Jestem wielkim fanem podróży, im dłuższe i dalsze tym lepsze, środek transportu nie ma znaczenia. Dodatkowo jestem entuzjastą zamawiania towarów w Chinach przez Aliexpress. Jaki to ma związek, zapytacie. Otóż bardzo zazdroszczę moim paczkom, że mogą odbyć podróż lotniczą i pokonywać tysiące kilometrów zahaczając przy tym o najróżniejsze miasta świata (przy darmowej wysyłce często jest tak, że są przerzucane kilka razy w trakcie podróży w najróżniejszych miastach Azji i Europy). Moim skrytym marzeniem jest móc stać się na chwilę taką paczką, by zobaczyć jak to jest zjechać taki kawał świata.
Tak, wiem, że to jest dziwne.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jak pracowałam kiedyś na ebayu to miałam podobne odczucia. Moim obowiązkiem było sprawdzanie zawartości paczek i decydowanie czy paczka może iść drogą lądową, powietrzną, czy w ogóle nie może zostać wysłana, bo ma na przykład w środku niebezpieczne rzeczy. Wysłałam paczki na cały świat, na wszystkie kontynenty i zawsze gdy miałam paczkę do Australii czy Ameryki Południowej to zazdrosciłam jej, że pojedzie tam, gdzie ja bym chciała xD kilka lat później moje marzenia się spełniły, ale nigdy nie zapomnę jak siedziałam nad tymi paczki i wyobrażałam sobie, że jestem jedną z nich.
Pracując na ebay nie decydujesz czy paczka idzie droga powietrzna czy drogą bo robi to system. Nie kłam
@Krolewnasniezkaa - "Jak pracowałam KIEDYŚ na ebayu ...". Mogło to być przecież wtedy kiedy tego systemu jeszcze nie było.
Do Australii lub Ameryki Południowej droga raczej nie pojedzie ;)
@Krolewnasniezkaa przypuszczam, że to był skrót myślowy - raczej chodziło o drogę lądowo-morską, chyba tak to się formalnie nazywa
nie kłamię, pracowałam w anglii i wiem, że w tej firmie do dziś tak jest, że pracownicy decydują;) wyglądało to tak, że pracowałam na dziale zwanym "dangerous goods review", dostawałam wszystkie paczki, które zawierały baterie, płyny, aerozole i inne niebezpieczne przedmioty i ze względu na to co jest w środku, w jakiej ilości i do jakiego kraju, decydowałam jaką drogą może iść i czy w ogóle może zostać wysłane.
system w naszej firmie nie mógł decydować z prostej przyczyny - często na ebayu ludzie piszą co innego, a wysyłają co innego, na przykład jeśli były w paczce dwie baterie litowo-jonowe, w tym jedna w przedmiocie (na przykład aparat fotograficzny, w środku bateria i dodatkowa bateria zapasowa), to mogłam wysłać drogą powietrzną, ale jeśli już były trzy baterie lub więcej, to musiałam wysłać drogą lądową lub morską, a często się zdarzało, że ludzie nie pisali w aukcji ilości baterii lub pisali po prostu coś w rodzaju "dodatkowe baterie gratis". Zepsutych baterii znowu w ogóle nie wolno wysyłać, bo mogą spowodować wybuch w samolocie, a zdarzało się, że ludzie sprzedawali zepsute. System nie jest na tyle dobry, by ufać mu w sprawach, od których może zależeć ludzkie życie.
dodam jeszcze, że w przypadku gdy były cztery baterie lub więcej, to nie mogłam wysłać ich w jednej paczce, tylko musiałam rozdzielić. W jednej paczce mogły być maksymalnie dwie baterie osobno lub trzy baterie, gdy był też jakiś przedmiot, na przykład aparat lub telefon, więc jeśli ktoś sprzedawał aparat i osiem baterii, to musiałam rozdzielić to na 4 paczki. Jak system miałby to zrobić? Ale rozumiem, dlaczego możesz myśleć, że kłamię, firma dla której pracowałam jest dość nowa, pracowałam tam jakieś 3 lata temu i wtedy dopiero była otwarta, wcześniej rzeczy kupowane na ebayu wysyłane były po prostu do odbiorcy, a po otwarciu naszej firmy zaczęły najpierw przychodzić do nas, ale żeby tak się stało, sprzedawca musiał się zarejestrować w naszym systemie i jako adres wysyłki dostawał nasz adres, jednak nie każdy sprzedawca tego używa i nadal wielu z nich wysyła produktu prosto do kupującego i wtedy faktycznie wszystko robi system. Firma dla której pracowałam jest po prostu tańsza (wysyłka jest tańsza, bo zamiast za granicę wysyła się do firmy, która mieści sie w anglii, a ta firma załatwia resztę i wysyła za granicę) no i bezpieczniejsza, właśnie przez to, że pracownicy sprawdzają każdą paczkę i jeśli choćby produkt się nie zgadzał, to wracał do sprzedawcy, a pieniądze wracały do kupującego (zdarzało się, że ktoś wysyłał kamienie zamiast telefonu, albo w ogóle puste pudełko). Jednak nie każdy sprzedawca nawet wie, że takie coś jak moja była firma istnieje, o czym najlepiej świadczy komentarz królewny ;)
wyślij się w paczce (NA SERIO)
no to w drogę!
Tylko nie zapomnij o dziurach, by móc podglądać i oddychać;)
Ja zazdroszczę moim pluszakom, że były w Chinach.
Zawsze możesz wybrać odbiór osobisty i sam odebrać swoją paczkę.
głupie, byle dostać się na główną i nałapać troszkę +....