkoszuje mnie natura, sztuka, muzyka. Nie mam poczucia estetyki. Może życie jest strasznie szare. Trochę mnie to dobija, choć nie tak bardzo jak innych w tej sytuacji. Moje życie jest takie, bo tak je urządziłem, a raczej nie mam wyboru inaczej tego zrobić. Niepotrzebni mi bliscy, czy dobra materialne. W sumie nic mi nie potrzebne.

Mam nawet niezłą pracę, zarabiam sporo - mam własny dom z ogrodem, w którym mieszkam sam i nie przyjmuję raczej gości. Niby fajnie, ale ogród jest pusty, a staw (był w pakiecie) bez wody. Zwykła goła ziemia bez niczego, kwiatów i trawy się pozbyłem - łatwiej to upilnować niż sadzić rośliny, kosić trawę czy wymieniać wodę w stawie, nie mówiąc już o rybkach czy posiadaniu drewnianej huśtawki, która gnije sobie, bo co z nią zrobię? Tak samo grill, bo nie mam kogo zaprosić, a i nie lubię czegokolwiek robić. Mój ogród wymaga zero pracy, ale ja nie czerpię przyjemności z takich rzeczy, więc po co miałbym cokolwiek robić?

Dom jest nie lepszy, niby 160 metrów własnego lokum, ale wnętrze jest niemal puste. Nie mam potrzeb. Łącznie mam w domu 4 krzesła, dwa stoły, kuchenkę, lodówkę, 2 blaty, łóżko, komodę i dwie szafy. Nie ma dywanów, roślin, zwierząt, radia, telewizora, zasłon ani setek szpargałów jakie są u innych. Pustka... Istny minimalizm. Nie chodzi o pieniądze, nie - mógłbym sobie wszystko urządzić na spokojnie jak tylko chcę, pieniędzy mam tyle, że leżą na koncie, bo poza rachunkami, jedzeniem i ubraniami nie kupuję nic. Nie jeżdżę na wakacje, nie wychodzę z domu, nie mam nikogo. Poza pracą i sklepem raz na tydzień, nie wychodzę. No czasem na świeże powietrze na spacer.

Ale nic innego mnie nie rusza. Nie boję się, nie czuję bólu psychicznego, fizyczny tak, ale tylko dlatego, że to receptory tak działają. Nie mam odrazy, rozkładające się zwłoki to dla mnie nic. A mam z nimi do czynienia w pracy często. Taki zawód. Pewnie dlatego, że nie rusza mnie ani mój ból ani innych. Ludzie mogliby umierać metr obok mnie, a dla mnie to zero nerwów czy stresu. Nie jestem psychopatą. Nie sprawia mi to radości, ale też nie obchodzi. Wszystko ma dla mnie ten sam odcień. Struganie ołówka rusza mnie tak samo jak czyiś zgon czy kawałek metalu wbity w moją rękę.

To jest mój problem. Nie jestem jak osoby z depresją, nie wystarczy mi wyjść do ludzi, bo nie to jest problemem.
Kuudere Odpowiedz

Zanim przejdziesz do autodiagnozy, przeczytaj ze zrozumieniem definicję psychopatii.

cointreau

Przecież napisał, że nie jest psychopatą...

THC

@cointreau Właśnie o to chodzi, on z definicji nie może być psychopatą 😉

JolantaKierepka

jak czytałem wyznanie to niemal w punkt objawy psychopatii, zero uczuć, empatii, człowiek kompletnie wyjałowiony z uczuć. W sumie takie życie to w zasadzie egzystencja.

