#FJSo7

Dwukrotnie miałam "okazję" zajmować się bliskimi mi osobami, kiedy straciły możliwość samodzielnego funkcjonowania.
Obydwie były leżące i nie do końca kontaktujące.

Z babcią najgorsze było, że miała z jednej strony wysokie nadciśnienie, z drugiej schizy spowodowane albo alzheimerem, albo demencją. Wkręcało jej się na przykład, że właśnie weszli złodzieje do domu i zaczynała krzyczeć tak, że na pół osiedla było słychać "ratunku, pomocy, mordują". Do tego nie widziała.
Lekarze mnie pouczyli, że muszę w takiej sytuacji podać koniecznie leki na uspokojenie.
Tyle że w takim pobudzonym stanie nie chciała nic przyjąć.
Więc udawałam modulowanym głosem np. policjantkę, która przyszła z odsieczą i podaje jej wodę. W wodzie rozpuszczałam leki... Babcia niestety potrafiła wypić tylko dwa łyki i dalej nie chciała, a lek był rozpuszczony w połowie szklanki, więc nie przyjmowała odpowiedniej dawki, i dalej było ryzyko wylewu.
Zaczęłam dodawać więcej rozkruszonych tabletek. Tak żeby w tych dwóch łykach przyjęła odpowiednią dawkę.

W końcu się zdarzyło, że wypiła wszystko. Nie zdążyłam zareagować.
Zapadła w śpiączkę i zmarła po kilku dniach.
Pociesza mnie tylko to, że lekarze na początku dawali max 2 tygodnie życia. Przeżyła cztery miesiące.
Ale i tak to moja wina...
IrisvonEverec Odpowiedz

Nie mogłaś tego przewidzieć. Schorowani ludzie bardzo różnie się zachowują, a dzięki wojej opiece babcia żyła znacznie dłużej niż przewidywalo lekarze! Babcia na pewno jest Ci wdzięczna za opiekę. Możliwe, że nawet to nie kwestia leków, a poprostu przyszedł na nią czas. Nie zadręczaj się tym, bo dałaś z siebie wszystko i byłaś bardzo dzielna! Nie każdy potrafiłby się tak poświęcić! Trzymaj się i głowa do góry! ☺

Bierny

Nieumyślne spowodowanie śmierci też jest karalne.

PatrykDH

Sąd jak i policja wzięli by pod uwage ciężkie warunki dospowodowanie zajmowania się jej babcią ze względu na choroby, przes które niesą chciała przyjmować leków. Podawanie zbyt małych dawek również mogłoby się skończyć tragicznie i to o wiele wcześniej, więc autorka była zmuszona do rozpuszczania w wodzie większej ilości tabletek

PaniProcesor Odpowiedz

Nie mogłaś wiedzieć, że akurat wtedy wypije całość. Wypijała 2 łyki, no to tyle jej dawałaś żeby w tych dwóch była odpowiednia dawka.

Zresztą, może to i lepiej. Babcia jak wspomniałaś ledwo kontaktowała, tylko się męczyła. Organizm czy tak czy tak poddałby się, prędzej czy później.

Nie obwiniaj się.

Uzytkownik404 Odpowiedz

A mnie dziwi jedno: dlaczego Autorka dała do wody więcej tabletek, zamiast rozpuścić odpowiednią ilość leku w mniejszej ilości wody? To by miało więcej sensu, bezpieczniej i bez marnowania lekarstwa... Czy czegoś nie dostrzegam?

Antarees

Uważaj, bo zaraz cię zminusują za to, że nie użalasz się nad autorką

NiePlumkaj

Smak?

OstatniHorkruks

Nieplumkaj
Chyba smak jest ten sam. Załóżmy że babcia miała przyjąć jedną tabletkę. Wypisała dwa łyki. Czyli stężenie musiało być 1tabl/2łyki. Rzeczywiście jaki był sens w ośmiu łykach (pół szklanki) rozpuszczania 4 tabletek, jeśli to samo stężenie można było zrobić w odpowiedniej ilości płynu?

Roza2 Odpowiedz

Śmierć ludzi, którzy już tak naprawdę nie żyją, tylko nie umierają, to wybawienie dla nich. Nie obwiniaj się, chciałaś dobrze i skończyło się tak naprawdę, to dobrze.

