Nigdy w życiu nic nie wygrałem, chociaż bardzo chciałem. Ostatnio wyszedłem do sklepu z moją 5-letnią siostrzenicą i ta, kiedy przechodziliśmy obok kiosku, powiedziała, że chciałaby zdrapkę. Kupiłem jej taką za złotówkę - wygrała dwójkę. Poprosiła o dwie zdrapki i tak dalej i dalej... 15 minut później była bogatsza o okrągłą stówę. Następnego dnia sam poszedłem do tego kiosku i kupiłem jedną zdrapkę - nic. Drugą - nic. Trzecią... po kilkunastu minutach wróciłem lżejszy o okrągłą stówę.
Dodaj anonimowe wyznanie
Niektórzy mają szczęście w hazardzie, a niektórzy w miłości! A ja nie mam szczęścia w niczym :)
Ale myśl pozytywnie!
Końcówka powinna brzmieć „a ja mam szczęście w nieszczęściu” ;)
Nie tylko Ty ziomuś.
Ja też nic nie wygrałam, a mój chłopak często zgrania hajs w zdrapkach. Czy to dobry materiał na wyznanie? Nie...
Na wyznanie nie, ale chłopaka to się trzymaj xD
Przecież dlatego z nim jestem. :D
debil
W przyodzie nic nie ginie.
Mnie dziwi inna sprawa... Po co 5-latce stówa?
Kupi za to dwie lalki Barbie i lizaka.
@XX, jedną.
@low, jeżeli się uprzesz to i nawet jednej nie kupisz. Daj mi 100 zł a dwie lalki barbie bez wysiłku za to kupię.
Tak zwane "szczęście nowicjusza". 😀
Ciut ściemniasz. Przeczytaj na chociażby Lotto ile zdrapek na ile wygrywa. Trafić tyle wygranych zdrapek pod rząd to lekko niemożliwe
Często wygrywam 15 zł lub 20 zł. Może że trzy razy zdarzyła się dwójka :)