Cma Odpowiedz

Albo jesteś psychopatą, albo masz jakiś problem psychiczny. Cośtam jednak mam wrażenie masz w glowie, bo skoro tak bardzo nic Cię nie rusza, to dlaczego nazywasz coś problemem i piszesz o tym na stronie jak ta?

sexylablador

Zapoznaj się z tą definicją. Psychopaci nie mają empatii i uczuć do drugiego człowieka, al swoimi własnymi sprawami i emocjami się interesują, ponadto łatwo popadają w gniew. Ich zdolności manipulatorskie wykorzystują dla własnego celu, a tak szary i nieinteresujący się niczym człowiek jak wynika z wyznania nie posiada żadnych. Także wykluczone, że jest psychopatą

Xanx

Można wiedzieć że coś jest nie tak nawet nie czując tego. Po prostu z obserwacji widać że np inni ludzie mają 2 ręce a Ty całe życie żyjesz z jedną i jako tako funkcjonujesz

AnonimowySzczur

@sexylablador ma racje. Typ nie jest psychopata.
Mi to wyglada na anhedonie. Ale glowy nie dam.
Moze warto byloby udac sie na profesjonalna konsultacje?

bazienka

psychopaci maja mocno stepiona empatie, stres i pare innych emocji- ale nadal sa to NIEKTORE, nie wszystkie
bez problemu np. sie ciesza
na pewno elementy anhedonii i nawet aleksytymii, pewnie jakies zaklocenia w ukladzie limbicznym

Dragomir

Bazienka, blagam, oddzielaj zdanis kropkami. Takie skroty myslowe ktore sa dla Ciebie codziennoscia, bez kropek zlewaja sie dla ludzi spoza Twpjej branzy w jeden belkot.

ajatak

To nie jest takie czarno-białe w diagnozie. Jest pewne kontinuum cech i nie wszyscy psychopaci będą mieli dokładnie te same cechy, ale niektóre z nich. Człowiek to żywy twór, żywy organizm, więc żadną diagnozą się go idealnie w ramy nie wciśnie. Jeśli jest duże nasilenie tych cech, jak np brak współodczuwania, zdolności do uczuć wyższych, ograniczone potrzeby itd to całkiem możliwe, że taką osobę można nazwać psychopatą. A przynajmniej osobą o dużym nasileniu cech psychopatii.

Redhairdontcare Odpowiedz

Cóż przynajmniej nie dostaniesz wrzodow żołądka od stresu co jest coraz częstsza przypadłościa, a boli jak cholera

JolantaKierepka

Wrzodów żołądka dostaje się od bakterii helico bacter pylori a nie ze stresu

Heppy Odpowiedz

Nie kazdemu psychopacie sprawia radość patrzenie na cierpienie. Niektórzy psychopaci normalnie funkcjonują i nie każdy idzie zabijać ludzi. Często pracują właśnie w prosektoriach itp. Z reszta idź do psychiatry zamiast pisać wyznania.

HenrykGarncarz Odpowiedz

Hmm, nie wiedziałam ze depresje można leczyć zwykłym wyjściem do ludzi 🤔

AnonimowySzczur

Zeby to bylo takie proste...

MrsMarvel

No przecież wychodzenie do ludzi, bieganie i jedzenie czekolady leczy depresję. Co wy, nie wiecie?

THC

Haha, XXI wiek, era internetu, telewizji i sprzętów elektronicznych, a ludzie dalej nie wiedzą czym jest depresja, już nic nie mówiąc o jakiejś nerwicy, czy innych zaburzeniach. A osobom, które naprawdę potrzebują pomocy mówią: "Zmień nastawienie, wyjdź na dwór, inni mają gorzej, nie zmyślaj." Ponadto deprechę można dzisiaj dostać od złej pogody, chwilowego złego samopoczucia itd. itd. To jest w ch*j przykre.

bazienka

thc, a jest tzw SAD, depresja sezonwa wynikacjaca ze zmniejszonej ilosci slonca i wit d4 :)

Dragomir

No ale skoro bol glowy leczy sie tabletkami (leczenie objawowe), to depresje aktywnoscia i wychodzeniem do ludzi - zasada ta sama. Poza tym wychodzenie do ludzi, rekreacyjny sport to doskonale uzupelnienie jakiegos leczenia, a czasami sie okazuje, ze poznanie kogos, wzajemne zakochanie sie i zwiazane z tym uczucie bycia potrzebnym i kochanym sprawia, ze nasza "depresja" i poczucie beznadzienosci po prostu przestaje istniec. Ale lepiej sie uzalac i smiac z rad, ktore naprawde moga pomoc wyjsc z dolka, przy innych sprzyjajacych okolicznosciach.

Cero

Dragomir, to tak nie działa. Miłość "leczy" z depresji na góra kilka miesięcy, o ile osoba z depresją w ogóle będzie w stanie się zakochać. Potem opadają emocje i, mimo że kogoś kochasz to przebywanie w jego/jej towarzystwie nie sprawia radości, chociaż "wiesz", że powinieneś ją czuć. Nawet spełnienie marzenia nie cieszy. Człowiek sobie myśli "jak to osiągnę to poczuję się normalnie", osiąga to, a tu... nic. Marzenie do którego dążył przez kilkanaście lat swojego życia okazuje się, dosłownie, niczym. Ten brak radości, mimo że chce się tą radość czuć, jest przytłaczający. Człowiek uśmiecha się, "cieszy", by innym nie było przykro, ale w środku nie czuje nic pozytywnego. Często jest tak, że czuje się albo negatywne emocje albo całkowicie nic. Nie ma nic powyżej 0 na skali emocji.
Co mi da posiadanie wielu znajomych i chłopaka, który na bank mnie kocha, skoro ja czuję się coraz gorzej udając, że coś mi sprawia przyjemność, bo ich okłamuję?
Owszem, gdyby nie facet to bym nie wyszła z depresji, ale TYLKO I WYŁĄCZNIE dlatego, że zmusił mnie do leczenia i w nim wspierał.
Wyjście do ludzi leczy dołka, smutek, ale nie CHOROBY, a depresja jest chorobą. Tak samo jakbyś powiedział "wyjdź do ludzi i pobiegać to skręcona kostka sama się nastawi i wyleczy! Nie działa? A to dlatego, że tego nie chcesz i wygodniej ci zasłaniać się chorobą!".

THC

@Bazienka O kurde, ja zawsze myślałem, że takie określenie jest bardzo potoczne i w rzeczywistości jest to spore nadużycie tego słowa. Znałem tylko "zwykłą" definicję depresji, dlatego coś mi nie pasowało. W takim razie mój argument jest zupełnie nietrafiony, dzięki za poprawienie 😊.

@Dragomir Wiem co masz na myśli i uważam że to co piszesz ma sens (w przypadku osoby która tę chorobę stwierdziła po wskazówkach w internecie) , ale nie wydaje mi się, żeby osobie ze zdiagnozowaną depresją takie rady były w stanie pomóc 😋.

damapiekna Odpowiedz

niby zyjesz a jednak umarles w srodku . nie jestes sam 😊 duzo ludzi tak ma wegetuja.. a jezeli uwazasz to za problem to lepiej skonsutowac z lekarzem .

Bezpomyslunanazwe Odpowiedz

Idź do psychologa.

TamtaInna Odpowiedz

Skąd wiesz że nie masz depresji? Są jej różne odmiany. Nie każdy całymi godzinami leży w łóżku.

Xanx

Bo nie ma. To jest zupełnie coś innego, jest takie zaburzenie - nie pamiętam jak się nazywa

AnonimowySzczur

@Xanx
myslisz o anhedoni ?

bazienka

anhedonia jest jednym z osiowych objawow depresji poza spadkiem nastroju i napedu

nata Odpowiedz

Co robisz w wolnym czasie?

Niezywa Odpowiedz

Aleksytymik - tak się nazywa osoba która nie ma uczuć, nie potrafi ich czuć.

lilsleep

Aleksytymia nie polega na nie odczuwaniu emocji, ale bardziej na zaburzeniu rozumienia ich. Gdyby autor był aleksytymikiem, to martwiłby się swoim stanem, a on ma kolokwialnie mówiąc - zupełnie wyjebane.

digoxine

lilsleep chyba nie ma aż tak bardzo wyjebane skoro napisał o tym wyznanie.

Niezywa

@lilsleep Nieprawda, określił to jako problem więc mu to widocznie przeszkadza i chciałby zmiany.

bazienka

aleksytymik to ktos, kto NIE ROZUMIE i nie potrafi NAZWAC wlasnych uczuc, a nie ich nie odczuwa

Zobacz więcej komentarzy (18)
Dodaj anonimowe wyznanie