Dorniana Odpowiedz

To nie Twoja wina. Babcia była chora, sama nie wiedziała co się z nią dzieje. Teraz jest wolna i się nie męczy.

Nalli Odpowiedz

To nie twoja wina, możliwe że i tak by wtedy zmarła, czy byś jej podała te leki czy nie. A jeśli nawet umarła przez to, że dostała tak duża dawkę leków, to jedynie co zrobiłaś to skrocilas jej cierpienie. Jak dla mnie jesteś bohaterką, która dzielnie zajmowała się babcia w takim ciężkim stanie.

FlanelowaKoszula Odpowiedz

Tak można powiedzieć zawsze. Gdybyś nie rozpuszczała większej ilości leku, twoja babcia pewnie by zmarła na skutek wylewu i w tedy też miałabyś wyrzuty sumienia, tylko tym razem, że nie rozpuszczałaś więcej tabelek

Soos Odpowiedz

Jakbyś nie dała jej większej dawki to pewnie tak by dostała wylewu przez branie zbyt małej dawki leku, ciężko takie coś przewidzieć. Mimo wszystko powinnaś byc z siebie dumna, że miałaś siły by opiekować się tak bardzo zchorowanymi ludźmi, bo nie każdy by jej miał.

Antarees Odpowiedz

Ludzi, czy wy tak serio!? Ta kobieta zabiła swoją babcię! To tak jakby dać dziecku syrop na goraczkę w większej ilości, bo i tak to zwymiotuje. Nie daje się nigdy więcej leków, zwłaszcza jeśli są silne. Skoro autorka opiekowała się babcią, to jej obowiązkiem było dopilnowanie, żeby dostawała odpowiednie dawki. Jeśli babcią nie chciała pić- dlaczego autorka nie zapytała l lekarza o na przykład zastrzyki? A wasze gadanie, że przynajmniej przestała cierpieć, że się męczyła i nie kontaktowała... Założę się, że pod znęcanie wpisami o aborcji czy eutanazji podnosicie wielkie larum, bo jak to tak można kogoś zabić. Brzydzę się wami, serio...

Antarees

A czy ja napisałam, że jest zabójczynią? Napisałam że zabiła, a to może dotyczyć zarówno umyślnego jak nieumyślnego pozbawienia życia.

HenrykGarncarz

Tak, bo na bank dałaby radę dać zastrzyk awanturującej się babci i jej nie uszkodzić

Antarees

Skoro autorka nie dawała sobie rady, to może nie powinna się zajmować babcią. W pełni świadomie dała więcej leków do wody, a mogła normalną dawkę zmieścić w tych dwóch łykach. Jest winna nieumyślnego spowodowania śmierci. Czy wyznanie o dziecku, które jest ciężko chore, a rodzice przedawkowali leki i przez to umarło, też ocenilibyście na plus? No nie sądzę. Pewnie podniosłoby się larum o nieodpowiedzialnych rodzicach.

ApoteozaCzasuZabaw Odpowiedz

To nie Twoja wina. I tak dobrze, że opiekowałaś się babcią, nie każdy tego chce i często oddają ludzi do domu opieki itd. Ciężko opiekować się schorowanymi ludźmi, zwłaszcza, jeśli mają demencję lub alzheimera. Ty i tak się starałaś, robiłaś, co mogłaś. Podawałaś leki nawet udając policjantkę, a nie każdy by na to wpadł. Pewnie dzięki Tobie babcia żyła dłużej niż gdyby była sama i w dodatku mogła spędzić resztę życia w domu, a nie w jakimś obcym miejscu wśród obcych ludzi. Poza tym lek na uspokojenie nie powoduje wylewu, a leki przeciw wylewom nie zawsze działają - moja babcia przyjmowała odpowiednie leki, a i tak dostała wylewu - po prostu miała już tak cienkie i delikatne naczynia w głowie (spowodowane wiekiem, jak i różnymi chorobami -nadciśnieniem, miażdżycą, cukrzycą), że lekarze mówili, że ewentualny wylew to tylko kwestia czasu. Twojej babci też nie bez powodu dawali 2 tygodnie życia. Możliwe, że to nawet nie przez podane leki, ale po prostu wszystko zbiegło się w czasie, a nawet bez jakichkolwiek leków wylew byłby i tak

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie